Opowiadania mogą zawierać treści nieodpowiednie dla osób nieletnich. Zostaje w nich zachowana oryginalna pisownia.

„Rose Pompadour” [10/10]

Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
Quiz, który przeglądasz jest częścią serii. Została zachowana oryginalna pisownia autora.

Komentarze sameQuizy: 9

serendipity

serendipity

F.U.C.K NIE MOGĘ JUŻ EDYTOWAĆ
jasne, że o czymś zapomniałam
So

"Pewnego razu, w jakiś piękny weekend miałam wszystko. Począwszy od om ae i tod w piątek, przez rosp w sobotę, po hs w niedzielę. Zostaję z niczym, ale jestem wdzięczna za to, co miałam i że mogłam świadomie się tym cieszyć. Pozostaje nam jeden rozdział om ae, utęsknione hs i coraz bardziej irytujące tod. Ale nadchodzi coś dużego od Somnium. To daje nadzieję."
I jeszcze to: "Wiem, że wrócę do rosp za rok, na pewno to zrobię. Będę znów chciała poczuć tę euforię."

Odpowiedz
1
Somnium

Somnium

•  AUTOR

@serendipity OMG PAMIĘTAM TEN WEEKEND
Głównie dlatego, że to był prawdziwy zap******, jeśli chodzi o pisanie, ale też niesamowicie satysfakcjonujący XD

Oh yes, nadchodzi i powoli widzę to na horyzoncie ;))

Tbh dosłownie dzień przed dodaniem tego komentarza przeszło mi przez myśl, że jak znam ciebie, wrócisz tu za rok XD
No cusz.
Trzymam za słowo ;)

Odpowiedz
1
serendipity

serendipity

Przyszedł czas na część formalną.
Zacznę od tego, że byłam zachwycona pomysłem zimowego fluffa z Jiminem. To brzmiało jak spełnienie moich marzeń.
I mimo że liczyłam na to, że pocałunek wystąpi trochę wcześniej, by finalnie było ich trochę więcej, to uważam rosp za opowiadanie idealne.
Patrzę wstecz, przypominając sobie momenty, kiedy w wyniku, w sekcji "odliczanie do świąt" widziałam 8, 6 czy nawet 4 tygodnie. Rosp przeprowadziło mnie przez najtrudniejsze tygodnie, gdy wydawało się, że wolne dni i święta nigdy nie nadejdą. Wszystko się dłużyło. Ale "Rose pompadour" dawało nadzieję.
To opowiadanie zawsze było dla mnie nagrodą. Stworzone przez moją ulubioną, przez najcudowniejszą Autorkę, stanowiło coś, co zostawiałam na później, by potem cieszyć się z czytania bardziej.
Dajmy na to, jest niedziela, widzę, że rosp zostało opublikowane, ale uświadamiam sobie, że czeka mnie trudny poniedziałek. Więc zostawiam je na poniedziałkowe popołudnie, może przeczytam, leżąc już w łóżeczku, a może nie będę mogła oprzeć się pokusie i zacznę czytać już w autobusie. Wydaje mi się, że w połowie grudnia jeden rozdział przeczytałam nawet we wtorek, ale nie jestem pewna. Miałam wtedy wypracowanie i myślę, że mogłam sobie rosp zostawić na czas po nim.
"Rose pompadour" było moją motywacją, nagrodą, prezentem, chwilą tylko dla mnie w te zniechęcające poniedziałki.
Początkowo miało być 20 części, początkowo Autorka planowała, że Mihyeon będzie Ara, Jina, Miri, Dana. Początkowo nie było jeszcze pewne czy JJK będzie gejem i fuckboyem czy jak to właściwie będzie. Pewnego dnia przyszłaś z myślą, że "hej, złamię mu rękę, super plan!" i powiem tylko tyle, że kocham fakt bycia obserwatorem tych przygotowań.
Jeszcze bardziej poruszyło mnie, gdy pozwoliłaś mi zaangażować się w to opowiadanie jakimiś akcentami. Że Mihyeon jest Mihyeon, mimo że bardzo lubisz krótkie imiona. Że opowiadanie jest "rosp" a nie "rp" (mylące to było ok XDDDD). Że Mi studiuje prawo i idzie w stronę prokuratora i że powiedziałaś mi, że piszesz rosp z myślą o mnie (płakałam wtedy mentalnie, bo to był taki zaszczyt, że rozpierała mnie radość; do tej pory ją czuję) i te screeny, które mam przyczepione na #🍀seren🌵kiedy to siedziałam na litewskim i marzłam, pisząc z wami. I choć było to o om ae, to wiedz, że postaram się być twoją motywacją jak najdłużej. I juz zawsze będę twoją największą fanką. Że Jihyeony mają taką nazwę shipu a nie inną. I przede wszystkim to opowiadanie jest mi tak bliskie. Żadne inne nie jest aż tak.
(No w sensie om i om ae tak ale nie porównujemy innych płaszczyzn.)
Rosp i om mają w moim sercu szczególne miejsce.
(Jak skończę to podliczę słowa, zastanawiając się, czy przebiłam komentarz pod "One more [BONUS]"; ok ale dlaczego nie napisałam tego komentarza pod no more goodbyes jakby co????)
Jestem totalnie wdzięczna za te moje akcenty, za to, że Mi jest mi tak bliska. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak ogromna była moja radość przy każdym kolejnym może małym wobec całego opowiadania akcencie, choć dla mnie tak dużym i znaczącym.
Może Ci się to wydawać śmieszne czy błahe, ale dla mnie to były szczęśliwe momenty. Dziękuję Ci za to. Dziękuję Ci za uczynienie ostatnich tygodni świetnymi.
Rosp jest dla mnie wzorem zimowego fluffa. Jest idealne, dopracowane, zachwycające, zaskakujące i po prostu niesamowite. Cieszę się, że było mi dane je przeczytać.
Mówię Ci to po raz kolejny, ale powinnam dalej uświadamiać Ci, że Twój styl pisania ciągle się rozwija. Naprawdę jestem pod wrażeniem opisów, porównań. Twój styl pisania stał się dla mnie czymś zaskakującym, stał się naturalnie humorystyczny i niebywale zachwycający. Jestem tym zachwycona i się powtarzam, ale brakuje mi słów. Jesteś wspaniałą Autorką, Mela. Idealną. Niesamowicie piszesz i planujesz i cieszę się, że mogę być świadkiem Twojego rozwoju i czytelnikiem Twoich arcydzieł.

