Profesor Severus Snape ze swoją długą czarną peleryną, głowa Slytherinu, domu węża.
Spadają z nieba na rzecz innych, bo nie widzą własnego światła, tak właśnie robią nasi smutni piękni aniołowie.
Czy naprawdę warto za taką cenę, za cenę niemal zniszczenia sobie życia, nauczyć się, że pozory mylą?
„Wiedział, że to absurdalne – kiedy okazało się, że pracują w tym samym miejscu, coś w niej nie dawało mu spokoju…”
Szepczą swoje niezliczone historie, każdemu kto otworzy uszy dostatecznie szeroko, by je usłyszeć.
Seria wierszy o drodze do siebie, o zagubieniu, tęsknocie, bólu, ale też o odzyskiwaniu głosu i odnajdywaniu własnej tożsamości. Historia ciszy, walki i powrotu do światła.
[…]– Może byś nam pomogła Chmurko! – Powiedziała do mnie moja okropna nieprzyjaciółka z legowiska. Ma na imię Kwiecista Łapa i jest naprawdę niemiłym kotem…
Zaczyna się od niewinnego morderstwa dwóch agentów. Kończy na porywaniu i masowych śmierciach. Tym razem zespół federalnych musi działać szybko. Jest to sprawa, która już na zawsze odmieni ich życie.
[…]Była to głęboka noc. Na niebie nie było gwiazd. Wlekłam się po lesie. Zobaczyłam nagle cień…
Przekonywałam siebie, starałam się przekonać, że wszystko ze mną w porządku. Mimo to, podświadomie wiedziałam, że tak nie jest…
„Nie siedź w miejscu, ale zdobywaj szczyty i żyj, jak żyłeś kiedyś… tylko beze mnie.”
Może i faktycznie śmierci się bałam… Żałosne. Przynajmniej nie stawiałam oporów przed zniszczeniem siebie wewnątrz.
„I was drowning in this red sea, and my screams echoed hollowly from the walls, It turned out that it was a bit too long.”
„Ptaki są fascynujące… Latają po niebie, upuszczając pióra, służąc Klanowi Gwiazdy i chroniąc chmur. Nawet na ziemi są tajemnicze…”
Nie wiem co tu jeszcze robię|Złamany anioł we mnie nie daje spać|Chcę, by było po wszystkim|Aby uczucia zniknęły.
Codziennie chcę sięgnąć po używki – zapomnieć Poczuć smak alkoholu w ustach To źle? I tak mnie nic nie uratuje.
„Będę tym, który będzie cię kochał, nawet wtedy kiedy to wszystko będzie płonęło…” – szepnął jej do ucha…”
Tam, gdzie miało być moje imię, rozkwitła jej obecność. I ja zostaję cieniem, który patrzy i pali się od środka, który kocha, nienawidzi i nie może odejść.

























