chciałam to jakoś sensownie skomentować, ale w zasadzie poprzednicy napisali już wszystko, co chciałam napisać, więc pozwolę sobie po prostu wrzucić to opowiadanie do ulubionych (czego w zwyczaju raczej nie mam), bo bardzo mi się podobało <3
@RunWildRunFree dziękuję <3 kurcze, jesteś kolejną osobą, która zwraca na to uwagę, a mi nawet przez myśl nie przeszło, żeby to zrobić, bo kompletnie o czym innym miała ta historia być. zresztą w pisaninie czy w filmach prawie zawsze jak pojawia się młody, chory człowiek to musi umrzeć przy akompaniamencie łkania wszystkich bliskich albo jest to ktoś kompletnie odczłowieczony i niesamodzielny, same skrajności. także chciałam stworzyć bardziej zwyczajną i realistyczną reprezentację, bo większość ludzi z problemami zdrowotnymi jednak żyje względnie normalnie i te wszystkie komplikacje to niewielka, choć część ich codzienności
To opowiadanie jest cudowne. Z każdym akapitem robi się coraz cieplejsze, bardziej emocjonalne, miłość się z niego wylewa jakby Autorka ukryła ją między słowami bo w słowach nie sposób zawrzeć jej całej. Mówili że listy miłosne to najbardziej emocjonalne co można napisać… Aż serce rośnie. A po wyniku ktoś chyba uronił łzę (to nie ja, to dziewczyna obok, naprawdę, naprawdę). Trzymaj się i wszystkiego dobrego, bo ktoś kto pisze tak piękne opowiadania zasługuje na wszystko co najlepsze. 🫶🏽 ~ KK
Jestem pod wrażeniem tego opowiadania :) Brzmi tak autentycznie, że prawie byłam pewna, że to o jakiejś jednej rzeczywistej osobie. Musiałaby to być bardzo niezwykła osoba, ale i takie się zdarzają… ale mimo takiego realizmu, opowiadanie jest bardzo barwne. Wydaje się przepełnione słońcem. Z doświadczenia nastawiałam się, że konkluzją będzie śmierć Tośki, ale bardzo się cieszę, że nie jest. Nie każde opowiadanie o prawdziwej przyjaźni i osobie na coś chorującej musi się kończyć śmiercią tej osoby. I dedykacja na końcu też mi się bardzo podoba :) W ogóle jak to przeczytałam, to od razu poprawił mi się nastrój mimo, że wiem, że tekst nie jest skierowany do mnie. Myślę, że potrzeba takich relacji jak te, które opisujesz – a coraz o nie trudniej, bo faktycznie robimy się coraz bardziej nonszalanccy, wycofani i cyniczni. Chyba nawet sobie dam to opowiadanie do ulubionych.
80Ramone
Ale cudowne!
Chciałabym kogoś takiego poznać, albo i być kimś takim
auroraborealis
chciałam to jakoś sensownie skomentować, ale w zasadzie poprzednicy napisali już wszystko, co chciałam napisać, więc pozwolę sobie po prostu wrzucić to opowiadanie do ulubionych (czego w zwyczaju raczej nie mam), bo bardzo mi się podobało <3
ericius
• AUTOR@auroraborealis <33
RunWildRunFree
Cudne opowiadanie 🖤 Fajnie że łamiesz konwencję umierającego głównego bohatera (zwłaszcza że Tośka ma chorobę autoimmunologiczną).
ericius
• AUTOR@RunWildRunFree dziękuję <3
kurcze, jesteś kolejną osobą, która zwraca na to uwagę, a mi nawet przez myśl nie przeszło, żeby to zrobić, bo kompletnie o czym innym miała ta historia być. zresztą w pisaninie czy w filmach prawie zawsze jak pojawia się młody, chory człowiek to musi umrzeć przy akompaniamencie łkania wszystkich bliskich albo jest to ktoś kompletnie odczłowieczony i niesamodzielny, same skrajności. także chciałam stworzyć bardziej zwyczajną i realistyczną reprezentację, bo większość ludzi z problemami zdrowotnymi jednak żyje względnie normalnie i te wszystkie komplikacje to niewielka, choć część ich codzienności
RunWildRunFree
@vitrum i bardzo dobrze ci to wyszło imo
Klan_Ciernistej_Sciezki
To opowiadanie jest cudowne. Z każdym akapitem robi się coraz cieplejsze, bardziej emocjonalne, miłość się z niego wylewa jakby Autorka ukryła ją między słowami bo w słowach nie sposób zawrzeć jej całej. Mówili że listy miłosne to najbardziej emocjonalne co można napisać… Aż serce rośnie. A po wyniku ktoś chyba uronił łzę (to nie ja, to dziewczyna obok, naprawdę, naprawdę). Trzymaj się i wszystkiego dobrego, bo ktoś kto pisze tak piękne opowiadania zasługuje na wszystko co najlepsze. 🫶🏽
~ KK
ericius
• AUTOR@Klan_Ciernistej_Sciezki dzięki bardzo <3
TW
Jestem pod wrażeniem tego opowiadania :) Brzmi tak autentycznie, że prawie byłam pewna, że to o jakiejś jednej rzeczywistej osobie. Musiałaby to być bardzo niezwykła osoba, ale i takie się zdarzają… ale mimo takiego realizmu, opowiadanie jest bardzo barwne. Wydaje się przepełnione słońcem. Z doświadczenia nastawiałam się, że konkluzją będzie śmierć Tośki, ale bardzo się cieszę, że nie jest. Nie każde opowiadanie o prawdziwej przyjaźni i osobie na coś chorującej musi się kończyć śmiercią tej osoby. I dedykacja na końcu też mi się bardzo podoba :) W ogóle jak to przeczytałam, to od razu poprawił mi się nastrój mimo, że wiem, że tekst nie jest skierowany do mnie. Myślę, że potrzeba takich relacji jak te, które opisujesz – a coraz o nie trudniej, bo faktycznie robimy się coraz bardziej nonszalanccy, wycofani i cyniczni. Chyba nawet sobie dam to opowiadanie do ulubionych.
ericius
• AUTOR@TW damn, dziękuję bardzo <3