Noc przykryła niebo czernią, siadła jak wrona pośród wrzosów. I wiatr zawodzi nad pustelnią tysiącami gorzkich głosów…

Za czterema górami, za czterema lasami na pustą osuwam się drogę. Choć tak daleko po miód szłam i mleko, chyba już dłużej nie mogę…
Ponieważ jestem młoda, a nie jest to stan wieczny, utrwalę teraz świat, w którym mi przyszło obecnie – jak to mówią – żyć…
Zostawiam ci znaki na piasku kreślone, lecz wiatr je rozwiewa jak proch bez znaczenia…
Ona patrzyła na świat inaczej, bo spod jasnej grzywki. Niestety zbyt krótkiej, aby móc naciągnąć ją na twarz…









