Szkół magii jest wiele. Najbardziej znaną jest Hogwart. Za to najmniej Instytut Wolftown. Może trochę Ci o nim opowiem…
Mój chłopak, mąż, osoba którą kochałam i kochać będę do końca swych dni, został tak chamsko zapomniany przez swoich dawnych przyjaciół, po tym niefortunnym i pełnym cierpienia wypadku.
Tak oto, uciekając jak najdalej od siebie, dokonaliśmy nieodwracalnych katastrof. Bez śladów wzruszenia, udało nam się pogrzebać żywcem naszą radość.
Chciała tylko, żeby ją do siebie dopuścił. Pragnęła jedynie zburzyć jego mury, a wszystkim, co zrobił, było zniszczenie jej. Nie chciała rozpoczynać wojny, ale wtargnęła tu niczym niszczącą kula.
Dostrzegała więcej, niż myślałeś. Czuła mocniej, niż mogłeś sobie wyobrazić. Bolało ją bardziej, niż się spodziewałeś.
Na początku chronił mnie, bo musiał, ale później chronił mnie, bo inaczej nie potrafił…
Nie bez powodu mówię, że bawimy się w udawanie. Bo to powinna być zabawa, niektórzy biorą to zbyt poważnie.
Antyka to magiczna kraina z ciekawą historią. Łączył ona ścieżki dobra i zła pod postaciami wielkiej siły. Obydwie moce był równie mocne i sprytne. Mimo to stoczyły nierówną walkę o dobro Królestwa.
To działo się bardzo szybko. Niczym mrugnięcie okiem, maluszek zmienił się w wielkiego owczarka, który zaczął biec w stronę małego lasku. Dziewczyna szybko przyśpieszyła i zaczęła biec za nim.
Uroczyście przysięgam, że to nie koniec psot!
Jej rude włosy powiewały na wietrze, a blady odcień skóry dodawał blasku jej ślicznej twarzy. W ręku trzymała kwiat lawendy i spoglądała na chłopaka swoimi błękitnymi, jak niebo oczyma.












































