Czy przyjaźń, a może coś więcej, zwycięży nienawiść? I ile czasu to potrwa? Czy dwoje totalnie innych ludzi może się do siebie zbliżyć na tyle żeby coś z tego było? Enemies to lovers.
Czy przyjaźń, a może coś więcej, zwycięży nienawiść? I ile czasu to potrwa? Czy dwoje totalnie innych ludzi może się do siebie zbliżyć na tyle żeby coś z tego było? Enemies to lovers.
Choćby klan kazał mi wymazać cię z pamięci, choćby las obrócił się w popiół… nigdy nie mów, że ciebie nie kocham. Pójdę za tobą wszędzie.
(…) Czasami oznacza patrzenie, jak odchodzi, i życzenie mu szczęścia, nawet jeśli część ciebie chciałaby krzyczeć, żeby został. (…)
Do domu wróciłam 30 minut później. Po drodze poszłam do żabki po popcorn, słodycze i chipsy. Najlepsze combo na wieczór filmowy. Gdy otwierałam dom usłyszałam huk.
„Do mej duszy pustka znów zawitała // i szczęśliwe wspomnienia nożem podcinała”
„Teraz na początek czekamy // między wczoraj a jutro się chowamy // Poduszka wysłuchuje nasze pragnienia // czekamy na „nowe” z nadzieją spełnienia”…
Choć tylko Imperium wojuje, cały świat żyje tą walką. Królowa rusza na wojnę, oficer rozpoczyna rejs, oszust zrywa maskę, ateista goni za zemstą. Wszystkie piony grają zgodnie z jakąś wyższą melodią.
(..) Wcisnęłam słuchawki głębiej do uszu, podkręcając głośność do maksimum. Ta sama melancholijna piosenka leciała na zapętleniu już piąty raz. Stała się moją barierą ochronną przed światem. (…)
Zabiłam motyla, wyrwałam mu skrzydła utkane z nadziei, bo zbyt długo wierzyłam, że jeszcze kiedyś wzleci.
(…) Bo zrozumiała, że miłość nie kończy się w dniu pożegnania. Czasami zostaje z nami… w najprostszych gestach. Na przykład w jednej białej róży.
Była chłodna, ciemna noc. Księżycowa Gwiazda cicho chodził po swoim legowisku. Ciągle myślał o wojowniczce ze swojego klanu. Nazywała się ona Gepardzie Futro. – Jak bardzo ją lubię. […]
„Why can’t you come stitch me up?” Opowiadanie inspirowane piosenką „the cure” Olivii Rodrigo.
„Czeka pan na kogoś?” — zapytała kelnerka. Kiedyś odpowiedziałbym: „Tak”. Dzisiaj spojrzałem na pusty fotel i powiedziałem: „Nie”. Bo przez bardzo długi czas udawałem, że ktoś jeszcze wróci.
Jest ich szóstka. Jeden kamper. I jedno zagrożenie czychające na nich gdzieś w ciemności lasu i nocy.
Wysłany do małego miasteczka William poznaje chłopaka, dla którego muzyka jest całym światem. Czy kilka wspólnych akordów odmieni ich życie na zawsze?
Zastanawiał się, czy przodkowie w Klanie Gwiazdy patrzą na niego z gniewem. „Proszę, wybaczcie mi” – powtarzał w myślach, wpatrując się w mrugające punkciki na niebie, jakby błagał o jakikolwiek znak.
Nie możesz złamać złamanego serca. Ono nie bije dla nikogo, tylko dla ciszy, która po wszystkim została.
„Cud, o którym nikt nie miał pojęcia. Niewysłowiony, można by rzec. Bo takie są właśnie najpiękniejsze.”
(…) Uśmiechnęłam się, bo zrozumiałam, że niektóre osoby nie zostają z nami na całe życie. (…) Czasami ktoś pojawia się tylko na kilka rozdziałów, a mimo to potrafi zmienić całą historię. (…)
(…)Stary kot podszedł do niej powoli, zostawiając ślady łap na wilgotnym mchu u podnóża Świecącej Skały. Jego zielone oczy, choć zamglone starością, wciąż przepełniała mądrość. (…)
Ciemny Gaj – doskonale znałem to miejsce. Ogrody Podziemi. Owiane mroczną legendą, z którą przyszło mi się dziś zmierzyć. Mroku… nadchodzę…
Telefon od zmarłej osoby. Tajemnicze ostrzeżenia. Czas, który nieubłaganie ucieka. Czy bohaterka odkryje prawdę, zanim będzie za późno?
Ona zawsze miała na twarzy piękny uśmiech. Powtarzała, ze nie ma problemów. Och, jak wspaniale udawała…
Każdy ma swoją przeszłość. Jedni wspominają ją z nostalgią. Inni z bólem. Inni w ogóle do niej nie wracają. Jednak są i momenty w życiu, którymi kieruje… Miłość.
„ — Klanie Ostu, Klanie Wierzby, Klanie Chabru. Pokonaliśmy Klan Gwiazdy! — krzyknął kocur.”
❝Chciałabym trzymać Cię za rękę, bez zawracania sobie głowy myśleniem o tym, jak to wygląda dla przechodzących obok ludzi.❞
(…) Uśmiechnął się lekko. Bo wiedział, że niektóre osoby nie muszą być obok nas, żeby na zawsze pozostać w naszych sercach. (…)
[…] — Ja… po prostu… Ja nigdy Ci nie ufałam, nie wiem czemu… bałam się ciebie. To nie byłą Prawdziwa miłość.– jęknęła […] — Rozumiem — odpowiedział kot — Nikt mi nie ufa — […]
Deszcz padał nieustannie, a ciężkie krople wody spływały po wąsach kotki, gdy tak biegła przez las. Ogon powiewał jej na wietrze, łapy zostawiały powoli zanikające ślady na mokrej glebie.
A kiedy nostalgia puka do drzwi… Wpuszczam ją. Nie dlatego, że chcę cierpieć. Tylko dlatego, że przez kilka sekund mogę znowu odwiedzić miejsce, które kiedyś nazywałam domem.
Jeśli mam żałować, to wyborów podjętych z miłości, a nie tych, których nigdy nie podjęłam ze strachu.
Ona cheerleaderka, idealna na pokaz. On kapitan drużyny, pewny siebie i zawsze o krok przed innymi. Razem tworzą duet, którego zazdrości cała szkoła… choć między nimi nie ma tego, co wszyscy widzą