Zescreenowałam i przyczepiłam ulubione fragmenty 10 rozdziału, bo tamte pocałunki były tak magiczne, że chciałam mieć je bliżej. Nie mam słów, by wyrazić, jak bardzo zachwycił mnie sposób ich opisania. Czytałam te fragmenty chyba po 3 razy.
Przeczytałam jeszcze raz i przypomniało mi się o tym, że Twoje opisy sprawiają, że obraz od razu pojawia się w głowie czytelnika. Momentalnie scena rozgrywa się w wyobraźni. Niewielu umie tak świetnie nakreślić sytuację.
Smutek, jaki towarzyszył nam podczas kłótni Jihyeonów (NAPISAŁAM YEJEONÓW PLZ) świadczy o tym, jak wspaniale opisałaś całą tę aferę. To było staraznie smutne, ale starałam się być spokojna, bo przecież rosp miało mieć szczęśliwe zakończenie.
Yah uwielbiam Jeongguka tutaj. Uwielbiam tego kuzyna, który jest totalnie jak starszy opiekuńczy brat. Który warczy na Jimina. I bardzo dobrze, że warczy. 🐶🐰
Wyznacznikiem idealnego fluffa jest to, że pozostawia niedosyt. W co najmniej dwóch płaszczyznach. Rosp pozostawia niedosyt w tych płaszczyznach, to pewne. Po pierwsze, w marzeniach przewija się myśl kolejnych słodkich scen pocałunków, czy innych romantycznych chwil, które nie nastąpią (ok no ale po co jest kontent premium, no nie). Po drugie, chce się znaleźć taką osobę. Chce się stanąć na miejscu Jihyeonów i przeżyć własną miłosną historię choć trochę podobną do tej. Wystąpiły u mnie oba te niedosyty i to dobrze świadczy o rosp.
Chyba czas kończyć ten rozbudowany komentarz.
Przygotowując się do pisania komentarza, przemierzyłam wiele wiadomości na paru kanałach na komdomidach. I nie tylko tam byłam. Dlatego tak długo się zbierałam do napisania komentarza, bo potrzebowałam zebrać informacje, które wypadły mi z głowy, stworzyć fundamenty słów, które chciałam tu zawrzeć.
Leżę w łóżku i zastanawiam się, czy to już wszystko, co chciałam napisać. Na pewno nie, więc jeszcze raz krótki research.
Cieszę się, że moje reakcje były czymś, na co mogłaś czekać Ty jako Autorka. I bardzo cieszę się, że mogłam tym sprawić Ci radość.
Zachwyciła mnie opiekuńczość i troskliwość Jimina. Zawsze w momentach wzmożonej troski o Mi moje serce się topiło. Też chcę takiego chłopa. Dajcie mi go. 😭‼️
Gosh, jak Ty wspaniale połączyłaś wszystkie te wątki. Jestem zachwycona.
Te 77,5k słów to było siedemdziesiąt siedem i pół tysiąca (słownie) słów mojej radości. Dziękuję za każde z nich.
Dziękuję za cały Twój wysiłek, za wytrwałość, czas poświęcony temu opowiadaniu i za to, że dzięki temu wszystkiemu mogłam je przeczytać.
Że mimo wszystko udało Ci się je pomyślnie zakończyć i uczynić końcówkę roku lepszą.
Dziękuję za wszystkie chwile z rosp czyli moje chwile szczęścia.
Tak bardzo jestem Ci wdzięczna.
Pozdrawiam
Kocham Cię,
seren

