
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a
przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury,
jesteś gościem :) *Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×









Escada
AUTOR•*kierunkowy update*:
W międzyczasie spodobała mi się jeszcze pedagogika na uczelni, na której już niedługo będzie studiować moja siostra (tak sobie wymyśliłam, że mogłybyśmy 'razem’ chodzić na zajęcia, ale ona będzie na innym kierunku i w dodatku weekendowo, a ja jeślibym się dostała, to wybrałabym tryb dzienny, więc…)
Ale w piątek był ostatni dzień rekrutacji, więc się nie załapałam i tak – zostaje na kiedyś.
Ilość wcześniejszych kierunków zdołałam jednak zredukować (na razie do 3 😅), z czego wszystkie są w trybie weekendowym, a jeden również w dziennym. A jakież to kierunki?
🦄 Szkolenie i behawiorystyka zwierząt
🐕 Dogoterapeuta
🖌️ Terapeuta zajęciowy z arteterapią (z tym byłby chyba największy problem, bo jest tam przedmiot język migowy…).
Może kiedyś jeszcze zrobę online Ziołolecznictwo, i te biznesowo-marketingowe rzeczy, ale nie wiem.
W czwartek miałam fizjo.
W piątek pojechałam do Wrocławia i zaliczyłam 2/3 zaplanowanych celów: czyli kupno specjalistycznego sprzętu i Wedel. W planie była jeszcze wizyta w Mango Mamie (w której jeszcze nigdy nie byłam), ale to odłożyłyśmy na następny raz.
.
Weekend nie był zbyt ciekawy – czytałam książki, a wczoraj poszliśmy do dziadka, więc było fajnie.
Dzisiaj jedyną ciekawą rzeczą była wizyta mojej siostry z chłopakiem, który pomógł mi zapakować paczkę w czasie gdy mama z Kaśką poszły do sklepu. Btw, pół dnia czekam, żeby ją wysłać, bo klientce niby a z OLX-a, więc wystawiłam to znowu, tym razem już raczej zależało na czasie, ale w końcu nie zamówiła z OLX-a, więc wystawiłam znowu, tym razem w cenie zwykłej, której już nikomu nie obniżę; mam nadzieję, że ktoś to wreszcie weźmie, bo chciałabym to już wysłać… To i kilka innych rzeczy, zwłaszcza książek.
Jakoś wczoraj albo w sobotę zobaczyłam na stronie pobliskiej (no, prawie) stajni bardzo fajne wydarzenie, które dla jeźdźców tejże stajni ma kosztować tylko 50 zł. Problem jest taki, że to jest w najbliższy piątek. Wymyśliłam, że może gdybym się w tym tygodniu tam umówiła chociaż ze 2 razy przed piątkiem, może jakimś cudem też załapałabym się na tę zniżkę… XD
A co u Was? 🩵💜🩷
.Anja
@Escada jak chcesz to możemy się zamienić, bardzo chętnie przyjmę taką klątwę 🤭
WeraHatake
@Escada Bardzo ciekawe kierunki :D
Escada
AUTOR•W piątek miałam mieć masaż twarzy, ale odwołałam. Miało już wprawdzie nie być przerw z powodów finansowych, ale umówiłam się do osteopatii, u której wizyta jest tylko o 50 zł tańsza. Ale o tym później.
