
Tajemniczy, odizolowany od ludzi i zamknięty w swojej „bańce”. Tak opisałabym Jasona Bruka. Przystojny i gburowaty nastolatek, nie odzywający się. Wpatrzony w korytarz, ale zawsze w końcu na mnie.
– Próbowałem od tego uciec – zaśmiał się – Udało ci się? – spytałam niepewna odpowiedzi. Przyciągnął mnie do swojej piersi i powiedział: – Odkąd cię pokochałem, przestałem uciekać. I mnie pocałował.
– Powiem to moim sposobem – powiedział jakby do siebie – Jesteś moja. – Nie jestem niczyją własnością – szepnęłam, szybko żałując tych czterech, mizernych słów. – Może inaczej. Chcesz być moja?



















