Śmierć wraz z roztrzaskaną nadzieją wisi nad małym kawałkiem plastiku, dryfującym razem z dwójką rodzeństwa – tylko czy cokolwiek poza prawdą zaburzy oczekiwanie na zgon?
To było zbyt bolesne, aby mogło przetrwać, ale cieszyłyśmy się tym bólem tak długo, jak tylko mogłyśmy.
Miała tylko siedem lat. Siedem. A była silniejsza niż większość z nas. Chciałabym mieć tyle siły ile ona. Jedynym co miałam było tylko wsparcie chłopaka, który nie był mnie wart.
Choroby psychiczne są najgorszymi ze wszystkich chorób. A najgorsze w nich jest to, że dotykają każdego, nawet czarodziejów. Złapały też mnie. A co gdyby się im poddać?
Grace to dziewczyna, która dla swojej siostry zrobi dosłownie wszystko. Dlatego gdy okazuje się, że Lidia została zarażona niezwykle niebezpiecznym wirusem, postanawia uratować siostrę i ją wyleczyć.
Były dla siebie jak siostry, ale dwa różne światy, dwie różne osobowości, dwa różne rodzaje piękna. Czy były w stanie funkcjonować?
In the street I sometimes heard similar screams and saw people scratching madly in the distance. But I’ve never seen them well enough to know what’s causing the itching. I didn’t know what it was.
„— Gorzej być nie może, Gyehyeon… – warknął ciemnowłosy, rzucając telefonem o ścianę — Więc bądź proszę na tyle miły i się ode mnie odp******, zanim na dobre zniszczysz mi życie” Czyli historia strat.
Kocham cię drogi przyjacielu i chociaż fizycznie mnie nie ma u twego boku — psychicznie wciąż przy tobie jestem… Mam nadzieję, że czytając to wysilasz się chociaż na sztuczny, wydrukowany uśmiech…
❝Dawałeś mi wtedy naleśniki, które tylko ty potrafiłeś tak pysznie przyrządzić. Tak bardzo tęsknie za ich smakiem. Co ja gadam? Za tobą tęsknię. Bo ciebie nie ma już przy mnie, a mi nadal ciebie brak❞
Chciałbym latać, mieć skrzydła i uciec od bólu. W wyobraźni jestem królem wróżek – tam nie ma igieł, łez ani samotności, tylko światło i wolność.
Siedziałam na szpitalnym łóżku, cicho płacząc. Ciemność mnie otaczała i otulała jak mama przed snem. Trzęsłam się. – To dzisiaj… – Szepnęłam. – Dzisiaj… Mogę umrzeć.
„Zdobywam się na odwagę I zachowując ogromną powagę Idę i mówię, co mnie niepokoi Gdy moje ciało, leży siedzi lub stoi Znasz to uczucie, gdy schodzisz Z karuzeli i następnie chodzisz? …”
„Dmitrij biegł z zawrotną prędkością przez zgliszcza budynków. Wszystko zawalone, rozgrabione, zniszczone, niemal zrównane z ziemią – jak on sam. Jak jego osoba i jego życie. […]”
Auroro, c-co ty robisz? Wyjąkałam po cichu. – Daj spokój to nic takiego, tylko temperówkę rozkładam. A-ale po co? – zobaczysz.
Czasem słyszę w sobie płacz dziecka głośny Zostawionego w środku wielkich spraw
Jej brat trafia do hospicjum, a ona zaczyna pakować się w kłopoty. Rodzice są bezsilni, nauczyciele wkurzeni. Po jednym z wybryków Harper ma wybór – być zawieszona lub odpracować winę w bibliotece.
„Chciałabym, jak wiosenny motyl, unieść się i odlecieć od wszystkich problemów.”
W twoich oczach widać ból i żal. Wciąż nie chcesz uwierzyć, że to prawda, że to serio się dzieje. Odejdź stąd. Zapomnij. Dla mnie już nie ma ratunku. Zrozum, to nic. Jest okej. Tak trzeba.
„Każdy kiedyś umiera” — nie jest to może najlepszy sposób na rozpoczęcie rozmowy, która pocieszyć ma skruszonych, ale przynajmniej zawiera w sobie stężony roztwór prawdy. Może i bolesnej, ale prawdy.
Dziewczyna chorująca na raka wraca do rodzinnego miasta po czterech latach. Na miejscu musi stanąć przed swym dawnym wrogiem. Tym razem jednak nie była gotowa na spotkanie z samym diabłem.
Kochana Irene. Ludzie nazywają cię potworem, który nie pozwala mi żyć normalnie. Jakie jednak życie jest „normalne”? Według ludzi to, którym żyją oni… A może to ja mam najnormalniejsze życie?