Promyki słońca rozmyte w dłoniach, błyszczysz blado dla mamy mojej, świecącą drogę do marzeń jej wskażą

Patrzę na ciebie jak na stare zdjęcie krzywe, prześwietlone, a i tak boli gdy z żalu tak pisze, gdy ze złości uginają mi się nogi.
Widziałam ją wtedy, kiedy powoli konała, moja razem z nią czułam się taka mała. Mnie miała już siły, aby mnie zagadywać, lecz mówiła, że tęsknić będę.
Bo każde słowo to szept, co w ciemności szuka, Do zamkniętych drzwi nadziei cicho puka. Nawet jedna łza, co po policzku spłynie, Może być mostem w najcięższej godzinie.
Starsze panie lubią młodych zagadywać jak to teraz u nich mija. I miłosne swe rozterki w sercach chowają, choć wciąż w ich oczach dawny blask ludzie odnajdą.
Dziś słońce nad nami, to dobry jest znak. Gdzieś rodzą się nowi poeci i czuje każde z tych dzieci wolności smak.
Wiersz mój zwyczajny, puenta kuleje, lecz w każdym słowie mam swą nadzieję. Bo choć tekst marny i rym bywa tani, to w nim mieszkam ja – między kartkami.
Nie jestem Wieszczem, co naród prowadził, choć w moich rymach cień duszy się osadził. Ci dawni mistrzowie święci nie byli, cudzym nieszczęściem chętnie się poili.
Pyłek lilijny sypie się na słowa, Złoci te rany, co nakreślił czas. Niech ta kartka, choć bólem połowa, Ocali iskrę, nim całkiem zgaśnie blask.
Kiedy jesteś obok, wszystko idealne lecz gdy cię nie ma, czuje się tak fatalnie. Więc proszę, nie odchodź gdy zła pogoda, nie cofaj się gdy burza nagła.
I ta gorycz ludzka w gwiazdach zapisana, nim się obejrzysz, skończysz jak ona sama.
Ale najdroższa, z czasem się przyzwyczaję, że nie będziesz tutaj nigdy na stałe.
I choć są te chwile ciężkie, obfite, nagminne, mądre, szczere i wspaniałe Miłość kończy się na cichym kochaniem…
I często ci powiem, przyjacielu, że myślę o historii starszego pana w kapeluszu I czasami sama kładę na ich grobie białe róże, w modlitwie pozdrawiam, by nawet w zaświatach kochali się nadłużej.
Marne wiersze, pisane o północy. Marne życie, które trudzi się w nocy
Atencja to umiejętność skupienia uwagi na czymś konkretnym.


























aklivka.