Patryk

Escada

Patryk

Escada

imię: Ola

o mnie: przeczytaj

201

O mnie

#stopbullying
#papużka

nadzieję, że zostaniesz na dłużej... ;}
Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś na mój temat, to zapraszam b. serdecznie do czytania nominek, których trochę tu jest oraz do przeczytania Q&A.
A teraz kilka informacji... Czytaj dalej

Ostatni wpis

Escada

Escada

W sobotę pojechałam z dziadkiem do Magdy, gdzie zrobiłyśmy deser budyniowy (który wy... Czytaj dalej
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×

Zaloguj się, aby dodać nowy wpis.

Ostatni wpis autora: Wyświetl wpisy autora
Escada

Escada

AUTOR•  

W sobotę pojechałam z dziadkiem do Magdy, gdzie zrobiłyśmy deser budyniowy (który wyglądał jakby był z jajkiem XD ale to tylko pomarańczowe ciastka). Trochę pogadałyśmy, pooglądałyśmy zdjęcia, a jakiś czas później wrócił mąż Magdy (dziadek pojechał przed robieniem budyniu). Okazało się, że Magda miała bilety na Egzoticarium, na które miałam jechać z mamą, ale dała je komuś.
W międzyczasie napisała do mnie Emila, więc oddzwoniłam.
Potem pojechaliśmy do galerii, gdzie przymierzałam dużo par butów, bo szukałam dla odmiany wygodnych, w halktórych mogłabym pojechać do Wrocławia. Ostatecznie udało się znaleźć ubę, iaa i Kprawie idealne i w dodatku całkiem ładne, więc kupiłam. Byłyśmy jeszcze w dwóch innych sklepach, a potem pojechaliśmy po Maćka i Kubę, i do Mc Donalda na obiad, a następnie do Rossmanna, a później odwieźli mnie do domu.
Poszłam spać o 23:40, ale i tak miałam problem z zaśnięciem, nawet mimo żelka z melatoniną, od którego miałam 2-dniową przerwę, bo mi się skończyły. Obudziłam się za to o 6:20, więc trochę poćwiczyłam, zjadłam śniadanie, obejrzałam 2 odcinki serialu, i w sumie byłam gotowa do wyjścia.
Miałam być u Emili na 8:30, ale spóźniłam się 5 min. (po drodze napisała, że max. 8:40, czyli w sumie się nie spóźniłam 😅).
Wzięliśmy Gucia i ruszyliśmy w drogę do Wrocławia. Byliśmy kilkanaście minut przed otwarciem, więc przeszłyśmy się jeszcze z młodym, podczas gdy tata Emili kupował bilet parkingowy, a następnie stanęliśmy w kolejce (na szczęście szybko nas wpuścili). Jak zwykle najpierw zobaczyliśmy alpaki (albo lamy), potem fretki i stoiska. Zaczął się też pokaż podstaw posłuszeństwa i obrony z owczarkiem belgijskim malinois (czyli z 'maliną') o imieniu… Zero, który reagował na komendy po francusku i polsku, nagrałam ponad 3 min., dzięki czemu faktycznie widziałam co tam się dzieje (zoom taki przydatny…), tylko szkoda, że kilka osób weszło mi w kadr, czego oczywiście nie umiem wyciąć…
A tak, to głównie oglądaliśmy stoiska (próbowałam zrobić fotkę świnkom morskim na jednym, ale średnio mi to wyszło), kotów za bardzo nie obejrzałyśmy, bo niestety wyprosili nas z Chihuahuą na rękach, więc skupiłyśmy się na stoiskach z rzeczami dla psów – w ten sposób Gucio zyskał ringówkę ze złotymi elementami, a dla wszystkich swoich psiaków Emila kupiła smaczki i gryzaki+dostała jakieś próbki.
Pod koniec pogłaskałam cudnego huskusia (bardzo ubolewam nad faktem, że to kompletnie nie psy dla mnie…), a niedługo potem wyjechaliśmy, bo dość mało było tych stoisk i nie wszystkie plany udało się zrealizować.
Przed 13 byliśmy w umówionym miejscu, skąd zabrał mnie tata.
Moi pojechali na rybę z dziadkiem i jego przyjaciółką, a ja zostałam i zastanawiałam się nad wyborem obiadu – wygrały gnocchi z mascarpone i orzechami włoskimi+kilkoma innymi dodatkami, tylko przywieziono mi je aż pół godziny przed czasem :O
Moi wrócili, ale na dość krótko, bo na koncert, który zaczynał się o 19, pojechali przed 17 (jedzie się tam niby 1,5 h).
Włączyłam sobie film, potem zadzwonił M., więc z nim też pogadałam, ale krótko, bo w pokoju było ileś innych osób i momentami strasznie przerywało.
19 min. przed końcem filmu zachciało mi się spać, więc położyłam się i obudziłam prawie 2,5 godziny później, w dodatku roztrzęsiona po bardzo dziwnym i creepy śnie.

