
„Biała Lilia spojrzała na niego – Jeśli chcesz to mnie zabij – syknęła zimnym tonem, Szybki Wicher spojrzał na nią oszołomiony. – Na co czekasz? Ja nie mam już nic do stracenia!– syknęła kotka ciszej”
[…] Nagle usłyszała trzask. Ze strachem spojrzała na gałąź, na której stała. Właściwie była to cienka gałązka, która właśnie pękała. […]
„Dopiero teraz dotarło do mnie, że to wszystko działo się naprawdę. Naprawdę braliśmy udział w bitwie, naprawdę atakowaliśmy Klan Wiatru i naprawdę zamierzaliśmy wym*rdować znajdujące się tam koty”.
„– Wierzę Ci. Ale co mogę zrobić? Jestem zastępcą. – odparł. Biała Lilia bała się, że będzie z nim walczyć. A ukryta w krzakach jeżyn nie miała żadnych szans…”
„Wściekła, wcisnęłam nos w mech, po czym zamknęłam oczy, czekając, aż nawiedzi mnie sen. Sen, który choć na chwilę wyrwie mnie z tej paskudnej, szczerze przeze mnie znienawidzonej rzeczywistości”.
„Walcz, Kruszynko. Walcz, jak długo tylko będziesz mogła. Jesteś potrzebna naszym kociakom”.
„Serce pełne miłości, które […] z każdą chwilą uderzało coraz słabiej i słabiej”.
„Lepiej pogódź się z tym, że od teraz to ja mam nad tobą władzę. Wystarczy jedno słowo, a skończysz daleko poza granicami obozu Klanu Cienia”.








