Twoje oczy są jak fale oceanu. Patrzę w nie, topię się w ich głębi. Twoje oczy są jak księżyc w pełni.
Twoje oczy są jak fale oceanu. Patrzę w nie, topię się w ich głębi. Twoje oczy są jak księżyc w pełni.
,,Istnieję! – wołam w pustkę, (…). Spodziewam się usłyszeć ciszę, jednak odpowiadają mi szepty, początkowo zlane w jeden niezrozumiały głos. To tak brzmi cisza…”
potykamy się wciąż na śliskich słowach i nie—całkiem rozwiązanych sznurówkach warg. najwyraźniej mówimy w obcych językach, a migi i gesty spowiła gęsta jak wymówki mgła.
Głowa wciąż pragnie wzbicia się w powietrze, chce skrzydeł Dedala. Ale serce zmienia je w tę felerną parę Ikara i pali je w słońcu.
Samym swym widokiem w oczy się wrzynająca; Konwalia majowa, ciepłym wiatrem pachnąca.
„Człowiek jest połączeniem samego Boga z diabłem. Ewentualnie cechy Stwórcy zostały splamione, dając grzesznikom namiastkę zła.”
Lśnisz bardziej niż ktokolwiek inny swoim unikalnym kolorem. To tobie oddałem serce, przez ciebie wylewam łzy i ty sprawiasz, że jestem szczęśliwy.
Zwykły spacer po Paryżu skończył się dla dwójki nieznajomych głębszym uczuciem. Los chciał jednak tak, że teraz jedno z nich musi szukać drugiego, aby się ze sobą ponownie zobaczyć.
najgorszych ludzi żegnamy ze łzami, podczas gdy za najlepszymi czasem nie potrafimy płakać ani przez moment
Żyją w beztrosce, pochłonięci egoizmem, choć niszczą to, co najpiękniejsze. Pragną żyć jak w niebieskiej podróży.
,,- Pani Evelyn Evans? – Zależy kto pyta. – Ci popatrzyli się na mnie badawczo. – Tak to ja. – Poprawiłam się po chwili. – Pójdzie Pani z nami. Na miejscu wszystko się wyjaśni.”
Wiem, co byś powiedział, a raczej zanucił, gdybyś tu był. Nie płacz, kiedy odjadę, bo sercem będę przy tobie. A jednak ty odjechałeś, odpłynąłeś, odszedłeś. A ja płaczę.
Nie sięgną nas słowa, bo stało się jasne, że nawet w kunszcie największych poetów są zbędne.
Nienawidziła być idealną, ale w gruncie rzeczy lepiej, żeby nikt nie przyglądał się jej dokładniej. Lepiej być idealnym nie ideałem.
dziergam idealne żale, gotów wystawić je na drzazgach desek dramatycznych. zerknij! oto gna ta, co wypadła srokom z piórami, a jednak chwyta je za ogon.
„A porcelana niestety jest tworzywem kruchym. Wystarczy tylko jedno uderzenie, a rozpada się… Bezpowrotnie.”
a, ach, ona wierszy nie pisze, choć zna jeszcze ciemniejszą i pustkę, i ciszę.
„Bowiem według naszej wiary, każdy po śmierci, niezależnie od tego, jaką osobą był za życia, miał wybór. Mógł trafić do nieba bądź piekła.”
Podchodzę na sam szczyt, by w końcu doznać szczęścia, które czeka na mnie z bramą zamkniętą na klucz.
Gdy ptak opuszcza gniazdo, nawet gniazdo płacze, mimo, że ptak jest wolny.
„Jedynie oczy się nie zmieniły. Nadal pozostały takie, jakie znałam przez te wszystkie lata. Wielkie, fiołkowe i piękne.”
❝[…] teraz już wiem, że nie można się poddawać, bez względu na to, jak ciężko mamy w życiu. Nigdy.❞
Zakończyliśmy wyprawę i możemy w spokoju zamknąć oczy. Zamknąć je, by odbyć ostatnią podróż. Podróż po wieczne szczęście.
Obydwoje uciekają po ścieżce krwi, a wszystkie poszlaki wzdłuż niej, doprowadzają do szaleństwa, ale również i prawdy. Uważaj, by nie zbłądzić…
❝[…] a jedyną rzeczą, którą zapamiętujesz to te przeklęte światła.❞
— Właśnie w tym tkwi sedno, Charlie. Upajamy się kłamstwem, bo dzięki temu chcemy żyć w głębokim przekonaniu, że prawda jest inna. Ale to czyni nas jej więźniami. Ponieważ prawda jest wolnością…
„Myślę, że nie jestem już tą samą osobą. Czy ktoś może mi przypomnieć, kim byłem wcześniej?”