A tu fotka Gucia, który w drodze powrotnej ułożył się na mojej kurtce (i częściowo na mnie 😂🩵😂)

Odpowiedz
3
Wszystkie wpisy:
Escada

Escada

AUTOR•  

W poniedziałek pojechałyśmy z moją "ex" fizjo na masaż, a potem poszłyśmy do restauracji. Z braku czekolady amaretto,l zamówiłam waniliową i chyba największą caprese w moim życiu (i najdroższą, ale nie najlepszą)+naleśniki takie same co mama na wynos. Odebrałam też paczkę z rzeczami do ćwiczeń, ale dwie rzeczy chciałabym pokazać Dorocie, bo może je zwrócę i teraz mam jakąś dziwną schizę, że nie starczy mi czasu jakimś cudem. 😅

We wtorek byłam z mamą na zakupach i kupiłam w Lidlu babkę z belgijską mleczną czekoladą i płatkami migdałów (jedna z najlepszych, jakie jadłam), a w Auchan 'masażer' do karku. Potem zaprosiłam mamę na kawę i tiramisu do bistro, a sama wzięłam zupę pomidorową i szarlotkę.

Dzisiaj gadałam z Emilą i chciałam jutro pojechać z mamą na targi zwierząt egzotycznych, ale ostatecznie zrezygnowałam. Chyba pojadę do Magdy.

Za to w niedzielę jadę z Emilą i jej tatą na targi zoologiczne do Wrocławia. 🩵 Mam już bilet :)

Odpowiedz
4
Chiaraa

Chiaraa

@Escada Będę oczekiwać relacji już "po" :)

Odpowiedz
2
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa postaram się :) moi rodzice potem jadą na koncert, więc będę miała sporo wolnego czasu

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (2)
Escada

Escada

AUTOR•  

We wtorek byłam u trenerki personalnej drugi raz, dostałam znowu ileś ćwiczeń, z których pamiętam może 2. Źle pojechałyśmy i spóźniłam się 12 minut, a i tak wyszłam prawie 2 godziny później.
Oprócz ćwiczeń był też masaż, bo spytałam czy może być pół na pół.
Potem byłyśmy w galerii, gdzie szukałyśmy piłki do masażu (nie było).

Dzień wcześniej byłam u dziadka i zarezerwowałam sobie przez Booksy refleksologię stóp na sobotę (kiedyś chodziłam i stwierdziłam, że warto do tego wrócić).

Od środy często gadałam przez telefon z Emilą, bo była chora i siedziała w domu, więc sporo udało nam się nadrobić, ale na pewno nie wszystko.

W sobotę poszłam do dziadka, chwilę posiedzieliśmy i poszliśmy na autobus, po drodze dosiadła się do nas przyjaciółka dziadka, która ma tak samo na imię, jak moja trenerka personalna… Gabinet znaleźliśmy dość szybko, ale byłam prawie 20 min. przed czasem. 😅
Sama wizyta bardzo profesjonalna, z wywiadem, i przesympatyczną panią wykonującą refleksologię. Dostałam na koniec na kartce wypisane wszystko, co mi tam wyszło, żeby następnym razem wiedzieć co robić, ja też jej poleciłam kilka miejsc i osób.
Potem poszliśmy z dziadkiem i jego przyjaciółką do kawiarni, gdzie zamówiłam czekoladę pistacjową i jedynego wytrawnego gofra w menu. Później wróciliśmy do dziadka i spędziliśmy miło czas.
Jak wracałam do domu zaczęło się już trochę ściemniać, więc stwierdziłam, że zadzwonię do M., może akurat ma czas. Na szczęście miał, więc pogadaliśmy najpierw sami, a potem we trójkę z moją mamą 😅 fajnie było.
Potem jeszcze gadałam z Emilą, a później wpadli Kaśka z Matim.

Odpowiedz
4
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa to miło :)

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

Odpowiedz
2
pokaż więcej odpowiedzi (1)
Escada

Escada

AUTOR•  

W sobotę pojechałam do cioci robić ciasto (które okazało się już zrobione) i babeczki na niedzielę. Było całkiem fajnie. Później wrócił jej mąż z Kubą z turnieju (drużyna Kuby zajęła drugie miejsce 🩵), zjedli obiad i poszli wypróbować urodzinowy rower, a potem pojechaliśmy (ja, Magda i jej mąż) do Decathlonu, gdzie Marcin szukał jakiejś części do hulajnogi. Części nie było, za to kupiłam sobie czołówkę.

