Byłam już jedną z nich, setki razy, zastąpiona tak nagle jak nowy egzemplarz, bo w twoim sercu zostawiałam skazy.

I będą na wieki kwitnąć kwiaty, w ogrodach pięknych, liliowych, naród gorzkiej osady zaczerpnie w końcu osłody.
I cóż mi powiesz, były kochanku, skoro nie uzupełnisz swego braku? Co chcesz przekazać swymi czynami, gdy znowu stajesz przed moimi drzwiami?
Znajome kroki na klatce schodowej, a potem czaicie się w półcieniu słów. Jesteś tak blisko, lecz tylko na chwilę, nim znów udasz, że nic nie ma tu.
Czuję każdym skrawkiem myśli, że ktoś tak daleki może być równocześnie tak niewiarygodnie bliski.
Kliknij i odpowiedz na kilka prostych pytań, które pomogą odkryć, jaka stara piosenka najlepiej oddaje Twój charakter i nastrój. Sprawdź, która muzyczna klasyka pasuje do Ciebie najbardziej!
Miłości, moja miła, taki nieczystek mi pozostawiłaś po sobie, czyjeś ości serca pięknego. Czy ten ktoś na nowo swe centrum posklejał? Wpuścił tam kogoś innego…
Patrzę na ciebie jak na stare zdjęcie krzywe, prześwietlone, a i tak boli gdy z żalu tak pisze, gdy ze złości uginają mi się nogi.
Zatańczę z nim wśród deszczu, gdy noc się w skórę boleśnie wbije, gdy chłód zamiast zachwytu po kręgosłupie spłynie.
Krążyłam krótko i bez skutku wszelkiego, byłam pewna upadku swego. Do tej pory żyć to trud ogromny, bawię się niechlubnie w literackie metafory.
Nie mogę zapomnieć o niezagojonych ranach O lukach, w których szukałam ciebie do rana
Widzę tylko jak palą się światłem te z zimnego szkła witraże. I gdy leżę w ciszy, gdy serce odpoczywa, jej śpiew jak mantra mnie do siebie wzywa. Nie chcę jej słuchać, błagam by przestała…
W filiżance drzemie smoła, gęsta i gorąca, nie to co nijaki trunek, gardło trujący, wciąż niewystarczający. Budzi zmysły dymnym aromatem, gdy poranek jeszcze śpi.
Gdy znów mnie spotka ta biała droga, Co lśni jak gwiazdy, jasna i złoga, Nie zawracając, wpadnę w Utopię, Gdzie własny grób swym skarbem wykopie.
W wazonie znów gnije ta biała lilija, blask dnia w cieniu powoli się zmywa. To, co żyło, w mroku się teraz wije, bo ogień pochłania tylko lilije.
Me myśli mijają się z sensem, gdy wątpliwości przybywa. Czy na to serce zasługuję? Czy miłość jest sprawiedliwa?
W lustrze widzi odbicie obce i dalekie, staje się powoli czasu ściekiem. Wszystkie pragnienia, co kiedyś płonęły, dziś w mroźnej ciszy dawno już zasnęły.
Marne te Wasze winy i przekupstwa czasu przyszłego. Przyznajcie się do swych win, dobitnie i z rozgłosem. Nie przepraszajcie ani nic, wszak to było kiedyś Waszym losem.
Nie widziałam na tej drodze przeszkód, czysta piaskowa, bez skrętów. Teraz może jest jedna wspomniana blokada, tęsknota mała.
A ludzie wciąż toną w grzechu i toną w miłości, gdy czas nieubłaganie gna ku przyszłości. Skoro życie jest jedno, niech z niego korzystają, niech dumnie idą przed siebie i szczerze kochają.

























aklivka.