Może i nie była szczęśliwa, ale teraz tak. Ma wszystko, co chce. Ona go potrzebowała, ale teraz już nie. Teraz już nie jest tą leniwą dziewczyną.

Byłam oryginałem, dopóki nie pojawiłaś się ty. Zaczęłaś mnie kopiować. Kawałek po kawałku, a ja bardzo nie toleruję kopii.
historia o tym, że pewna dziewczyna miała marzenie, chciała je spełnić, ale jej plany pokrzyżował nieproszony gość. nie, nie był to chłopak. była to choroba, śmiertelna, wyniszczająca wszystko.
W ciemności i chaosie młoda Nyssaria Veymorr staje twarzą w twarz ze śmiercią. Nyssa obserwuje narodziny potęgi, która przekracza granice ludzkiej natury. Jej życie zmienia się diametralnie.
Zasada numer jeden: „Znasz moje imię, ale nie moją historię.”
Bo kim ja jestem? Drugą opcją. Tą niechcianą i najcichszą osobą. Tą, która przygląda się z boku. Tą, którą zasypują pytaniami „Jak się czujesz” i „Co u Ciebie”, a ja nie wiem co u mnie.
Stałam się pusta. Mój wzrok nic nie mówił. Ciało dawało małe znaki. Włosy wypadały. Mniej jadłam.
Bo prawda jest taka, że jeśli nie kochasz samego siebie, to nie nauczysz innych, jak mają Cię kochać. Jeśli nie czujesz własnej wartości, będziesz wiecznie prosić o jej potwierdzenie.
W oczach pojawiły się łzy, a w piersi rosło duszące napięcie. Panika. Rozglądała się po łazience jak zwierzę w klatce. Wzrok zatrzymał się na toalecie. Serce zaczęło łomotać. Ręce zadrżały.
Nie płakała już. Nie dlatego, że nie bolało — wręcz przeciwnie. Łzy przestały płynąć, bo wszystko w niej wyschło. Została tylko cisza.
„Bo gdzieś tam, między wersami moich notatek i w pustych spojrzeniach o trzeciej nad ranem, ona nadal tańczy. W brokacie. W ciszy. W mojej pamięci.”
„Kolejny beznadziejny dzień. Kolejne krople łez. Kolejne smutne myśli. Wszystko zatrzymywane w jednym ciele. Nikomu o tym nie mówiła. Nie mówiła o bólu. O tym co myśli.”

















Nashwa