A ludzie wciąż toną w grzechu i toną w miłości, gdy czas nieubłaganie gna ku przyszłości. Skoro życie jest jedno, niech z niego korzystają, niech dumnie idą przed siebie i szczerze kochają.
„[…] Ciemnoszara kocica obróciła się nagle. – Nasz przywódca wreszcie przybył – miauknęła do towarzyszy i wstała […]”
„She didn’t deserve that. She deserve better. But her life doesn’t see it like we do.”
Jak potoczy się Twoja historia w Hogwarcie? Skończysz z Harry’m, Draco, a może sama? To Ty decydujesz o zakończeniu tej historii.
Przeszłam między stolikami, balansując tacą w jednej ręce. Neonowe światła odbijały się w szklankach, a bas dudnił mi w klatce piersiowej i uszach. I wtedy go zobaczyłam. Siedział przy barze. Sam.
Trzy kobiety. Trzy kontynenty. Jedna sieć kłamstw, która łączy ich światy. Gdy lojalność pęka, a prawda ma swoją cenę, każda decyzja może być ostatnią. [16+]
Jak to możliwe, że przeżyliśmy przez wagary? I to dzięki mnie, Hokazono Iroha. Gdyby nie ja, to byśmy nie żyli… Nie to, że się chwalę, oczywiście!
Anioł. Nie w bieli. Nie ze światłem. Anioł od rzeczy niemożliwych — od chwil, w których człowiek stoi o krok od upadku i jeszcze może wybrać.
Kobieta ucieka z toksycznej relacji w dniu, gdy niebo staje się nienaturalnie różowe. Koniec miłości splata się z końcem świata, a wolność boli bardziej, niż się spodziewała.
„Mieliście być tymi, którzy mnie wspierają // staliście się tymi, co nadzieję mi odbierają.”
Asteria has lived with her reputation for far too long, knowing that gossip is easier to believe than the truth. When boredom leads her to the Greenhouse, she meets a shy Gryffindor boy.
Leżeli obok siebie, dach chłodny pod nimi, a światło zachodzącego słońca ogrzewało twarze i ramiona złotym blaskiem…
Cedric miał wygrać Turniej Trójmagiczny. Znaczące słowo „miał”, bo nagrodę dostał uwielbiany Harry Potter. Uczestnik, którego w ogóle nie powinno być w Turnieju.
Zbyt cenna, by ją zabić. Skazana na pętlę śmierci. Teraz role się odwracają. Teraz to nie ona będzie uciekać.
Idę przez śnieg, wytrwale brnę przed siebie, mijając setki istnień… Płoty, drzewa, czuję bycie chodnika…






