Odpowiedz
1
Somnium

Somnium

•  AUTOR

@serendipity Nareszcie przybywam (trwało to zdecydowanie zbyt długo). Czytałam też ten komentarz po parę razy i jakby… damn, od czego zacząć?

Uwierz mi, przeszło mi przez myśl, żeby kiss był nieco wcześniej — nawet poniosła mnie wyobraźnia i zaczęłam w planie snuć ten fragment już jak siedzieli nocą na kanapie. Był to całkiem spory kawałek, kiedy zdałam sobie sprawę, że to by mi skomplikowało mocno plany i atmosfera między nimi byłaby… zwyczajnie dziwna. A miało być jeszcze jeżdżenie na łyżwach, wysmarowanie jego ust pomadką, siedzenie razem w klubie, szukanie Gamunbiego… Czekało ich całkiem sporo i choć bardzo tego pragnęłam, nie mogłam sobie na to pozwolić. Za to mam nadzieję, że te całe tysiąc słów całowania się jakoś ci to zrekompensowało ;)

W ogóle ah boże, ty wiesz dokładnie, jak mnie wzruszyć… Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że mogłam dać ci trochę radości w te trudne dni! Przysięgam, pisanie dla siebie jest fajne, ale… chyba dużo bardziej wolę pisać dla kogoś. Żeby uczynić dzień lepszym. Może dać trochę uśmiechu. Albo po prostu… usłyszeć, że jest ktoś, kto na to czeka. Nawet jeśli miałaby to być jedna osoba. Boże, gdyby nie ty, nie wiem, co by ze mną było, dlatego tchnięcie w rosp cząstki ciebie jest dla mnie tak samo logiczne jak deszcz w klimacie monsunowym.

Rosp w ogóle było… dosyć zmienne. Część rzeczy do samego końca nie była pewna, wiele się zmieniało (jak imię Yeojuna czy Mihyeon właśnie…), w mojej wyobraźni ta działka znajdowała się na górce, a tutaj wyszła jakoś w sumie w lesie. To w sumie zabawne, jeśli tak się spojrzy na cały ten proces tworzenia i potem porówna z efektem końcowym — dlatego bycie obserwatorem (jak i autorem zaglądającym w swoje notatki i łapiącym się za głowę przez te wszystkie głupoty) jest stanowczo jedną z najlepszych rzeczy przy pisaniu.

Ale w Daechwita nie będzie już tak łatwo. O ne-ne, tutaj naprawdę postaram się trzymać język za zębami, ZWŁASZCZA jeśli chodzi o jeden top secret wątek ;))

Bubu czuję się tak, jakbyś wzięła wiadro brokatu, przywiązała mnie do krzesła i wysypała mi wszystko na głowę. Ten brokat to twoje miłe słowa, to ciepło i wsparcie, które dosłownie nie nudzi ci się mi dawać i przez to chce mi się płakać ze szczęścia… Mam nadzieję, że nigdy nie nadejdzie chwila, kiedy cię zawiodę. Prędzej pójdę w mokrych ciuchach na mróz -15 stopni niż do tego dopuszczę.

