„Czasami, by chronić innych, muszę stać się tym, czego najbardziej się boję.”
Oto święta księga Elyndoru, magicznej krainy stworzonej przez bogów dla ludzi, którzy pozostali im wierni.
[…] — Ja… po prostu… Ja nigdy Ci nie ufałam, nie wiem czemu… bałam się ciebie. To nie byłą Prawdziwa miłość.– jęknęła […] — Rozumiem — odpowiedział kot — Nikt mi nie ufa — […]
Po impulsie elektromagnetycznym, gdy ludzie rozpaczali nad utraconą technologią, istoty przez nią zniewolone dostały szansę po raz pierwszy zaznać smaku wolności, którą wojna odebrała ludziom.
Wymiary Pradawnych to nowy, niebezpieczny grunt, po którym przyjdzie stąpać Kendrze i Sethowi, jeśli chcą powstrzymać tajemniczego Mistrza i Ederina. Na szczęście nie są w tym wszystkim sami.
« Tak właściwie, co decyduje o słabości człowieka? Czy jego uległa, sprzeczna ze sobą natura mogłaby prowadzić jedynie do zguby? »
W lesie, gdzie drzewa pamiętają imiona, a maski noszone są przez duchy przodków, żyje dziewczyna, która nie pozwala, by cokolwiek ją definiowało i chce żyć według własnych zasad.
Zabiłam motyla, wyrwałam mu skrzydła utkane z nadziei, bo zbyt długo wierzyłam, że jeszcze kiedyś wzleci.
,,[…] Rozpacz zmieszana ze strachem odbierała honor i hart ducha, które niegdyś były cnotą jak i jedną z najcenniejszych wartości rebeliantów […]’’
Reed McCoy odepchnął się od ściany, robiąc kilka dużych kroków w kierunku dziewczyny. Gdy znalazł się już wystarczająco blisko niej, wyciągnął rękę, którą ta uścisnęła. — Witamy w zespole, gwiazdo.
„Najzwyczajniej w świecie zaczęło mi tego wszystkiego brakować. Ludzi, księgarni, zapachu książek… (…) A najbardziej brakowało mi gwiazd w twoich oczach.”
Każdy z nas się z jakimś rodzi, nieprawda? Ty także! Odkryjmy więc wspólnie twoją absurdalną życiową destynację…
~Przypadkowe spotkanie na ulicach Los Angeles zmienia wszystko. Wśród starych zdjęć i niewypowiedzianych uczuć dwoje niemal obcych ludzi odkrywa, że czasem to los wybiera za nas~
(..) Wcisnęłam słuchawki głębiej do uszu, podkręcając głośność do maksimum. Ta sama melancholijna piosenka leciała na zapętleniu już piąty raz. Stała się moją barierą ochronną przed światem. (…)
„ — Klanie Ostu, Klanie Wierzby, Klanie Chabru. Pokonaliśmy Klan Gwiazdy! — krzyknął kocur.”
Gdy Leon zostaje zatrudniony w szpitalu dla zwierząt, myśli że to zwyczajna placówka medyczna. Ale im dłużej tam pracuje, tym więcej mrocznych sekretów odkrywa…
Detektyw Felix Rockwell natrafia na ślady zaginionego naukowca w laboratorium tajemniczej organizacji. Myślał, że szybko rozwiąże tą sprawę, ale mylił się.
Wielowątkowość – to coś, co nie pozwala umrzeć temu opowiadaniu.






































































