
I stało się. Wszyscy znaleźli się pod Helmowym Jarem. Deszcz padał. Zła pogoda coraz bardziej dawała się we znaki, ale mimo to Rohańczycy i Uruk-hai byli tam. Kolejna bitwa właśnie miała się zacząć..
Było nas dużo. Zamierzaliśmy udać się do Helmowego Jaru. Wędrówka zapowiadała się długo i powolnie…
Chłopiec spadł z konia. Czarodziej zaczął iść w kierunku dzieci. -Zgubiliśmy się.-krzyknęła z rozpaczą w głosie dziewczynka na koniu.-Mama kazała nam jechać do Edoras.
-Wstawajcie! Jeśli chcemy dotrzeć przed południem do Edoras powinniśmy wyruszać w drogę!-obudził mnie głos Aragorna.
Wsiedliśmy na konie. Jechałam razem z bratem, Legolas z Gimlim, a Gandalf sam. Naszym celem była stolica Rohanu-Edoras.
Po mojej głowie krążyło tysiące myśli. Arathen? Czyżby to moje imię? Usiłuje dalej myśleć. Nie mogę. O co chodzi czarodziejowi?
Jedziemy na koniach. Tak. Ja z Aragornem, a Gimli z Legolasem. Wiatr powiewa mi włosy. Po pewnym czasie zbliżamy się do jakiegoś dymu…
Od jakiegoś czasu ja, Legolas i Gilmli biegniemy za Aragornem, który nas prowadzi. Czuję, się zmęczona. Nogi mnie bolą, ale nie mogę się poddawać. Dam radę!
Biegnę z Gilmlim. W końcu! Znaleźliśmy Aragorna i Boromira. Ten drugi chyba umierał. Stanąłem kilka metrów od nich. Aragorn żegnał Boromira…
Biegnę razem z orkami. Rzadko odpoczywamy. Podobno jesteśmy już blisko celu. Uruk-hai wyczuwają niziołków niedaleko Amon-Hel. Tam biegniemy. Zostało nam kilka mil. Jutro być może będziemy na miejscu.
Otwieram oczy. Leżę w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Mam związane ręce. Z trudem wstaję. Podchodzę bliżej krat. Niedaleko stoi ork pilnujący więzienia. Śmierdzi tu. Już mi się nie podoba to miejsce.
Biegnę. Słychać krzyki wypełnione nienawiścią. Jak się nie postaram złapią mnie. Niespodziewanie… potykam się. Upadam. Czuję, że nie mogę się poddać…
Wciel się w postać Susanne i przeżyj przygodę z Cedric’iem!!!
Co stanie się z Thomas’em? Czy istnieje szansa na wyjście z labiryntu i powrót do normalnego życia?
Wciel się w Cat, Zwiadowcę Labiryntu. Poznaj jej życie i przygody, przyjaciół, wrogów a może nawet miłość?

















