Teraz samotnie kroczę tą skutą lodem ścieżką, moje kroki są coraz wolniejsze, jakby w zwolnionym tempie. Idę do przodu, gdy wszystko jest czarno-białe i staję się niczym przeszłość ujęta na zdjęciach.

Algorytm serca dobiegł końca wraz z dziwnym monologiem tajemniczej postaci samej ze sobą, uderzając kilkakrotnie na pożegnanie.
Nadszedł czas by powiedzieć: Dziękuję i zabrać resztę swoich staników, które przewalają się pod Twoim łóżkiem.
W naszych umysłach istniał świat, w którym kochaliśmy się niepotajemnie.










