„Śmierć nie była końcem, bo cień zawsze może stać się jedną z gwiazd.”
— Czemu zawsze muszę być w jej cieniu? — zastanawiał się Złotek. Myszka była idealnym kociakiem, a on? On miał tylko dumnie kroczyć w jej cieniu. Jakby nic nigdy się nie stało.
Jedna decyzja może sprawić, że list miłosny szybko może się zmienić w list pożegnalny. Szczególnie w czasach gdy bale, debiuty i śmietanka towarzyska znaczyła o wiele więcej niż dziś.
Pieśń ta ukoi Twą duszę, nim w jej objęciach umrzesz, najpierw za nią do wody, a potem z duchami pójdziesz.
„Trzy uderzenia serca — tyle dzieliło ją od uratowania, zanim Gwiazda przemówiła: nie poświęcę już więcej, bo moje serce nie wytrzyma.”
„Jeszcze kiedyś zatańczymy, śmiertelni. Jeszcze kiedyś… znowu mnie odnajdziecie.”
„Jak przez mgłę słyszałam krzyki otaczających mnie ludzi. Biegali, a może po prostu uciekali? Niewykształcone społeczeństwo nie wie, co robić, a może…”
Czemu mi nie odpisujesz?/Bo próbuję zasnąć./Och, ja też bym chciała zasnąć wiersz? A nie mogę. Bo o tobie myślę.
Hyein obudziła się w ruinach, z twarzą przyciśniętą do chłodnego kamienia i imieniem, które dźwięczało w jej głowie jak zaklęcie.
,,Życie nauczyło mnie jednego — nigdy nie lekceważ cieni czających się w ciemności…”
— Może nie widzę w tobie potwora — odpowiedziała cicho. — Może widzę kogoś, kto też się boi.
[…] – Obiecaj. – Usłyszała. – Obiecaj, że nie ważne co się stanie, wrócisz cała. Wrócisz do mnie taka jak jesteś teraz. Nie ważne kiedy. Ważne by kiedyś. […]
Octavia ma dość bankietów i wymyka się z pałacu z Grimoire’em matki, aby zobaczyć perseidy na ludzkim niebie. Blitzø irytuje się Moxxiem i Millie. Przypadkowo portal impa i Vii się łączą…
Jakich ziół boi się sam medyk? Jakiej uczennicy mentor? Jakiego przeznaczenia można przez księżyce unikać, tylko po to, żeby uderzyło z całą siłą? Jedno jest pewne – ona zna odpowiedzi.
Hawkins to spokojne miasto, gdzie życie płynie powoli. Heather cieszy się ciszą, aż do momentu, gdy znajduje się w złym miejscu o złym czasie. To sprawia, że jej świat wywraca się do góry nogami.
„- Oni mi zazdroszczą tak słodkiego domu. W którym panuje ciepła atmosfera – szepnął Changbin. – Ci, którzy mi dokuczają to zazwyczaj osoby bez rodzeństwa lub rodziców. Mam szczęście, że mam Ciebie.”

























