«Użalał się teraz, nad swoim marnym losem. A to wszystko przez najzimniejszą porę spadających liści»
Kochanemu życiu, w dniu wielkich nadziei. Podpisał romantyk, nieliczni zrozumieli.
„Książę przejechał dłonią po swoim Grymuarze. (…) Kiedyś był z niego dumny, cieszył się, że go posiada. Ale teraz przynosił mu tylko ból i cierpienie.”
Czasem śni mi się, że wracam do domu, ale po chwili budzę się przez wybuch pocisku artyleryjskiego.
Mógłbym przysiąc, że widziałem żywą wiosnę. Miała piękne, zielone oczy. I takie przepłakane, wypłukane. Ale mimo to, było w nich widać nadzieję.
Bo miłość i uwielbienie do niego było grą. Grą, w którą powoli przegrywałam.
„Kolejny beznadziejny dzień. Kolejne krople łez. Kolejne smutne myśli. Wszystko zatrzymywane w jednym ciele. Nikomu o tym nie mówiła. Nie mówiła o bólu. O tym co myśli.”
Miłość nie jest odpowiedzią, gdy jesteś cieniem, który ściga mnie w snach, ale znika o świcie.




























