– Tylko Ci dokuczam – uśmiecha się, robiąc w moją stronę jednego kroka i zatrzymując się dosłownie przede mną, wkłada na mnie swoją bluzę.

Nie przejmująca się niczym, Penelope – pilna uczennica, zakochana w swoim przyjacielu… Justin – badboy.
Brendon prychnął i rzucił się do środka mojego domu.
– Musisz wczuć się w tę rolę, skarbie. Na imprezie nie będziesz mogła mnie hamować – dodaje, na co oczywiście wybucham śmiechem.
– Ja pomyślałem wcześniej i, cóż… – udaje, że się zastanawia, co w jego wykonaniu wygląda wyjątkowo. – Nie masz wyjścia, promyczku – dodaje.
Wiedziałam, że to ta jedyna chwila. Deszcz spływał po nas obu, padał na twarze. Nie robiłam nic, by to zmienić. Moje serce ponownie się zatrzęsło, domagając się ruchu. Spełniłam jego wymagania.
– Noah mnie w sobie rozkochał, a potem porzucił. On wyjechał, Nathan – stwierdzam, po czym robię krok w stronę drzwi.
– Jest coś, co wypadałoby, bym ci powiedział – robi zmieszaną minę, a swoje zainteresowanie przerzucam ponownie na jego osobę.
Czasem, gdy jedna osoba próbuje zaskoczyć, nieumiejętnie może przywrócić złe wspomnienia.
– Uciekłaś mi. – Jak oparzona odwracam się w drugą stronę, zauważając przed sobą szatyna.
– Wiesz dobrze, że tego nie zrobię – oświadcza, przykładając swoją dłoń do mojego policzka, którą szybko od siebie odpycham.
Dzień jak co dzień. Studia, spotkanie z przyjaciółką, wolny czas… Wszystko się jednak zmieniło, gdy na mojej drodze stanął on – Alan Walker.
Jedna rzecz, jedna osoba, jedno wydarzenie, może zmienić nasze życie. I to wcale nie jest przypadek.
Dzień jak co dzień. Studia, spotkanie z przyjaciółką, wolny czas… Wszystko się jednak zmieniło, gdy na mojej drodze stanął on – Alan Walker.
Jedna rzecz, jedna osoba, jedno wydarzenie, może zmienić nasze życie. I to wcale nie jest przypadek.
– Kto wygrał? – Unosi jedną brew ku górze, a uśmiech na jego ustach zaczyna mnie niepokoić.

