Arcydzieł, pls T-T

W ogóle co do tego czytania i obrazów w głowie… jakkolwiek to nie zabrzmi, jesteś chyba trzecią lub czwartą osobą, która mi to mówi i wydaje mi się, że… po prostu tak mam. To dobrze, cieszę się z tego!! Że tego nie utraciłam na przestrzeni miesięcy i że to dalej funkcjonuje, you know what I mean. Tak miało być. Dlatego ubolewam, jak mam dokładnie rozrysowaną pozę w głowie (ALBO TEN PIERWSZY POCAŁUNEK PLS TAK MI TO SIEDZI W GŁOWIE, ALE NIE PAMIĘTAM KTO SIĘ TAK CAŁOWAŁ XD ALE JAK ZNAJDĘ TO CI WYŚLĘ), a nie umiem znaleźć słów, żeby nie brzmiało sztywno i dobrze odbijało to, co chcę przekazać. Tyczy się to też emocji, dosłownie wszystkiego, co otacza i wchodzi w skład kreowanego przeze mnie świata (przysięgam nic lepiej nie doprowadza mnie do płaczu niż przeżywanie emocji bohaterów podczas pisania)

(czy to się podpina pod schizofrenię?)
(nieważne)

(boże nawet nie wiesz jak mi się ciężko na sercu zrobiło jak Mihyeon powiedziała, że nie potrzebuje rękawiczek ani Jimina. That shit hurt)

Jeongguk jest z******** XD Chętnie wykorzystałabym jeszcze gdzieś konkretnie tego Jeongguka z rosp (well… już ty wiesz, gdzie go wykorzystam). Tak bardzo mi się podoba, że choć jest młodszy od Mihyeon i w dodatku ich więzy krwi sięgają chyba ich babć, które były siostrami, to jest wobec niej taki protective.

I wiesz, coś mi mówi, że też rosp długo będzie gościło w moim sercu jako jedna z tych historii, w których wylądował fragment mojego serduszka i gdzie ten fragment odnalazł kogoś, kto potrafił to odczytać. Trzymam za ciebie kciuki, bubu, żebyś kiedyś mogła również przeżyć taką zimową przygodę!!

Damn tak, momenty, kiedy Jimin się o nią troszczył (nawet głupim pomyśleniem, że nie wziął ze sobą ogrzewaczy do rąk, aby móc je oddać Mihyeon) to zdecydowanie moje ulubione. Po prostu płynę. Płynę jak masełko.

Woah. Kocham cię po prostu. Nie wiem, czy coś mogę tutaj jeszcze dodać, żeby nie zepsuć tego ani żeby nie przesadzić, ja… zwyczajnie dziękuję, że jesteś, kocham cię.

<3

Odpowiedz
1
serendipity

serendipity

Borze świerkowy
To było wspaniałe.

Odpowiedz
1
Ancix333

Ancix333

Boże, ale cudowne opowiadanie. Brak mi słów, które mogłyby określić jak bardzo mi się podoba ta część ❤

Odpowiedz
1
Somnium

Somnium

•  AUTOR

@Ancix333 Miło mi!! <3 Dziękuję za czytanie!

Odpowiedz
Atlantic

Atlantic

Potraktuję to jako odpowiedź nr 1 – jednak mowa pochwalna. Proszę wybaczyć literówki, z telefonu piszę i nie zamierzam tracić czasu na ładowanie laptopa.

Właściwie, po chwili namysłu, to będzie tylko pół mowy pochwalnej. Drugie pół… za moment. Tymczasem… ekhem:

Honey, czy ty w ogóle wiesz jak ty pięknie piszesz? I nawet nie wiem od czego zacząć. Może od tego, że stworzyłaś tutaj atmosferę, o której marzę w każde święta, a której jeszcze nigdy nie dostałam. Naprawdę, naprawdę żałuję że nie zabrałam się z Rose Pompadour wcześniej, że nie czekałam na każdą kolejną część i nie widziałam, jak ta historia stopniowo sobie rosła. Bo mam teraz nieodparte wrażenie, że całe moje bagno ostatnich miesięcy byłoby znacznie bardziej znośne, gdybym szybciej wpadła na to, jakie cudowne comfort zone miałam na wyciągnięcie ręki.

