Zatańczyłam z ogniem, bo tylko on potrafił mnie ogrzać. Dotknęłam płomienia, by sprawdzić, czy boli.
~When it’s 3 AM, and I’m losin’ myself and my mind again. The one who gives me love that is bulletproof, the world can roll their eyes, but there’s no use I just want it to be you~
W pustym sklepie o 22:17 zaczyna się ich rytuał. Mleko, papierosy, lizak. Cisza, która łączy bardziej niż słowa. Aż pewnej nocy on mówi: ❝Jutro mnie nie będzie❞. I zostawia więcej niż resztę.
„Nagle kotka poczuła że coś jest nie tak i przed oczami pokazała jej się ciemność. Zamieniła się ona w obraz Kamyczka skaczącego po trawie. Potem psa goniącego go i rozrywającego go na strzępy.”
Dziesiątki tajemnic, czternaście osób i jedno zadanie. Mrok całkowicie pochłonął świat, a oni rozpaczliwie poszukują szczęścia i spokoju. Czas mija, zaczyna go brakować, a zadanie to samo.
~Twin, twin, twin , you and I, we drifted apart, twin, twin, twin, like the white clouds under the stars~
Pusta klasa po lekcjach. Dwa kartony soku na dachu. On wie, dlaczego ona nagle zapomina zeszytów. ❝Może wolność to nie miejsce. Może to ludzie❞. Każde popołudnie to rytuał. Każde popołudnie to wybór.
(…)W każdej klasie jest ta cicha dziewczyna, Szara myszka, której nikt nie dostrzega, Wielu uważa, że to introwertyczka, Choć prawda przed nimi w milczeniu ucieka.(…)
Przed kamerami udają. Za kulisami płoną. Jeden dotyk na fansignie wystarczył, by prawda przeszła za granicę kłamstwa. Garderoba. Cisza. Milimetry między ustami. ❝Powiedz mi, żebym przestał.❞
Czasem miłość nie kończy się krzykiem, tylko czekaniem. Ona mówi „nie dziś”. On zostaje. Między nimi cisza, która uczy się ich imion.
Liv Borealis, 19–letnią księżniczka lodu, która ze wzajemnością zakochuje się w księciu słońca — Rainie Searnie. Gdy jej matka odkrywa związek, dziewczyna musi wybierać między miłością a królestwem.
,,Jak dwie planety, które zderzyły się gdzieś pomiędzy Warszawą a Seulem…”
„[…] Lecz wciąż życie me szczęśliwym ślepo jest zwane. Tak naprawdę jest to przekleństwo na mnie zesłane […]”
Patrzyła na niego, jakby był częścią snu, który za chwilę powinien się rozpaść.
Po drugiej stronie pokoju, na dwóch krzesłach ustawionych obok siebie, siedziała para dorosłych.


























