Golden hours never last, yet they define us — echoes of warmth in a fleeting world.
„ale wtedy, przypomniałam sobie, kim jestem. i wtedy wszystko się zmieniło.”
Hadwintown, to spokojne miasteczko, którym wstrzasnęły dwie, tragiczne śmierci. Na swoje życie targnęli się nauczyciel i czarodziej. Ich sprawy dostała Jillian-młoda, przeniesiona dopiero policjantka.
Nikogo nigdy nie zapraszała do swojego domu, a tym bardziej nie wpuszczała ludzi bez zapowiedzi. Z jednym wyjątkiem.
„Z popiołów przeszłości wyłoni się kociak o sercu niezłomnym. Ten, kto nosi krew sprawiedliwości, stanie twarzą w twarz ze zdradą, zanim nadejdzie świt.”
Wyglądało jak cień… mój cień. – K-k-kim ty jesteś? – zapytałam. – Jestem tobą – odrzekł lodowaty głos
– Nazwałam tego Kiełek. – Powiedziała przygarniając jednego z nich do siebie.
„Poczuła, że traci grunt pod nogami. Zaczął wirować obraz przed jej oczami. Przez moment nic nie widziała. Upadła i zamknęła oczy, a przez następne chwile widziała tylko pustkę i ciemność…”
„Z popiołów przeszłości wyłoni się kociak o sercu niezłomnym. Ten, kto nosi krew sprawiedliwości, stanie twarzą w twarz ze zdradą, zanim nadejdzie świt.”
Po jakimś czasie gorący napój się skończył. To było jak powrót do rzeczywistości. Ponownie spojrzałem w telefon — tym razem bez większych nadziei. Oczywiście nic tam nie było.
– Witaj Jeżynowa Łapo w Mrocznej Puszczy, jestem Porzeczkowa Krew, nauczę Cię jak się zemścić.
Wystarczył jeden dzień, aby jej życie całkowicie się zmieniło… Śmierć, kontrolowanie przez własnego ojca, mafia, utrata miłości, zaufania, pytania bez odpowiedzi i dziewczyna chcąca poznać prawdę…
To czego będziecie się tu uczyć jest nieistotne. Te wszystkie muzy, cała magia. Jest jednak coś co musicie pamiętać: Życie ma się tylko jedno! Trzeba je przeżyć jak należy. To jest cała sztuka.
[…] Ostry, chaotyczny, jakby niebo samo nie mogło zdecydować, czy chce się wypłakać, czy zrobić z miasta jedną wielką rzekę. […]
Powietrze drży Twoim imieniem, wypowiedzianym za późno, a moje dłonie nadal szukają Twojej dłoni, której nie zdążyłem złapać.
I wtedy zrozumiałem, że to nie on był upadły. To ja. Tylko że przy nim – po raz pierwszy – upadek nie wydawał się taki zły.
Każdy płatek śniegu jest inny i wyjątkowy. Każdy znajdzie w swym życiu osobę, która będzie jak taki płatek śniegu.
Wielka moc, wielka odpowiedzialność… Czy młoda, niedoświadczona suczka zdoła użyć jej jedynie we właściwym celu? Czy nie zmiecie sensu czyjegoś – a co ważniejsze swojego – życia w proch?







































