Pięć palców. Tyle wystarczy, żeby zabić. Dlatego ich pilnuję. Nie dotykam ludzi, nie pozwalam dotykać siebie. A jednak czasem zastanawiam się, jak to jest poczuć czyjąś skórę i nie czekać na rozpad.
Pięć palców. Tyle wystarczy, żeby zabić. Dlatego ich pilnuję. Nie dotykam ludzi, nie pozwalam dotykać siebie. A jednak czasem zastanawiam się, jak to jest poczuć czyjąś skórę i nie czekać na rozpad.
Twarze zza ekranu wertują mnie od góry do dołu, chyba wkrótce uduszę się w szafce nieprzyjemnych wspomnień.
„Kochanie… To słowo dźwięczy mi w głowie od wielu, wielu dni. Kochanie – tak powiedziałeś do mnie na naszej pierwszej randce. Suko – tak powiedziałeś na mnie zalewie kilkanaście dni temu.”