Korzystając z genialnego – jak dla mnie – pomysłu, ściągam z siebie swoją czarną koszulkę i podaję ją dziewczynie, która najprawdopodobniej nawet tego nie rejestruje.

Spotykali się co nocy w snach, choć nigdy się nie widzieli. Nienawidzili się, choć nigdy nie zamienili ze sobą ani jednego słowa. Nie mogą bez siebie żyć, ale ranią się nawzajem…














