Według scenariuszu, który przygotowały gwiazdy, Melisa miała przed sobą bardzo trudne życie, w którym nie było miejsca na żadną miłość.
Według scenariuszu, który przygotowały gwiazdy, Melisa miała przed sobą bardzo trudne życie, w którym nie było miejsca na żadną miłość.
A teraz zaklinam cię, żebyś mnie nie opuszczał. Jakim śmiesznym prawem mi to robisz? Czemu mnie zostawiasz?
,,Jestem poszukiwaczką, która mieszka między szeptem a krzykiem. Z mojego okna nie widać przeszłości, przyszłości, ani teraźniejszości. Widać tylko niebo i polany gwiazd.”
Wzięłam głęboki oddech i zacisnęłam powieki, czując jak wzrasta we mnie panika. Musiałam się uspokoić. Musiałam znowu zacząć myśleć trzeźwo. Nie mogłam się teraz poddać. Nie kiedy musiałam im pomóc…
„Niektórzy nie wierzą w życie po śmierci. Sądzą, że po tym jest jedynie pustką. Nicość i nic po za nią. Sądzą tak mimo nauki i potwierdzających to faktów. Jednak czy da się przeżyć własną śmierć?”
„Czasami coś wydaje się nam bezsensowne. Tracimy siłę i zastanawiamy się, czy nie lepiej byłoby się poddać. Z pewnością byłaby to łatwiejsza opcja, ale czy na pewno lepsza?”
Chstopher zawsze uważał się za ważnego człowieka. Czy było tak w praktyce… w sumie wolał o tym nie myśleć. Jeszcze doszedłby do niewygodnej prawdy. Zostańmy jednak przy jego własnych mniemaniach.
Usiadłam przy biurku, po czym zwróciłam się do swojej pracy. Okrągłe oraz kwadratowe elementy obracały się wokół własnej osi, a każda figura miała środek w tym samym miejscu — niebieskiej kuli.
Jej brat trafia do hospicjum, a ona zaczyna pakować się w kłopoty. Rodzice są bezsilni, nauczyciele wkurzeni. Po jednym z wybryków Harper ma wybór – być zawieszona lub odpracować winę w bibliotece.
Czasem lepiej umrzeć niż być potworem — westchnęła jasnowłosa dziewczyna — Szczególnie, że człowiek staje się cieniem siebie. Ta moc to przekleństwo, tylko głupcy mogli sądzić inaczej.
Mystic Falls, jakże piękne miasto, a zarazem tak tajemnicze. Tylko czeka na kogoś, kto mógłby dokonać niemożliwego. Ze śmiertelnika stać się Trybrydą.
— Pozwolisz? — spytał Harry. Odpowiedziała milczeniem, które najwyraźniej uznał za potwierdzenie. Podszedł do niej, pochylił się i delikatnie cmoknął różowe usta.
,,- Pani Evelyn Evans? – Zależy kto pyta. – Ci popatrzyli się na mnie badawczo. – Tak to ja. – Poprawiłam się po chwili. – Pójdzie Pani z nami. Na miejscu wszystko się wyjaśni.”
Dziwne słowa, dziwne gesty, dziwne myśli. Ludzie mają różne twarze, a tylko niektóre pokazują innym.