Nie ma siły bez słabości, bez ciemności nie zapłonie żadne światło, a bez straty nie będzie miłości.
To konwersja mojej książki z wattpada. W profilu moja nazwa.
Świat nie jest już normalny. Zamiast kochać innych i przyjaźnić się, ludzie pragną władzy. Zabijają, kradną, poniżają, a przez to niektórzy boją się wychodzić nawet na ulicę… powiedzcie, dlaczego?
Ta gra toczy się od nowa. Ty… kim dla mnie teraz jesteś? Kochankiem czy przyjacielem? Wielka czy mała stawka? Życie czy śmierć? Ona czy ja? To wszystko to gra…
„— Nie wierzę w miłość, jest ona zbyt… ludzka. Nas, istoty wyższe, łączy coś bardziej trwałego – przeznaczenie. To ono, drogi Karsie, splotło nasze losy aż po kres czasu”.
—Ja tylko uchwyciłem sztukę i sztukę robioną przez sztukę. — Na jego twarzy cały czas pojawiał się przebiegły uśmieszek, który oznaczał zwycięstwo.
,,Arena. Kawałek ziemi otoczony wielkimi trybunami zbudowanymi na kształt okręgu. Stała tam. Kto? Młoda gladiatorka czekająca na swoją największą walkę w życiu. Miała dopiero siedemnaście lat…”.
Nigdy nie wiemy co przyniesie nam los. Może to być coś dobrego, a może i coś złego…
Strzeliłeś do mnie, a teraz do mnie przychodzisz i zadajesz kolejne ciosy. Widzę tę satysfakcję w Twoich oczach. Kiedy widzisz moje łzy zmieszane z cierpieniem. Kiedy widzisz mój uśmiech pełen bólu.
„I nagle sobie uświadomił, że ona mogłaby być pułapką. Voldemort chciał go dopaść i śmierciożercy też… więc czemu nie mieliby wysłać jej jako podstępnej broni, by go zwabiła?”
Chciałem żeby mimo wszystko czuła się bezpiecznie. Mimo tego, że za zamkniętymi drzwiczkami rozpętało się piekło.
Mieszam niebo, dzień i noc. Czerń z bielą. Szarość z tęczą. Tańczę z drzewami, z ogniem. Uciekam razem z wiatrem, deszczem. Trochę miłości, nieco miodu. Słonych łez i kłopotu. I tańczę, tańczę…
To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej, niż nasze zdolności.
„Zepsuła ich przyjaźń nieodwracalnie, a czarna róża leżąca na ziemi przy jeziorze była tego dowodem.”
— Tęsknie za tobą — wydusił z siebie nagle, a na policzkach kobiety pojawił się jasnoróżowy rumieniec — proszę cię po prostu… Wróć do domu. — Sap… — zaczęła […] — L’manberg to teraz mój dom”
Życiem każdy zarządza jedynie swoim. Każdy żyje życiem jedynie swoim i tylko na swe istnienie ma wpływ. Więc po prostu zejdź z mej drogi, bo życie mam jedno i nie mam zamiaru marnować go na innych.



























