Do zobaczenia w Klanie Gwiazdy – po czym znów zamknęła błękitno – granatowe oczy i już ich nie otworzyła
Dusisz się już zapachem róż rozstawionych w pokoju, gdy ja wypijam ostatni kieliszek wina. Dziś nie będziemy myśleć trzeźwo, wejdziemy w stan upojenia tylko po to, by poczuć coś w tę jedną noc. {+18}
A co, jeśli okaże się, że najpotężniejsza czarownica w Mistheaven ma porzuconą przez matkę siostrę, która jest potężniejsza od niej samej? Kto wie…
Co gdybym zrozumiała? Co gdybym wręczyła ci ten list miłosny, zamiast zakopać go na dnie szuflady?
Ona walczy, kocha, trwa. Dwie siostry, jedna wojna. Jeden granat. Jedno życie, którym zawładnęło zło. Życie, które nigdy nie będzie takie samo…granat wybuchnie…
„Ludzie są głupi! Nie wszyscy, lecz ci głupi dalej przeważają nad tymi mądrymi i dobrymi…”
Albert J. Moriarty zaczyna otrzymywać listy od tajemniczej kobiety, która wciąga go w wir jednej, wielkiej zagadki. Pytanie jest proste. Kim ona jest i dlaczego zaczęła do niego pisać?
Ten jesienny wieczór w Paryżu, miał wyglądać zupełnie inaczej. Hazel miała spędzić go przy parującej kawie, w otoczniu rodzinnych pogawędek, a nie w towarzystwie zupełnie nieznanego jej chłopaka.
I’m paralyzed. Where are my feelings? I no longer feel things. I know I should. I’m paralyzed. Where is the real me? I’m lost and it kills me. Inside. I’m paralyzed
Gdybym tylko się zawahał chociaż chwilę — zapewne nie wrzuciłbym jej we wspomnienia, które zgromadziłem w tym jednym, pięknym choć smutnym miejscu… Bez namysłu podpaliłem więc swą przeszłość.
Legendy mówią, że istnieje jeszcze jeden kot, co ponoć przywróci porządek na świecie…
ile bym dała za jeden pocałunek? o wiele więcej, niż podpowiada mi mój rozsądek… mogłabym wszakże i całą siebie oddać tylko, by poczuć smak twych warg.
bez ciebie u mego boku nie jestem w stanie zyć, po prostu umieram chcę sprawić że każdy poczuje ma miłość do deble w tym ty kochanie…
Z początku udało mi się zasnąć na pół godziny i miałam sen, który skłonił mnie do przemyśleń. Stałam nad jeziorem słonym od łez, wokół słychać było lament i krzyki bólu…
„Czerwone numery zapalają się po kolei, obwieszczając, że winda wjeżdża na co raz niższe piętra. Doskonale wiem, co znajduje się na końcu, ale nawet gdybym chciał wyjść, nie miałbym jak…”



































































