Czy widzisz kres nieba? Nie. Tak samo MY nie mamy końca. Tylko, proszę, pomóż mi spalić przeszłość. Seul, nadchodzę.

Wszystko zaczęło się od Jimina. I na pewno byłoby prościej, gdyby również na nim się skończyło.
Odchodziłam od zmysłów. Niewątpliwie – on całkiem zawrócił mi w głowie.
Jungkook był jak słońce, zaś Tae – księżyc. Wtorek, początkowo niepozorny, po południu stał się huraganem pełnym nieprzewidzianych zwrotów i targającym emocje.
To było naprawdę trudne. Wolałem jednak oglądać gwiazdy z daleka, niż w ogóle nie móc na nie spojrzeć.
Cisza między nim, a mną trwała tylko przez krótką chwilę – później nie było na nią czasu.
W ten sposób w mojej głowie urodził się pewien pomysł, a między Sienną Borghese i chłopcami z BTS – konspiracja.
Nie mając pojęcia, co odpowiedzieć, jedynie uchyliłam usta. A sądziłam, że nic więcej nie może się już wydarzyć.
Chłopak – nie prostując się do końca – uniósł głowę i spojrzał na mnie z dołu oczami pełnymi niewypowiedzianych słów. Drzwi za Jungkookiem zamknęły się; nie było już odwrotu.
Nie sądziłam, że kiedyś coś takiego się wydarzy, ale autentycznie zmiękły mi kolana. Siedem par oczu patrzyło na mnie z ciekawością.



















