Patryk

Escada

Patryk

Escada

imię: Ola

o mnie: przeczytaj

205

O mnie

#stopbullying
#papużka

nadzieję, że zostaniesz na dłużej... ;}
Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś na mój temat, to zapraszam b. serdecznie do czytania nominek, których trochę tu jest oraz do przeczytania Q&A.
A teraz kilka informacji... Czytaj dalej

Ostatni wpis

Escada

Escada

Szybkie pytanie do osób korzystających z iSing: są tam jakieś podkłady do piosenek z... Czytaj dalej
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×
Ostatni wpis autora: Wyświetl wpisy autora
Escada

Escada

AUTOR•  

Szybkie pytanie do osób korzystających z iSing: są tam jakieś podkłady do piosenek z "Nędzników"?

Odpowiedz
1
Saphira_Draco

Saphira_Draco

@Escada Tyle że większość płatna chyba tak ogółem.

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

Muszę sprawdzić u siebie, bo szukam jednej piosenki najbardziej

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (1)
Wszystkie wpisy:
Escada

Escada

AUTOR•  

Hej, kochani! 🩵 Co u Was? Trochę mnie nie było i nie bardzo chce mi się jakoś szczegółowo uzupełniać zaległości, więc wspomnę tylko o niektórych rzeczach.

W przedostatnią sobotę maja byłam z Magdą i jej synami, a moimi kuzynami, w kawiarni na śniadaniu w ramach prezentu na Dzień Dziecka. Miała być jeszcze nasza przyjaciółka, ale ostatecznie odwołała. Było super, zjadłam Włocha w ogrodzie 😅 (jak znajdę fotkę, to dam w komentarzu, zresztą wszystkie, bo piszę ze starego telefonu). Był bardzo dobry ten Włoch, i w ogóle było przyjemnie. Po śniadaniu pojechaliśmy do ich domu, a jakiś czas później pojechałam z Magdą i jej mężem do galerii. Chciałam kupić w aptece konkretny magnez, ale nie było i dostałam propozycję "czegoś na skurcze", skorzystałam. Następnego dnia czytałam skład i zastanawialiśmy się z czatem nad przeznaczeniem tego "czegoś" – bo stricte magnezem to to nie było. Ze względu na melatoninę i tryptofan doszliśmy z czatem do wniosku, że będę go brać wieczorem na sen. Tak też zrobiłam, jednocześnie prawie całkowicie odstawiając żelki z melatoniną i efekt jest całkiem zadowalający, choć nie idealny.
Tego samego dnia, czyli w niedzielę był imieninowy grill na dziąsłowej działce, na którym zjadłam bułkę z dodatkami, nic nie było z grilla na szczęście, bo bym nie zjadła 😅
Potem pojechaliśmy do wujostwa na Magdowe ciasto, które mogłoby nie wytrzymać na działce. Było całkiem fajnie, tylko miałam katar (zresztą nadal mam).

W międzyczasie kilka razy byłam na refleksologii stóp i innym "'zabiegu' u tej samej osoby – super był, tylko zrobił mi się jeszcze większy katar niż miałam, ale to ponoć dobrze, bo coś mi robiła z zatokami.

Jakoś 7. czerwca, w niedzielę, moja familia była znowu na jakiejś wycieczce i miała do mnie przyjechać Emila, ale ostatecznie tylko gadałyśmy przez telefon, za to ponad godzinę. ;) i podczas tej rozmowy dostałam propozycję zaopiekowania się jednym z Emilowych psiaków, Guciem przez ok. 2 dni, więc zapytałam mamę czy wie jak tata będzie pracować w najbliższym tygodniu. Okazało się, że poza domem, i nawet stwierdził, żebym sobie pożyczyła od Emili"jakiegoś psa na tydzień" XD Skąd on to wiedział…? 😂

