,,Nawet łzy feniksa nie pomogą, żeby zabić mój ból. Jestem zdana na jego łaskę, a on powoli wyniszcza mnie od środka.”
Teraz jej usta mrożą, szczypią, niczym dotyk śniegu w porannej drodze na uczelnię.
— Jeszcze przejmę Kwangyię, i ani ty, ani twoje pachołki z Aespa mnie nie powstrzymają… — syknęła Mamba i zamieniając się w węża, opuściła Eodum, pozostawiając Naevis jedynie ze swymi rozterkami.
Yelena sięgnęła powoli po lampkę wina i przysunęła ją do ust, mając nadzieję, że z czasem alkohol zmieni swój smak. ─ Co nie znaczy jednak, że pozwolę ci wypić całą butelkę wina samej.
Ten, kto ratuje życie jednego człowieka, ratuje cały świat.
— Masz prawdziwe szczęście, że mogłeś wychować się w Asgardzie. — zauważyła Sylvie. Loki jednak nie był tego całkiem pewny, pomimo szczęśliwych chwil z dzieciństwa były też te okropnie bolesne.
„To była najbardziej druzgocąca do tej pory rzecz, jaką zobaczyłam. Nie chciałam pamiętać.”
Wyobraźcie sobie świat, który dzieli się na kolory, a każdy kolor ma określony charakter, status społeczny i umiejętności. To właśnie mój świat.
,,Wszyscy uważają naszą rodzinę za idealną, ale nikt nie widzi mojej głodzącej się siostry, brata który pod poduszką ma zakrwawioną żyletkę, ani mnie – której przez całe życie psychika sięgnęła dna.”
„— Gorzej być nie może, Gyehyeon… – warknął ciemnowłosy, rzucając telefonem o ścianę — Więc bądź proszę na tyle miły i się ode mnie odp******, zanim na dobre zniszczysz mi życie” Czyli historia strat.
„Niby byłam tylko kolejną czystokrwistą w Slytherinie. Ale patrząc na mnie każdy wiedział, kim tak naprawdę jestem. Najstarszą córką Blacków. Było perfekcyjnie. Aż zjawił się ON i wszystko zepsuł…”
Byłam osobą stanowczą, która robiła to co podpowiadało jej serce i intuicja, dlatego wiedziałam, że muszę to zrobić, nawet jeśli tak bardzo to bolało, tak bardzo tego nie chciałam.
Jesteś dla mnie celebrytą, skarbie. Nieważne kim jesteś, jaką masz pracę, czy jesteś znany… Dla mnie jesteś jak celebrytą, którego podziwiam i kocham z całego serca.



























