„Nikt mnie nie oszczędzał, dorosłym dzieckiem się stałam. Strat, bólu i cierpienia co jak sztylet w moje serce się wbijały dosięgnąć musiałam.”
„Nikt mnie nie oszczędzał, dorosłym dzieckiem się stałam. Strat, bólu i cierpienia co jak sztylet w moje serce się wbijały dosięgnąć musiałam.”
Jeśli miałabym komukolwiek wytłumaczyć, jak działa życie, opowiedziałabym mu, o tych wszystkich kroplach, które tak jak my, rodzą się, żyją i umierają.
„Bo wiesz, miłość nie umiera. ona tylko zmienia kolor żaru. teraz pali mnie cisza, lecz w tym bólu — wciąż jest ciepło. twoje ciepło.”
Piszę do ciebie, nie żeby wrócić, tylko żebyś wiedział, że wciąż świecę. Bo byłam twoim diamentem. I wiesz co? Diamenty są wieczne.
„nie dane mi się było cieszyć Tobą, miły! na chwilę, przez moment moje pochwyciły Twoje dłonie: z pragnieniem nędznym, ażeby nigdy rozstawać się nie było potrzeby…”
„I was drowning in this red sea, and my screams echoed hollowly from the walls, It turned out that it was a bit too long.”
Brutalny, delikatny i kruchy. Jeden gwałtowny ruch, a wszystko runie jak domek z kart. Lecz on nie miał już siły, stracił nadzieję. Stracił już wszystko, co należało do niego.
Nic po dawnej mnie nie zostało, kiedyś to tak nie bolało. Bańka szczęścia pękła, upadła nadzieja – nikt mnie już w całość nie pozbiera.
Papier, tusz i wena Sięgnij po papier, zamocz go w słowach Weź cienkie pióro, napisz co siedzi artystom w głowach, chmury latają, zebry biegają, opisz wszystko słowo po słowie.
„I saw strawberry fields in the reflection of your eyes” (miniaturka od @Lunterka_Demon.)
To dotyk nieskończoności na skraju serc i święta, które rozkwita w nas skromnym płomieniem.
A jeśli kiedyś zapyta mnie, kim może być, powiem jej: „Kimkolwiek zechcesz, bo już teraz jesteś aniołem.”
Spadają z nieba na rzecz innych, bo nie widzą własnego światła, tak właśnie robią nasi smutni piękni aniołowie.
Kto raz przekroczył Styksu nurt chłodny, ten już nie wraca — to los nieuchronny…
Nie musisz być silna, wystarczy, że jesteś. Popękana dusza, to wciąż dusza jeszcze.
Chciałbym latać, mieć skrzydła i uciec od bólu. W wyobraźni jestem królem wróżek – tam nie ma igieł, łez ani samotności, tylko światło i wolność.
A jednak, gdy zamykam oczy, twoja obecność jest tak bliska, jakby śmierć nie miała prawa odebrać wszystkiego.
„Nie tak miało być, w dzieciństwie strzelałem wodą, a dziś – świat rozdziera głos, który mówi: „Idź i walcz.” Nie chcę być żołnierzem, nie chcę przelewać prawdziwej krwi.”
„Gdy pierwszy raz go ujrzałam w blasku. W zbroi jak ogień, w spojrzeniu brzasku. Serce me drgneło, bez słowa – bez tchu.”