We wtorek, 9. czerwca, pojechałam do Emili, korzystając z jej wolnego. Oczywiście po drodze do niej, w Bolcie, miałam gigantyczny katar, bo jakżeby inaczej… :/ Nigdzie nie poszłyśmy tym razem, bo wprawdzie było mega ciepło, ale jak zaczęło padać, to przez kilka godzin nie przestawało… Od Emili pojechałam do kawiarni po JEDNĄ rzecz, mogłam co prawda zadzwonić i zapytać czy mi to zrobią na wynos, ale zrobili (wzięłam herbatę o wdzięcznej nazwie Pikantny Miętus, mając nadzieję, że mi ten imbir pomoże z katarem, ale nie wiem czy pomógł, może trochę).
Tyle że zanim w ogóle tam dojechałam, spod bloku Emili odebrał mnie Bolt KOMPLETNIE, ZUPEŁNIE NIEOZNACZONY NIJAK. Możecie sobie wyobrazić mój stres jak wsiadałam, oczywiście najpierw sprawdziłam w aplikacji czy to na pewno ten, ale… To moje sprawdzanie ma jedną poważną wadę – nie mam za bardzo jak czytać numerów rejestracyjnych… W każdym razie wsiadłam, okazało się, że auto nie ma oznaczeń, bo jest prywatne (dla mnie jako klientki nie jest to argument).
W kawiarni zapłaciłam i zamówiłam Bolta, który przyjechał tak samo mega szybko jak ten nieoznaczony, ledwo zdążyłam przeczytać kolor auta. Mega miły kierowca i w życiu bym się nie domyśliła, że jest obcokrajowcem, gdybym nie wspomniał na początku o spokoju na Ukrainie i gdyby nie lekki akcent pojawiający się czasami, zwłaszcza że imię Dariusz (mi przynajmniej) też się z obcokrajowcem nie kojarzy. W sumie bez znaczenia, bo facet po polsku mówił super, rozmawialiśmy przez całą drogę na różne tematy. Bardzo szanuję jego zdanie na temat tego, że pracując w danym kraju, powinno się nauczyć języka, bo w pełni się z nim zgadzam. 🩵
W ogóle, podwiózł mnie POD SAMĄ BRAMĘ, chyba dlatego, że dalej padało. Zostawiłam mu adekwatną, czyli najlepszą z możliwych, opinię i ocenę.
Pikantnego Miętusa zaczęłam pić dopiero w domu (dalej był gorący, i okrutnie pikantny…) i zamówiłam sobie obiad, który dotarł później niż się spodziewałam, więc nie zdążyłam zjeść wszystkiego przed wyjściem do eks-fizjo po Healy. Odkryłyśmy przyczynę kataru, ale nie powiem, żeby to coś zmieniło. Teoretycznie miałam oddać sprzęt 22., ale przedłużyłam o tydzień, a dalej nie wiem czy się wyrobię :/ sporo rzeczy mi wyszło, nie jakoś bardzo źle, ale chcę zrobić wszystko…

W czwartek, 11. czerwca, jakoś przed 15 Emila przywiozła Gucia i jego rzeczy. Za drugim razem udało mi się go zająć, żeby się nie skapnął, że Emila wychodzi. Skapnął się wprawdzie, ale chwilę później – trochę szukał, ale bez piszczenia i nie było większych problemów z zajęciem go. Gorzej było później, bo po spacerze z przygodami (głównie deszczowo-burzowymi) zaczęłam znajdować na łóżku jakieś dziwne rzeczy typu rolka po papierze toaletowym i kawałki tektury… 😅😂😅 Ale poza tym było fajnie, próbowałam go uczyć podawania łapki, ale chyba nie szło mi to najlepiej. Poćwiczyliśmy też siadanie, bo nie bardzo chciał jeść kolację inaczej niż z ręki.
Robiłam dla Emili (i siebie trochę też) dużo zdjęć i filmików+udało mi się wieczorem dodać relację z muzyką i oznaczeniem Emili i uważam to za sukces. Przeuroczo się wtulał (wieczorem we mnie, w ciągu dnia w moją mamę, chyba że akurat spał na moim łóżku. I o ile nie jestem fanką psów w łóżku, to młody był w tym wyjątkowo uroczy. Duży+za opuszczenie łóżka i pókście do kennela po 4, w którym (otwartym ofc.) przespał następne 4 godziny z dużym hakiem, dzięki czemu wstaliśmy ok. 8:48 (według planu Emili poranny spacer miał być o 8)
Popołudniu w końcu udało mi się zrobić 'kolaż', bardzo AI-owy, ale sama bym tego nie zrobiła – w klimacie hawajskim – z podpisem "Wakacje i ciotki". Też sam w komentarzu. W międzyczasie Messenger przestał współpracować, oczywiście na moim głównym telefonie… Na popołudniowym poszliśmy do Biedronki, do której Guciowym tempem trochę się idzie, ale to akurat dobrze. Gorzej, że ojciec wrócił w najmniej spodziewanym momencie i kto pierwszy go przywitał? Oczywiście, że Gucio…
Co orawda ojciec nic nie zrobił, tylko trochę potem marudził o jakichś alergenach, ale zamknęłam się z młodym w pokoju (i ile można tak powiedzieć, biorąc pod uwagę fakt, że od jakiegoś czasu mam zepsutą jakąś chyba sprężynę w klamce, więc drzwi się "zamykają" tak, że jest szpara, którą Gucio lubi samodzielnie powiększać, więc go pilnowałam, żeby jednak nie wychodził… Zrobiliśmy sobie też krótki trening kennelowy.
Ogólnie było fajnie, ja sobie też ćwiczyłam na platformie wibracyjnej i pisałam z Emilą. Na spacer wieczorny poszłyśmy po 20, specjalnie odwyciszyłam telefon, żeby odpisać Emili lub odebrać jakby dzwoniła. W pewnym momencie mamą dostała SMS-a od Emili, że jest u nas po Gucia 😅 więc wróciłyśmy, a tak się okazało, że to samo mi napisała na Messku, który mi działał w dalszym ciągu WYŁĄCZNIE na starym telefonie działającym tylko na wi-fi, którego oczywiście nie mogłam wziąć na spacer, bo wiadomość i tak by nie doszła… XD Więc Gucio został odebrany przed 21

Odpowiedz
3
Chiaraa

Chiaraa

Przegapiłam Twój wpis . Pozdrawiam !

