„A porcelana niestety jest tworzywem kruchym. Wystarczy tylko jedno uderzenie, a rozpada się… Bezpowrotnie.”
Głowa wciąż pragnie wzbicia się w powietrze, chce skrzydeł Dedala. Ale serce zmienia je w tę felerną parę Ikara i pali je w słońcu.
Teraz dojrzała, aby móc z siebie wyrzucić swoją historię. To spowiedź, wyznawania swoich grzechów, popełnionych przez te lata.
To był po prostu niewłaściwy czas, który bezpowrotnie skrzywdził właściwych dla siebie ludzi.
Łzy zaczęły napływać mi do oczu i nagle odzyskałam czucie w nogach, szybko wybiegłam z pokoju. Kątem oka widziałam jak Dafne wyrywa Pansy list z ręki i słyszałam jak się na nią wydziera.
„Wtedy wzięłam wdech, zanim zdążyłam wypuścić powietrze, zrobiło się czarno, a całe krzyki dookoła ucichły. Wtedy dotarło do mnie co się stało.”
a, ach, ona wierszy nie pisze, choć zna jeszcze ciemniejszą i pustkę, i ciszę.
Samym swym widokiem w oczy się wrzynająca; Konwalia majowa, ciepłym wiatrem pachnąca.
Kanarek podleci pod Twoje okno, z którego codziennie wyglądasz. Otrzymasz ode mnie wiadomość, którą potraktujesz z przymrużeniem oka, choć nigdy nie mówiłam poważniej.
” — Odebrałem życie dziecku… zabiłem jego potencjał, który mógł przerosnąć nawet mój, lecz ciebie Komugi nie potrafię nawet zranić — wyszeptał i spuścił wzrok, nie rozumiał, co się z nim dzieje.”
Bo każdy ma kontrolę. Nad naszymi ruchami, czynami, uczuciami. Czy sami możemy decydować o tym co poczujemy?
Żywa wyobraźnia pewnego artysty stworzyła pokolenie czujących sztukę i niebiańskie uczucia.
Grupka nastolatków niespodziewanie natrafia na ślad morderstwa, które niesie za sobą kolejne sekrety i tajemnice…
Jedynym powodem, aby znów Cię zobaczyć, była tęsknota. Jedynym powodem mojego bólu było przekonanie, że byłaś idealna.
„- Nie potrzebuję twojej pomocy, szlamo! – krzyknął nagle Severus, po czym nagle zamilkł. Zrozumiał, co powiedział. – To znaczy… Lily! Lily!”
Ja jestem wszędzie. Ja jestem wszystkim. Jestem chaosem, który w każdej chwili może namieszać Ci w głowie i w duszy.
Mój krzyk odbijał się echem wśród szpitalnych ścian i ledwo oddychając, patrzyłam na jego twarz. „Obudź się, do cholery! — potrząsnęłam jego ciałem na brak reakcji, czując palące łzy — Wstawaj!”