W niedzielę obchodziłyśmy Dzień Kobiet u Magdy. Babeczek z poprzedniego dnia już nie było, ale ciasto chałwowe się uchowało. Dostałyśmy z mamą i Magdą prezenty od dziadka (kwiaty i kopertę), a potem od Marcina, fotka mojego prezentu poniżej.
Wieczorem rozmawiałam z M.

W poniedziałek była u nas Kaśka, potem poszłyśmy zobaczyć postępy remontowe, a następnie Kaśka z mamą pojechały na zakupy, a ja poszłam do dziadka.
Trochę pogadaliśmy i dobrze nam się siedziało.

Wczoraj byłam drugi raz u trenerki personalnej i na szczęście oprócz ćwiczeń, był też masaż (ale dalej wszystko mnie boli). Potem pojechałyśmy do galerii i zatrzymałyśmy się w Sowie (nie było moich dwóch pierwszych wyborów, więc wzięłam deser z jabłkiem i wieloma innymi rzeczami – BARDZO pozytywne zaskoczenie 🩷), wieczorem na obiadokolację zamówiłam miesięczną pizzę, która również okazała się przepyszna.

Dzisiaj udało mi się pogadać z Emilą przez telefon i być może uda nam się też spotkać jeszcze w tym tygodniu (byłoby super… 🩵)

Swoją drogą, ostatnio FB pokazał mi dużo super ciekawych końskich szkoleń i chciałabym być chociaż na niektörych. Ze 2/3 są w tym samym terminie… :/
I chcę wreszcie wrócić do regularnej jazdy, a kompletnie nie jestem w formie.

Odpowiedz
5
Chiaraa

Chiaraa

@Escada :( wiadomo,że pewnie intencja była inna. Pozdrawiam ;)

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa do mnie by bardziej pasował jednorożec 😂 ze względu na Instagrama

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (4)
Escada

Escada

AUTOR•  

2 dni po tym dziadkowourodzinowym obiedzie również zachorowałam, ale na szczęście szybko mi przeszło (może dlatego, że pierwszego dnia zasypiałam i budziłam się co ok. godzinę…) i pierwszy raz wyszłam z domu dopiero w czwartek – a potem już codziennie.
Dzisiaj tylko u osteopatki byłam, więc bardzo mało czasu spędziłam na dworze, ale trudno.
Potem zamówiłam bardzo fancy burgera z mango, nachosami i dużą ilością innych składników – bardzo fajny był i na szczęście mniejszy niż się spodziewałam… 😅

Wczoraj byłam u wujostwa i robiłyśmy z Madzią deser z budyniem i 4 różnymi słodyczami… Wyszedł MEGA i było 8 porcji, z których zjadłam dwie.

A, no i WRESZCIE mamy normalną pogodę!!! 🩵🩵🩵🩵🩵🩵🩵🩵🩵

I na razie to chyba tyle, dajcie znać co u Was. ♥️

Fotki będą później, bo piszę to ze starego telefonu.

Odpowiedz
4
Escada

Escada

•  AUTOR

@.Flore. ja się lubuję w deserach bez pieczenia

Odpowiedz
2
.Flore.

.Flore.

@Escada ja uwielbiam wszystkie rodzaje. :3

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (4)
Escada

Escada

AUTOR•  

ZNOWU kilka w miarę fajnych linijek z melodią do głowy, ciekawe czy chociaż tym razem coś z tego będzie… :/
Btw, strasznie trudno nagrywa się dźwięk o 2 w nocy, po chorobie, dopiero odzyskując z dnia na dzień odrobinę kontroli nad głosem…
Na szczęście jest spora szansa, że co się nie dośpiewa, to się dousłyszy i dowyobrazi, a że zapisałam i tekst, i "melodię" (w najbardziej kluczowym momencie kompletnie załamał mi się głos i to, co wyszło nawet trudno nazwać dźwiękiem; właściwie nie wiem nawet czy się da…), to będzie zabawnie 😅
Ale najpierw muszę wstać, a jeszcze się nie położyłam, więc… życzcie mi powodzenia (wcale nie "…Charlie" 😂)

Odpowiedz
6
.Flore.

.Flore.

@Escada @Escada nieirocznie chętnie bym tego posłuchała. XDD

Odpowiedz
1
Chiaraa

Chiaraa

Hej !

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (1)