W sobotę popołudniu tata przeglądał w necie jakieś wydarzenia, które mogłyby zastąpić jarmark Magdaleński w Pszczewie, do którego Magdalena (ciocia) bardzo nas zachęcała, żeby przyjechać, ona z mężem i dziećmi już tam byli). Znalazł kilka fajnych rzeczy i prawie wybraliśmy, kiedy skądś wytrzasnął koncert piosenek Wysockiego… Strasznie mnie męczyli, żebym pojechała, więc pojechałam – nigdy już nie popełnię tego błędu. Pomijając fakt, że spóźniliśmy się godzinę i 22 minuty, to pierwszy wykonawca zmieniał melodie w sposób dla mnie niepojęty (brzmiało to fatalnie). Po nim było jeszcze dwóch innych wykonawców, czy trzech, potem jakaś grupa z Lublina i youtuber (youtuber i grupa śpiewali rzeczy całkiem fajne i całkiem ciekawe). I na tym mogłoby się już (wreszcie) zakończyć, gdyby nie występ autora piosenki, którą nie wiem czemu uwielbia moja mama. Ja ją lubię, ale bez przesady (natomiast w ogóle mi się nie podobało wykonanie tego jej autora; zanim się dowiedziałam, że to on, stwierdziłam, że chyba nigdy nie słyszał melodii 😂) I tak podtrzymuję XD
Przyjechaliśmy tam o 17:22, a do samochodu w drodze powrotnej wsiedliśmy o 20:59. Ojciec w domu nieostrożnie wspomniał o McDonaldzie, więc mu o tym z chęcią przypomniałam wziął mi na wynos moje ulubione "jedzenie".
Zabraliśmy na ten "koncert" dziadka, który miał jechać za mnie…
Próbowali w drodze do domu ustalić co z tym jarmarkiem, ja oświadczyłam, że tam już się nie wybieram, bo jestem umówiona z Emilą i Kaśką.
I tak też się stało. Wstałam po 7 na wspólne śniadanie i planowałam potem jeszcze iść spać, ale zamiast tego obejrzałam kilka odcinków na Disney+ i poczytałam trochę.
Z Emilą pogadałyśmy, poznałam jej nowego członka rodziny, czyli świnkę morską 🩷
Poprzeglądałyśmy ogłoszenia i poszłyśmy na lody. Było fajnie, tylko jak zawsze trochę za krótko
Poniedziałek miałam też wolny, bo moja mama z siostrą i z jej chłopakiem (albo chłopakiem i znajomym) pojechali do Wrocławia na zakupy, Kaśka chciała poćwiczyć prowadzenie auta z wyzwaniami XD
Wszystko poszło dobrze, a ja sobie czytałam. :)
Wczoraj miałam mieć osteopatkę na 15:30, więc kilka minut po 15 coś sobie jeszcze robiłam na telefonie, aż dostałam od osteopatki SMS-a, że mogę przyjść 15 minut wcześniej.
Była 15:06, więc szybko się z mamą ogarnęłyśmy i wyszłyśmy. Na szczęście ten gabinet jest w miarę blisko 😂 spóźniłam się może minutę albo dwie 😂
W poniedziałek fb pokazał mi reklamę pewnej szkoły, a raczej kilku różnych szkół m.in. policealnych z fajnymi kierunkami. Jest tam też do końca miesiąca fajna oferta, ale tylko na niektóre kierunki. Więc wczoraj przez większość dnia siedziałam nad tymi kierunkami i najpierw wypisałam sobie wszystkie dla mnie ciekawe (kto zgadnie ile? 😂), a potem umpróbowałam zredukować ich ilość… 2 odpadły jak się okazało, że są związane z makijażem. W sumie mogłabym na to wpaść wcześniej, bo nazwa branży to kosmetyka, ale pomińmy to milczeniem…😅 Nadal jest tego dużo i pewnie jeszcze coś się da wykreślić z tej listy, ale będzie ciężko.
Mogę Wam potem w komentarzu dać tę listę, ale najpierw zgadujcie, ile tego jest! 😂
.Anja
@Escada bardzo dobrze że podjęłaś taką decyzję! ❤️ to ważne żeby ślepo nie podążać za innymi tylko samemu decydować o swoim życiu
WeraHatake
@Escada Fajnie, że mogłaś się spotkać z koleżanką ♥ Przynajmniej to lepsza odmiana od tego koncertu nieudanego XD
Escada
AUTOR•W tamtym tygodniu spróbowałam dwóch nowych rzeczy – każda z dziedziny okołomasażowej: świecowania uszu i tzw. pinezek w bliźnie, przez którą mięśnie twarzy mi nie pracują tak jak powinny. Podobno zwykłe pinezki są bezbolesne, w przypadku blizn się to nie sprawdza, ale jeszcze co najmniej raz będzie trzeba to powtórzyć. Dam Wam potem fotkę, bo wygląda to, hm, ciekawie 😅
Swoją drogą, nie polecam biegać po mieszkaniu bez kapci – można się wtedy zderzyć z jakimś meblem i rozciąć sobie brew… Nie wiem ile lat wtedy miałam, ale przypuszczam, że jakieś 3 lub 4. Zszywali mnie na pogotowiu i to jedna z bardzo niewielu rzeczy, jakie pamiętam z tak wczesnego dzieciństwa.
Dzień przed pinezkami pojechałyśmy z mamą na zakupy do Wrocławia i pogoda była paskudna. Wychodziłyśmy burzowej ulewie i zmarzłam tak, że rozważałam na poważnie zakup ciuchów, w które od razu mogłabym się przebrać, ale tego nie zrobiłam. Szukałam zwykłej rozpinanej bluzy z kapturem, a co kupiłam? Koszulkę, spodnie i 2 wielopaki skarpet, no comment 😅
W niedzielę byłam u Emki i jak zawsze było super :) Gdyby nie dziadek, to nie wiem czy w ogóle bym została do niej dowieziona.
Doszłam do dwóch wniosków:
1. Muszę się wybrać do pewnego specjalistycznego sklepu po pewien specjalistyczny przedmiot
2. Muszę się bardziej zaznajomić z własnym miastem i rozkładami autobusów…
3* zabrać siostrze klucze do mieszkania, bo ona z nich już i tak nie korzysta prawie nigdy, a podobno nie da się zrobić kopii…
We wtorek obie z mamą skorzystałyśmy z masażu – u mnie były robione tylko stopy (reflekso) i ręce. Wieczorem zdobyłam (przez ciocię) nr telefonu do własnej kuzynki, z którą miałyśmy się spisać jakiś rok temu (ponad).
Wczoraj moja siostra, już ze świeżym prawem jazdy przyjechała do nas.
Przez kilka ostatnich dni obejrzałam serial, dzisiaj zaczęłam następny, ale zdołałam też skończyć kolejną książkę (chyba już piątą), wzięłam następną, ale nie wiem czy nie zacznę dopiero jutro.
Jutro miałabym masaż twarzy, ale przełożyłam, więc mam znowu dzień dla siebie.
Ostatnio znowu wystawiam różne rzeczy na sprzedaż, głównie książki, ale nic z tego nie wynika. Większosc z nich wisi na OLX-ie od ok. 3/4 lat…
A co u Was?
WeraHatake
@Escada O, nie wiedziałam, że jest z tego serial :o
Escada
• AUTOR@WeraHatake ano jest :)
Escada
AUTOR•https://youtube.com/watch?v=jtaWLpuVYxs&feature=share9
Jak mi ta piosenka przypomina którąś z piosenek Troy’a z „High School Musical”… Coś w niej takiego jest, że nabrałam ochoty na kolejny maraton tychże filmów… Swoją drogą, podobno ma być czwarta część HSM i nie mogę się doczekać! 😅 Nawet serial pokrewny oglądałam i chociaż dość znacząco różni się od filmów, szybko się w niego wciągnęłam i też zaczynam myśleć o powtórce.
Ale na razie połykam książki – w tym miesiącu i tygodniu przeczytałam 3, a dzisiaj zaczęłam czwartą. Wszystkie Ewy Nowak, ale nie po kolei, bo nie mam niektórych części.
Próbję znaleźć jakieś polskie tłumaczenia (i wykonania przy okazji ” „What do you know about love „, na razie znalazłam jedno, ale jakoś mi się nie podoba i tłumaczenie, i brzmienie, więc szukam dalej
Escada
AUTOR•I…znowu mam zaległości 😅
Zacznę w miarę chronologicznie, czyli od 18. czerwca, kiedy planowałam się spotkać z przyjaciółką. Z braku (nie tylko) prawa jazdy jestem skazana na łaskę lub niełaskę rodziny – w tym przypadku zdecydowanie była to niełaska… W każdym razie w nocy spuchła mi powieka, i to od lepszego oka (nie polecam…), ale to nikogo nie powstrzymało przed zabraniem mnie w czeskie góry (albo raczej skały). Próbowałam się ratowaćć alergicznymi kroplami do oczu, ale nie działało (w dodatku potem się okazało, że te krople były przeterminowane). W te nieszczęsne góry pojechał z nami dziadek, a drugim samochodem rodzina mojej cioci. Był to jakiś plus, ale głównym i tak było głaskanie i smaczkowanie czeskiej borderki (inicjatywa właścicieli, na którą oczywiście chętnie przystałam, chociaż czeskiego nie znam i nie rozumiem… Sandy była cudna 🩵)
Czekam na dzień, kiedy do mojej familii wreszcie dotrze, że zabieranie mnie w (jakiekolwiek) góry to wyjątkowo beznadziejny pomysł.
W ten sam dzień moja siostra się zaręczyła. Czyli po raz drugi, ale z kimś innym. Znowu dowiedziałam się o tym nie od niej, tylko od mamy, co Kaśce wypomniałam kilka dni później, na co pomachała mi (całkiem ładnym) pierścionkiem przed twarzą. 😂
Następnego dnia, czyli w poniedziałek, mama kupiła mi krople na zapalenie spojówek, które nie szczypały i ogólnie były całkiem miłe w użyciu. Z okiem przeżywałam dni lepsze i gorsze, ale najgorzej było od środy do soboty włącznie. To i tak mnie nie powstrzymało przed przyjęciem przyjaciółki u siebie, tylko wyglądałam jak jakiś legendarny potwór z jeziora… Jak zwykle pogadałyśmy o wszystkim i o niczym , przedstawiłam jej pewien pomysł (trochę się obawiałam jej reakcji, ale odbiór był pozytywny).a niKto wie, może coś z tego będzie?
Na niedzielę dziadek zaprosił całą rodzinę na spotkanie. Zastanawiałam się czy w ogóle iść z tym okiem, bo moja ciocia i dziadek mają zwyczaj wypytywania o wszystkie widoczne rzeczy świadczące o braku zdrowia, co mnie strasznie wkurza (zwłaszcza niechciane rady w ilości 20 na minutę… Oczywiście wyolbrzymiam, ale…)
Poszłam i oczywiście były pytania, głównie od Magdaleny, ale zdołałam temat uciąć. Jeszcze u dziadka zakrapiałam to oko, potem wróciłam z mamą do domu i w drugiej połowie dnia zauważyłam różnicę w funkcjonowaniu tego oka, ale i w wyglądzie. Od tego czasu następowała już tylko poprawa i już chyba we wtorek to oko wyglądało normalnie. Krople mogłam brać max. 2 tygodnie, ale ostatni raz wzięłam chyba dzień czy dwa przed ostatnim możliwym dniem. Przez te niecałe 2 tygodnie ogarnęłam schodzenie z 7. piętra i wchodzenie na nie z użyciem oka, na które widzę bardzo tak sobie albo w ogóle bez patrzenia (wszędzie jest tyle samo schodów, więc to żaden problem tak naprawdę)… Jednocześnie z kroplami na zapalenie spojówek zaczęłam też brać tabletki na alergię i bardzo nieregularnie pić alergiczne wapno+robić kilka innych rzeczy, więc nie wiem co tak naprawdę pomogło 😂 ale ważne, że już jest ok i nie odwoływałam przez ten czas żadnego masażu.
W niedzielę 25.06. był parafialny festyn, a z racji zakończenia roku szkolnego godziny wieczornej mszy zostały zmienione, w związku z czym wyszliśmy 2 godziny za wcześnie 😅 tata poszedł do innego kościoła, a my z mamą na lody, do domu, a potem jeszcze raz do kościoła – tym razem już niezamkniętego.
W poprzednim tygodniu zamówiłam urodzinowy prezent w postaci końskiej książki dla Emki, dołożyłam swój uwiąz z bezpiecznym karabińczykiem, którego i tak nie umiem otwierać, a ona tak i wiem, że jej się podobał, dokupiłam czekoladę i tak oto w ostatnią niedzielę, haniebnie spóźniowa ponad 20 minut, pojawiłam się u niej w domu. Trochę mnie dziwi, że w tym roku zaprosiła tylko mnie, ale jak zawsze było super. Jej mama zrobiła nam ciasteczka z bananem i kakao czy czekoladą… Dobre, ale twarde, więc zjadłam chyba tylko 2, bo moje zęby średnio sobie z nimi radziły… Mamy z Emką fajną tradycję przeglądania końskich (i nie tylko końskich) ogłoszeń na OLX… 😇
Obie w bliżej nieokreślonej przyszłości planujemy kupić konia, nawet wymagania mamy podobne – no, może niekoniecznie pod względem wiekowym, bo ona jest zdecydowana na konkretny przedział wiekowy, a we mnie walczą dwie wizję i nie wiem na co są w końcu zdecyduję… Z jednej strony chciałabym takiego 3-3,5-latka, żebym mogła go zajeżdżać w odpowiednim tempie i czasie, a z drugiej strony lubię konie o tzw. miękkich chodach i taki mi się marzy, więc jeśli kupię niezajeżdżonego, to dopiero po dłuższym czasie będę mogła sprawdzić jego chody… ale przynajmniej zdobyłabym doświadczenie, którego w przypadku konia już zajeżdżonego nie zdobędę…
No więc właśnie… XD
W tym tygodniu pierwsze dwa dni były masażowe; poniedziałek – twarz, wtorek – fizjo. Zamówiłam kolejne 3 końskie książki i wszystkie 3 już doszły. W poniedziałek zaczęłam czytać książkę o bardzo głupiej godzinie i skończyłam w środę o jeszcze głupszej godzinie, bo po 02…, czyli tak jak fzień wcześniej przerwałam przed pójściem spać. Wczoraj popołudniu zaczęłam następną książkę.
A dzisiaj miałam pierwszy domowy trening ćwiczeniowy, który ma mnie przygotować z powrotem do jazdy konnej. Części z tych ćwiczeń kompletnie nie umiem na razie zrobić, a niektóre są bardzo fajne. Całość trwała niecałą godzinę. Główny wniosek jest taki, że potrzebuję do dysków inną pompkę niż do piłki.
Emka zaproponowała mi wspólne jeżdżenie na konie (na razie tylko ona by jeździła, a ja mogłabym robić inne fajne rzeczy, może się uda, a w każdym razie bym chciała…) 🩵
Na razie tyle, mówcie co u Was! ♥️
Escada
• AUTOR@.Anja na szczęście było inaczej :) z poprzednim rozstała się w kwietniu tamtego roku (a w bieżącym roku planowali ślub), ale w sumie dobrze się stało
WeraHatake
@Escada Szkoda, że musisz jeździć w góry, jeśli nie masz na to ochoty ;-; Dobrze, że chociaż była Sandy, bo brzmi to na urocze wspomnienie ;w; ♥ I współczuję problemów z okiem – dobrze, że już czujesz się lepiej!
Nieszczypiące krople do oczu to skarb :o Fajnie, że przyjaciółka Cię wspiera i spędziłyście razem miło czas ♥
Miłego czytania! :)