Niech rozpacz się obudzi na ściętych bólem wargach, niech idzie między ludzi żebracza (…) strącony, pokonany, w bezdusznym ginę tłumie. Ach, po co śniłem plany, gdy snów nikt nie rozumie!
Czasem śni mi się, że wracam do domu, ale po chwili budzę się przez wybuch pocisku artyleryjskiego.
Mógłbym przysiąc, że widziałem żywą wiosnę. Miała piękne, zielone oczy. I takie przepłakane, wypłukane. Ale mimo to, było w nich widać nadzieję.
Bo miłość i uwielbienie do niego było grą. Grą, w którą powoli przegrywałam.
„Kolejny beznadziejny dzień. Kolejne krople łez. Kolejne smutne myśli. Wszystko zatrzymywane w jednym ciele. Nikomu o tym nie mówiła. Nie mówiła o bólu. O tym co myśli.”
Nie bała się ona śmierci, ona na nią polowała. Bowiem śmierć zabrała jej matkę, gdy młoda Lestrange miała zaledwie cztery lata.
«Użalał się teraz, nad swoim marnym losem. A to wszystko przez najzimniejszą porę spadających liści»
Kochanemu życiu, w dniu wielkich nadziei. Podpisał romantyk, nieliczni zrozumieli.
„Książę przejechał dłonią po swoim Grymuarze. (…) Kiedyś był z niego dumny, cieszył się, że go posiada. Ale teraz przynosił mu tylko ból i cierpienie.”





