Z drugiej strony jednak, miałam ten niezaprzeczalny przywilej, że dostałam to wszystko od razu w całości i… nawet nie mogę się na siebie gniewać. Na chwilę wpadłam w ten świat, tak jakbym wpadła do maleńskiej rzeczywistości w jakiejś śnieżnej kuli i chyba… dałam się w nią wtopić. i have no regrets

Jest coś jeszcze, coś, co w zasadzie będę kontynuować w części nr 2 (just you wait) – wpadłam w kpop w strasznie dziwny sposób. I chociaż w procesie wpadnięcia odegrałaś niemałą rolę, to coś poszło nie tak i ostatecznie wylądowałam w morzu zamiast w brodziku – krótko mówiąc, zamiast przywiązać się do jednego zespołu, zaczęłam dryfować i prawie – prawie – zapomniałam, że mam do BTS cholerny sentyment. Nie taki, na jaki chłopaki zasłużyli, ale daaaamn gurl, chyba czas, żeby córka marnotrawna wróciła (a w zasadzie w poprawny sposób wpakowała się na nowo) do fandomu. To w końcu wciąż jedyny zespół, w którym potrafię dopasować imię i nazwisko do twarzy. Do czegoś to zobowiązuje.

Ehhh… co ja mogę więcej powiedzieć (oj mogę, i powiem, ale zaraz) – to było… kochane. Jakby ktoś otulił mnie kocykiem i zrobił herbaty. Oczywiście, teraz znowu będę nocami marzyć o posiadaniu zaj3bistej grupy przyjaciół and i kinda wanna fall in love (wykreśl kinda), ale przecież i tak już to robię.

Naprawdę, kurde, dziękuję – choćby za to, że uśmiechałam się jak debilka w noc, której omal nie przepłakałam.

Odpowiedz
1
Somnium

Somnium

•  AUTOR

@Atlantic Oh fuck. I tutaj wchodzę ja, ze swoim niewyrafinowanym słownictwem, bo zdaje się, że tylko tak najłatwiej będzie mi w jakiś sensowny sposób na to zareagować.

Czy wiem…? Możliwe, że gdzieś podświadomie tak. Cierpię jednak na destrukcyjny perfekcjonizm i zawsze towarzyszy mi myśl, że mogę lepiej, że mogę bardziej, że dużo mi brakuje. Że mam braki w słownictwie. Że nie umiem zbudować lepszej fabuły. Że te opisy nie są takie. Że coś tam, i coś tam, i coś tam. Kinda tiring, dlatego dziękuję, że mi to napisałaś — może choć trochę w to uwierzę, jakoś się przekonam, że jest okej i mogę trochę zluzować.

W ogóle powiem ci tak szczerze, że pisanie zawsze miało dla mnie wartość terapeutyczną. Od tego zaczęłam — aby jakoś poradzić sobie z rzeczywistością, znaleźć sposób na przetrwanie i uśmiech — i choć teraz sytuacja wygląda inaczej, być może lepiej, czasem wciąż źle, dalej jest dla mnie w cholerę ważne. Czasem sobie myślę, że chciałabym, aby dla kogoś, kto to czyta, również stanowiło choć chwilę oderwania się od smutnej, szarej rzeczywistości. Takie mini comfort zone. Mały świat, do którego wchodzenie sprawia mi niebywałą przyjemność.

Niezbyt umiem ubrać myśli w słowa, aktualnie jestem po sesji płakania, więc jestem jeszcze trochę rozstrojona. Proszę mi to wybaczyć XD

Sigh, chodzi mi o to, że nawet nie wiesz, jak cieszy mnie, że dzięki temu, co piszę, ktoś jeszcze poza mną się uśmiecha. Że czuje ten klimat, pozwala się otoczyć przez wydarzenia i właśnie wpaść w maleńką rzeczywistość w śnieżnej kuli, otoczony kocykiem i z herbatką w ręce. Taki był tego cel (w końcu zimowy fluff miał być w swojej najbardziej zimowo-fluffowej odsłonie), tak sama odczuwam tę historię i chyba lepszego porównania na to bym nie znalazła, więc czapki z głów.

A co do k-popu, hah, zdarza się! Zwłaszcza że tych rzeczy, zespołów, osób jest naprawdę od cholery i na początku można się poczuć tym nieźle przytłoczonym i lowkey zagubionym? Fajnie jednak, że udało ci się to ogarnąć co i jak — teraz na pewno będzie już lepiej, jesteś bogatsza o doświadczenia, możesz to sobie spokojnie dawkować i podzielić na kolejne kroki.

Woah. Chyba na zakończenie powiem tylko, że dziękuję za twój komentarz, że tu zajrzałaś i że sprawiłaś, że poczułam się potrzebna (a ostatnio też było z tym trochę ciężko). Trzymaj się, skarbie, przesyłam mnóstwo tulasów i ciepełka!

Odpowiedz
1

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej