
Escada
Escada
imię: Ola
o mnie: przeczytaj
205
O mnie
#papużka
nadzieję, że zostaniesz na dłużej... ;}
Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś na mój temat, to zapraszam b. serdecznie do czytania nominek, których trochę tu jest oraz do przeczytania Q&A.
A teraz kilka informacji... Czytaj dalej
Ostatni wpis
Zaloguj się, aby dodać nowy wpis.
W sobotę moja rodzina (częściowo) pojechała w góry, więc miałam dom dla siebie. Wymyśliłam plan, żeby zamówić sobie śniadanie w konkretnym miejscu… I tu już zaczął się problem, bo apka się zbuntowała i ostatecznie zrobiłam coś, czego BARDZO nie lubię, czyli zadzwoniłam do tego miejsca zapytać o co chodzi. Okazało się, że restauracja (kawiarnia) miała problem z tabletem uberowym…
Zamówiłam więc w końcu jedzenie z Mac'a, które miało być od 14:50 – 15:25 chyba, a przyjechało po 16, więc o tej porze też zjadłam ŚNIADANIE…
Ale za to dostałam lody pistacjowe w gratisie, więc nie narzekam.
W niedzielę ok. 16 pojechałam do wujostwa, a później zostałam podniesiona do domu. Potem poszłam z mamą na lody.
W poniedziałek pojechałyśmy z mamą do Muzeum Porcelany (w końcu się doczekałam… 🩷)
Było całkiem fajnie, chociaż szkoda, że nie mieli audio guide'a w języku hiszpańskim (nie znam języka na tyle, żeby wszystko rozumieć, ale chętnie bym posłuchała 🩵), ale dzięki temu zaoszczędziłam dychę. XD A potem i tak kupiłam zestaw filiżanki z podstawką za jakieś 75 zł – biznes życia po prostu 😅
Następnie pojechałyśmy na deser (ja) i naleśnika (na pół) – wszystko było przepyszne, dam Wam fotkę deseru.










Escada
AUTOR•W sobotę, 9 maja urządziliśmy oficjalną 'imprezę' z okazji moich urodzin. Dziadek przyszedł wcześniej, ale poszedł do domu też najwcześniej, bo szedł do filharmonii. Zanim przyszedł pisałam post na Instagramie promujący nowootwarty sklep jeździecki (ledwo zdążyłam), bardzo fajny zresztą. Przy okazji wymyśliłam konkurs, też instagramowo-koński, ale nie mam jeszcze tak dokładnego pomysłu, jak bym chciała.
Potem przyszła ciocia z wujkiem i ich młodszym synem Kubą. Dostałam od nich wcześniej prezenty i nie liczyłam na nice, ale okazało się, że zmieściło się jeszcze kilka drobnych rzeczy, w tym jakieś miniaturki szamponów z Rosska.
Ogólnie było bardzo fajnie, tylko mój własny brzuch trochę mi przeszkodził… Mieliśmy foundee wedlowe z truskawkami, bananami i brzoskwinią. Po jakimś czasie przyszedł też do nas Maciek, starszy brat Kuby, który wcześniej był na urodzinach kolegi.
Ten tydzień też był całkiem fajny, zwłaszcza, że we wtorek byłam u osteopatki (przed której wizytą próbowałam się rozciągać i rozerwałam taśmę oporową… XD nie wiem jak do tego doszło, bo nawet nie ciągnęłam jakoś mocno… Padało jak wychodziłam, ale było ciepło.
To tak w skrócie 🩵
Escada
AUTOR•Kto się przyłącza do akcji #oskalpowaćczatagpt?
Jak to mówi mój dziadek – szczegóły w gazetach (czyli w tym przypadku – jak wstanę).
Escada
AUTOR•Well, moje urodziny były prawie porażką…
Gdyby nie Emila zapewne byłyby porażką całkowitą.
Był plan, żeby rano (gdzieś w okolicy otwarcia) pojechać do Białej Lokomotywy, żeby się załapać na tartę pistacjową, tymczasem mój ojciec (wprawdzie chyba po daniu mi skromnych, ale nie najgorszych prezentów i złożeniu czegoś na kształt życzeń) zapytał czy chcę na spacer w okolice Książa, bo kolega go zaprosił… Nie pytałam, ale jestem prawie pewna, że ja byłam pierwsza…
I tak bym nie pojechała, ale dobrze, że miałam plany z Emilą, która miała zajęcia z Guciem i przyjechała po odstawieniu go do domu.
Dostałam od niej geometrycznego niebieskiego konika 3D w przeuroczym worku z mega słodkim rysunkowym królikiem, który miał na szyi kokardkę… 🩵 Miałyśmy na 15 jechać na charytatywny spacer do Jedliny, ale pojechałyśmy trochę później, zresztą z kolegą Emili.
Potem odebrał nas mój ojciec i podwiózł niedaleko bistro, na co namówiła mnie Emila, bo chciałam zjeść coś w Jedlinie, ale z moją mamą też, która nie wiedzieć czemu nie przyjechała. Ogólnie było fajnie, ale w ogóle nie tak jak się spodziewałam.
W zeszły poniedziałek byłyśmy z mamą w Jedlinie, a potem pojechałyśmy do Szczawna, gdzie znalazłyśmy lodziarnię, w której byłam w zeszłym roku z Emilą przy okazji Dni Szczawna. Lody o smaku orzechowej Princessy (której chyba nigdy nie jadłam) były bardzo fajne.
W czwartek pojechałyśmy do Doroty oddać sprzęt, a przy okazji poznałyśmy jej briarda, owczarka francuskiego, który wprawdzie nas oszczekał, ale dawał się też głaskać i przyniósł ze dwie zabawki 😅 fajny psiak, tylko spory – 40 kilo. Mogłabym mieć briarda, ale tylko sukę ze względu na wagę i wielkość, nawet znalazłam wczoraj ogłoszenie idealnej, czyli czarnej ;) suni, tylko mama twierdzi, że to za duży pies. :/
Nie wiem kiedy się wyprowadzę, ale jak już to zrobię, biorę psa. Nie wiem jakiego, bo mam całą 'listę' ras, które bym chciała, ale zdecydowanie nie będę brać pod uwagę maminych upodobań, bo prawie nic nie podoba się nam obu.
Night_Raven
@Escada o rany :< ale cieszę się że chociaż miałaś Emilię do dotrzymania Ci towarzystwa ;] Wszystkiego najlepszego, i samych dobrych chwil na cały ten rok!!
Escada
• AUTOR@Night_Raven dzięki 💚💜💛
WeraHatake
Spóźnione wszystkiego najlepszego! ♥
Escada
• AUTOR@WeraHatake dzięki 🩵
Escada
AUTOR•18.04. byłam z mamą i Emilą na wystawie psów w mieście obok. Emila wystawiała Gucia, który był zdecydowanie jednym z najpiękniejszych tam chi. Młody dostał ocenę bardzo dobrą i do tej pory się zastanawiam, czy nie powinni dostać jeszcze jakiejś nagrody, bo nie byliśmy tam do samego końca.
Btw, mam w głowie coś w rodzaju listy ras psów, które choć raz w życiu pogłaskałam 😅 i na tej wystawie do listy dołączyły dwie nowe rasy – grzywacz chiński i basenji (zresztą czeski).
Potem pojechałyśmy do mnie i młody po jakimś czasie zasnął, a my zamówiłyśmy wegetariańskie calzone (które już miałam wypróbowane) z bistro na drugim końcu ulicy.
Tydzień później pijechałam do Emili przed 16 dopiero, ale to nam nie przeszkodziło pogadać i wybrać się na fajny spacer do Szczawna :)
W środę byłam u osteopatki, a w czwartek byłam z mamą na śniadaniu w rynku (Grek w pomidorach przepyszny, tak samo jak malinowa chmurka 🩷), potem jeszcze Lidl i Castorama, i mogłyśmy wracać… Gorzej było z zabraniem wszystkich zakupów z auta, bo zostałam "obdarowana" skrzynką na balkon, w której znalazły się jeszcze dwie półtoralitrowe butelki wody i o ile jakimś cudem dotargałam to do domu, to, wyciągając wodę z tej skrzynki, za każdym razem poczułam jakiś ból w okolicy pleców :/
Na 18 jechałyśmy do Doroty, która powitała mnie słowami, że ma dla mnie fajne ćwiczenia, ale tym razem chciałam głównie masaż, więc 'potelepałam" się najpierw na platformie wibrującej, którą mi w ogóle pożyczyła do domu na tydzień, zrobiłam jeszcze jakieś ćwiczenie i zostałam wymasowana. Okazało się, że ta platforma jest też strasznie ciężka, a nie miałyśmy na nią żadnej torby, więc uważam za sukces doniesienie jej do domu w jednym kawałku… Potem się dowiedziałam, że można tego używać kilka razy dziennie i tak też robię. Super gadżet. Tylko ma dysocjacyjne zaburzenie osobowości, bo ustawiam zawsze ten sam poziom, a robi mi wszystkie, i to nawet nie w jakiejś sensownej kolejności… XD
Escada
• AUTOR@Layvere tymczasem ja ostatnio nie umiem się do tego zabierać 😅
Escada
• AUTOR@Chiaraa, @Layvere
Smakuje przepysznie :)