Szukam zbawienia wciąż w tym samym miejscu, licząc koraliki dzień po dniu. Każdy z nich jak wspomnienie, każdy jak ciężar mojej winy. Wybacz mi, Panie.
Szukam zbawienia wciąż w tym samym miejscu, licząc koraliki dzień po dniu. Każdy z nich jak wspomnienie, każdy jak ciężar mojej winy. Wybacz mi, Panie.
Marne te Wasze winy i przekupstwa czasu przyszłego. Przyznajcie się do swych win, dobitnie i z rozgłosem. Nie przepraszajcie ani nic, wszak to było kiedyś Waszym losem.
Ale obiecuję, że z czasem skomponuję Ci najlepszą melodię, śpiewając kołysankę tak piękną, że diabły będą płakać, a anioły wymarzą wszystkie ich grzechy, które zaszczepiłeś pod moją skórą.