Nie chcę być dla ciebie kimś przypadkowym. Chcę być tym, którego nie zapomnisz. Bo odkąd cię zobaczyłem, wszystko inne przestało mieć sens.

Twoje imię brzmiało, jak zaklęcie, którego nauczyłam się na pamięć, zanim zdążyłam zapytać, czy jest ratunkiem, czy tylko inną nazwą uzależnienia.
Była jak sztuka. Eteryczna. Delikatna, a jednocześnie śliczna. Każdy wpadał w czar jej uroku. Kiedy ją widziałeś, nie mogłeś o niej zapomnieć. Wbijała się w twój umysł i nie chciała opuścić.
Spokój w jej życiu trwa krótko. Ktoś obserwuje. Ktoś pamięta. Ktoś czeka na moment, by odzyskać to, co uważa za swoje. [+16]
Byłam oryginałem, dopóki nie pojawiłaś się ty. Zaczęłaś mnie kopiować. Kawałek po kawałku, a ja bardzo nie toleruję kopii.
Aprobata? Przereklamowana. Instrukcje? Zignorowane. Opinie? Skasowane. Jestem okiem burzy, którą myślałeś, że możesz kontrolować. Czasem pytają: „Chcesz się zmienić?” Uśmiecham się.
Bo gdzie jesteś, gdy tak bardzo cię potrzebuje? A ja nadal mówię, że jesteś człowiekiem, a tak naprawdę nie wiedziałeś o mnie nic. Nie wiedziałeś, dopóki ci nie powiedziałam.
W ciemności i chaosie młoda Nyssaria Veymorr staje twarzą w twarz ze śmiercią. Nyssa obserwuje narodziny potęgi, która przekracza granice ludzkiej natury. Jej życie zmienia się diametralnie.
Nie płakała już. Nie dlatego, że nie bolało — wręcz przeciwnie. Łzy przestały płynąć, bo wszystko w niej wyschło. Została tylko cisza.
„Bo gdzieś tam, między wersami moich notatek i w pustych spojrzeniach o trzeciej nad ranem, ona nadal tańczy. W brokacie. W ciszy. W mojej pamięci.”
„Kolejny beznadziejny dzień. Kolejne krople łez. Kolejne smutne myśli. Wszystko zatrzymywane w jednym ciele. Nikomu o tym nie mówiła. Nie mówiła o bólu. O tym co myśli.”

















Nashwa