„Jedyną rzeczą gorszą od zabójstwa jest tylko świadomość popełnienia go. Ja jednak nigdy jej nie poczułem i nie zamierzam, dopóki pazury mam brudne od krwi.”
Ognista Gwiazda będzie musiał udowodnić swoje oddanie do nowej partnerki — Piaskowej Burzy, tak, aby ta uwierzyła, że miłość jej i płomiennorudego kocura przetrwa do końca ich życia.
Hej. To jest historia, której nienawidzę… A powiedzenie tego może mnie skrzywdzić. Ale…
„Stali tak jeszcze przez parę sekund, aż chłopak upewnił się, że łowcy są już daleko. Zrobił krok w tył. Przez cały ten czas Pascal nie odrywał od niego wzroku. — Chodź.”
Zofia i Lucjusz mieli Umysły Wolności, umysły, które jej pragnęły, ale jej nie dostały. Związane z serią ,,Nim po raz ostatni ujrzę Twój uśmiech”.
„Nie wiem dlaczego ale, wydawało mi się, że ona coś ukrywa. Coś co nie chce aby się wydało. Niedługo wszyscy mieli się o tym dowiedzieć. Ale ja nie myślałam jak to zmieni moje życie.”
Może nie byłem Twoją prawdziwą miłością, ale Ty byłaś moją i jestem prawie pewny, że będziesz tą ostatnią. Tak jak Caroline była ostatnią miłością Klausa w Twoim ulubionym serialu.
Zastanawiał się, czy kochałaby go tak samo, gdyby dla niej nie zabił?
W murach zamku Hogwart, z barwną wyobraźnią i bystrą iskrą w oku, przysłoniętym pasmem lazurowej grzywki, szuka i odkrywa. Podświadomie zaczyna tworzyć i sam staje się dziełem ,,sztuki adolescencji”.
,,Mówią, że miłość jest piękna. W moim przypadku na pewno nie. Losy u każdego potoczą się inaczej, u mnie również. Kochanie, od teraz umiem żyć bez okaleczającej mnie miłości.”
Odwróciła się na pięcie i zobaczyła jego — o włosach kruczo-czarnych i pięknych, niebieskich oczach. Jak zahipnotyzowana podeszła bliżej, przyglądając mu się. Nigdy nie widziała nikogo podobnego.
„— No co? Przecież ci nie ucieknę. Jesteśmy w końcu partnerami, nie?”
„forgive yourself for not knowing what you didn’t know before you learned it”
Ten wstęp dedykuję moim przyjaciółkom, Natalii, która wykonała obrazek Nellie oraz Wiktorii, która zainspirowała mnie do napisania tego początku.
Ostatni monolog. Sekunda ciszy. I gromki aplauz. Cała widownia stała, wpatrzona w nią, jak w najjaśniejszą gwiazdę na nieboskłonie. Tylko że to wcale nie jest słońce.































