na koniec nie ma słodkich pocałunków. jest jedynie namiętna sesja całowania z wcześniej mi nieznanym. z bólem po twardym zderzeniu z rzeczywistością.

all i want to see is your face. your pink lips, brown eyes, pale skin. i want to hear your raspy voice and tell you how beautiful you are […] but i keep sitting on my bed and staring on white wall.
— Nazwałeś mnie Heeseungie? – zachichotał — Myślałem, że dla ciebie zawsze będę jedynie zimnym, bezwzględnym i przystojnym sądowym komornikiem – dodał flirciarskim głosem.
czuję się samotna… pozostawiona sama w świecie słodkich kłamstwa, które szepczą mi do uch słodkie słówka. w stanie obecnym nie byłabym nawet w stanie odróżnić zabójstwa od odratowania czyjegoś życia
Było to przykre… Jednak jednocześnie było namacalnym dowodem na to, że wakacyjna miłość należała już do przeszłości — do ciepłego, azjatyckiego lata w Seulu.
— Przysięgam, że już nigdy nie zagram w tą grę… – mruknęła pod nosem, przerywając niezręczną ciszę — Jak ją w ogólne nazwać! Internetowa butelka?
To nie tak, że Cię nie kochałem. Czułem po prostu przynależność do osób, które miłością prawdziwą pokochać potrafią jedynie siebie, przez niektórych, pod wpływem chwili, nazywanych egoistami.
Sekrety, tajemnice i intrygi ukrywane od setek lat. A przede wszystkim sześciu zagubionych chłopaków, których życie zmieniło się w zaledwie jeden dzień. A to wszystko w rękach jednego, młodego szatyna
Jake nigdy nie sądził, by jeden wypadek na meczu mógł odmienić jego życie… zwłaszcza w sferze uczuciowej, która od czasów dalekich praktycznie dla niego nie istniała.
— Twoje „przepraszam” to coś w stylu „nienawidzę cię” czy bardziej „chcę cię przelecieć i zniknąć bez słowa”? Bo już sama się w tym pogubiłam… – westchnęła, nie obdarzając mnie nawet spojrzeniem.
— Przysięgam, że jeśli jeszcze raz mnie pocałujesz to cię zamorduję! Nie żeby mi się nie podobało, ale nazywasz się Sunghoon. Park pierdolony Sunghoon.
13. po prostu cię kocham. i co mam poradzić? szkoda, że w to nie wierzysz i nie widzisz jak wspaniały jesteś. a jesteś! jesteś sobą, a już to jest wspaniałe i godne miłości.
Świąteczna magia. Czyż to na to wszyscy czekali? Na ten dzień z wierzchu wyjątkowy? Bo ja jedyne co widzę to połacie błota, smog i choroby.
Wciąż o nas śnię. O tym jak stoję tuż przed tobą, o tym jak nad strachem i zgubnymi nadziejami góruję i całuję twe wargi. To takie żałosne, takie… gorzko-słodkie.
Wszakże dla uczuć temperatura znaczenie ma znikome, bo nawet gdy żar z nieba leje się — otulać wciąż mogą nas zimne uczucia smutku i żalu.
Egoistyczne. Choć sam wiedziałem jak utrata nadziei boli — Ciebie na to skazałem. Smutne jak bardzo do Ciebie podobny byłem.
Bo u mnie wszystko jest ok. A nawet jeśli nie — to ja stracę swoje życie, nie Ty. Więc proszę, przestań udawać że Cię to obchodzi. Bo ze mną wszystko jest ok…
Dziękować sobie nie mogę. Wszakże to przez c i e b i e stałem się dziecinny. Zbyt dziecinny na problemy.
od dnia pewnego prześladują mnie następstwa mich czynów, słów… następstwa moich uczuć.
więc wybacz, że jedynym nie staniesz się. jednak ten, który miał nim być potrafił jedynie uczuć pozbawić mnie. więc wybacz, że ze strachu nie pokocham cię.
Nie byłem pewien czy następnego dnia będę pamiętał co się stało, nie wiedziałem jak zareaguje chłopak. Byłem jednak pewien iż to co wtedy mówiłem zdało mi się szczere, bardzo szczere.
w gwiazdach jesteś sam. bo z naszej dwójki tylko ja grzeszyłem na tyle by pozostać na ziemi, gdy ty zwiedzasz świat aniołów.
miłości do brata mi nie zabierzesz. bo ten mały alkoholik, którego przeraża fioletowe światełko jest moim jedynym promyczkiem nadziei. nadziei w to iż kiedyś pokocham kogoś, nie jak członka rodziny.
Zbudujmy rakietę i wznieśmy się ponad innych. Bo po co przejmować się opinią innych skoro można być sobą? Skoro można być pokochanym przez kogoś, kto nie każe Ci udawać.
Przepraszam. Wciąż przepraszam. Przepraszam jeszcze raz i recytuję przeprosiny bez końca. Jakbym tylko mógł cofnąć czas… Przeprosiny byłyby zbędne, gdyż miałbym komu wynagrodzić swoje grzechy.
— Gdybyś tylko miał to czego ci brakuje… – Westchnąłem ciężko, nie starając się utrzymać kontaktu wzrokowego. — Byłbyś wręcz ideałem człowieka i dziełem samego Boga, który zapomniał o daniu ci wad.
— Jeśli tak zacznie się nasz związek, relacja czy przyjaźń to chyba zamorduję swój instynkt za pozwolenie mi na podjęcie tak głupie decyzji.














































































Meaning.