– Już nie musisz udawać, że nic nie jest na rzeczy. Choć wcześniej też słabo ci to wychodziło. – mruknął do mojego ucha, a jego spokojny oddech robił się jakby coraz cieplejszy… […]

Bo gdy ty zniknęłaś, zacząłem również znikać z tego świata. Powoli umierałem zaczynajac od serca i duszy, a kończąc na ciele.






