Brzmiała jak bezsenność. Jak zmęczenie życiem, którego nie da się nikomu wytłumaczyć…
Brzmiała jak bezsenność. Jak zmęczenie życiem, którego nie da się nikomu wytłumaczyć…
Otaczała go ciemność. Przedzierał się przez niezgłębioną puszczę. Nagle oślepiło go światło księżyca i ujrzał przed sobą postać. Nie był sam, nie stąpał w ciemności. Było jasno. A ona stała tuż obok.
❝— Kocham Cię Yoongi, pamiętaj o tym — powiedział z płaczem, po czym starszy się rozłączył. ❞