Z sierocińca widziałam las. Las po samym jego środku miał przerwę, w której znajdowało się piękne drzewo. Pewnego dnia wymknęłam się z sierocińca i ruszyłam do niego. Tam spotkałam jego.

– Żartujesz? Ty mnie kochasz? – popatrzyłam na niego chłodno. On tylko uśmiechnął się i chwycił delikatnie mój policzek. Popatrzył mi w oczy i złączył nasze usta. Najgorsze… że podobało mi się to.
Londyn, miasto, które tętni życiem. Czwórka ludzi, zupełnie sobie obcych czy jesteście ciekawi ich losów?