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa miał po nim powstać drugi, ale nie wiem kiedy się to stanie 😅

Odpowiedz
1
Escada

Escada

AUTOR•  

Escada poszukuje osoby interesującej się historią sztuki na tyle, żeby chciało jej się przekopać przez wszystkie istniejące arkusze maturalne z tegoż rozszerzenia i zrobić testy z każdego jednego z dokładnymi pytaniami z tych arkuszy 1:1, mile widziana osoba pisząca bez błędów ortograficznych i interpunkcyjnych, nie musi być uczniem – wskazana duża ilość wolnego czasu. Jeśli ktoś podejmie się takiego wyzwania, proszę zgłosić się do @Escada (zamierzam takiego chętnego zaobserwować).

Kochani, kopiujcie i udostępniajcie u siebie i/lub oznaczajcie potencjalnych zainteresowanych pod tym wpisem, dość pilne.

Odpowiedz
4
Escada

Escada

•  AUTOR

Miało być "kopiujcie" 😅 ale nie mogę już edytować

Odpowiedz
TW

TW

ooo, będziesz zdawać maturę z historii sztuki?
Nie wystarczyłoby po prostu znaleźć tych arkuszy w bazie danych MEN (no bo chyba tam są?) i użyć pytań stamtąd? Jaki ma sens przepisywanie tych pytań 1:1?

Odpowiedz
1
Escada

Escada

AUTOR•  

W sobotę moja rodzina (częściowo) pojechała w góry, więc miałam dom dla siebie. Wymyśliłam plan, żeby zamówić sobie śniadanie w konkretnym miejscu… I tu już zaczął się problem, bo apka się zbuntowała i ostatecznie zrobiłam coś, czego BARDZO nie lubię, czyli zadzwoniłam do tego miejsca zapytać o co chodzi. Okazało się, że restauracja (kawiarnia) miała problem z tabletem uberowym…
Zamówiłam więc w końcu jedzenie z Mac'a, które miało być od 14:50 – 15:25 chyba, a przyjechało po 16, więc o tej porze też zjadłam ŚNIADANIE…
Ale za to dostałam lody pistacjowe w gratisie, więc nie narzekam.

W niedzielę ok. 16 pojechałam do wujostwa, a później zostałam podniesiona do domu. Potem poszłam z mamą na lody.

W poniedziałek pojechałyśmy z mamą do Muzeum Porcelany (w końcu się doczekałam… 🩷)
Było całkiem fajnie, chociaż szkoda, że nie mieli audio guide'a w języku hiszpańskim (nie znam języka na tyle, żeby wszystko rozumieć, ale chętnie bym posłuchała 🩵), ale dzięki temu zaoszczędziłam dychę. XD A potem i tak kupiłam zestaw filiżanki z podstawką za jakieś 75 zł – biznes życia po prostu 😅
Następnie pojechałyśmy na deser (ja) i naleśnika (na pół) – wszystko było przepyszne, dam Wam fotkę deseru.

Odpowiedz
4
Chiaraa

Chiaraa

Miły dzień…

Odpowiedz
2
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa fakt, całkiem udane :)

Odpowiedz
1
Escada

Escada

AUTOR•  

W sobotę, 9 maja urządziliśmy oficjalną 'imprezę' z okazji moich urodzin. Dziadek przyszedł wcześniej, ale poszedł do domu też najwcześniej, bo szedł do filharmonii. Zanim przyszedł pisałam post na Instagramie promujący nowootwarty sklep jeździecki (ledwo zdążyłam), bardzo fajny zresztą. Przy okazji wymyśliłam konkurs, też instagramowo-koński, ale nie mam jeszcze tak dokładnego pomysłu, jak bym chciała.
Potem przyszła ciocia z wujkiem i ich młodszym synem Kubą. Dostałam od nich wcześniej prezenty i nie liczyłam na nice, ale okazało się, że zmieściło się jeszcze kilka drobnych rzeczy, w tym jakieś miniaturki szamponów z Rosska.
Ogólnie było bardzo fajnie, tylko mój własny brzuch trochę mi przeszkodził… Mieliśmy foundee wedlowe z truskawkami, bananami i brzoskwinią. Po jakimś czasie przyszedł też do nas Maciek, starszy brat Kuby, który wcześniej był na urodzinach kolegi.

Ten tydzień też był całkiem fajny, zwłaszcza, że we wtorek byłam u osteopatki (przed której wizytą próbowałam się rozciągać i rozerwałam taśmę oporową… XD nie wiem jak do tego doszło, bo nawet nie ciągnęłam jakoś mocno… Padało jak wychodziłam, ale było ciepło.

To tak w skrócie 🩵

Odpowiedz
4
Escada

Escada

AUTOR•  

Kto się przyłącza do akcji #oskalpowaćczatagpt?

Jak to mówi mój dziadek – szczegóły w gazetach (czyli w tym przypadku – jak wstanę).

Odpowiedz
1