Patryk

Escada

Patryk

Escada

imię: Ola

o mnie: przeczytaj

201

O mnie

#stopbullying
#papużka

nadzieję, że zostaniesz na dłużej... ;}
Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś na mój temat, to zapraszam b. serdecznie do czytania nominek, których trochę tu jest oraz do przeczytania Q&A.
A teraz kilka informacji... Czytaj dalej

Ostatni wpis

Escada

Escada

W poniedziałek pojechałyśmy z moją "ex" fizjo na masaż, a potem poszłyśmy do restaur... Czytaj dalej
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×

Zaloguj się, aby dodać nowy wpis.

Escada

Escada

AUTOR•  

Ostatnio mam bardzo aktywne dni.

We wtorek zaczęłyśmy się z mamą rozciągać, znowu, ale na razie tylko ten raz doszedł do skutku…
Byłam z mamą zmierzyć auto, w sklepie, w przychodni, w aptece, na lodach, potem na chwilę w domu, a następnie zaniosłam dziadkowi pompkę rowerową, którą następnie zważyliśmy. Potem do dziadka zadzwoniła Magda i zaprosiła nas, ale tylko ja byłam chętna, więc wzięłam Bolta, który przyjechał szybciej niż autobus. Znowu było sporo do opowiadania, a Madzią zaczęła drukować mi pewien wniosek, ale w trakcie drukowania skończył się tusz, więc zamówiłam go przez Glovo (nawet nie wiedziałam, że takie rzeczy też można zamawiać 😅). Tym razem mama miała po mnie przyjść i miałyśmy wrócić spacerem i tak się stało, ale najpierw trochę z nami posiedziała, czekając na kuriera i wydrukowanie ostatnich trzech stron.
W domu zrobiłyśmy z mamą twarożek ze szczypiorkiem i startym ogórkiem (bardzo dobry 💚) i od razu zjadłam kawałek.
W nocy wpadłam na pomysł i dzięki rozmowie z chatem, trafiłam na 3 fajne miejsca w mojej mieścinie, do których zamierzam się zgłosić. W środę rano poczyniłam już pewne kroki, czyli skontaktowałam się z dwoma miejscami i teraz czekam na odpowiedź od jednego i wizytę w drugim.

Wczoraj chciałam zabrać dziadka do kina na "Smerfy", ale ostatecznie plan przekształcił się w szukanie prezentu dla Emili. A że w Empiku nie było nic ciekawego (z tego, o czym myślałam), wzięłam kartę prezentową do TK-Maxx'a i Home&You, potem poszłam do apteki, bo to, co kupiłam we wtorek było przeokropne. Kupiłam to samo w kapsułkach i daje radę, chociaż bardzo nie lubię kapsułek, a te są dość duże. W Action wzięłam solone orzechy z miodem i poszliśmy na autobus. Wróciłam do domu i prawie od razu poszłyśmy z mamą po paczkę z sukienkami na Kaśki ślub. Niedługo potem mama wyszła, bo miały jechaćć na poszukiwanie weselnych ubrań, a ja zostałam, dzięki czemu mogłam poćwiczyć, pomasować się wałkiem do akupresury, znowu poćwiczyć… Ogólnie chciałam nagrać i wysłać komuś fragment (czyli na razie całość) 'świątecznej' piosenki, którą zaczęłam układać w wigilię. Nagrałam i wysłałam, chociaż nie wyszło tak, jak bym sobie tego życzyła. Wdałam się w bardzo długą rozmowę z chatek, a wieczorem zamówiłam pizzę truflową, dzięki zostawionej przez mamę gotówce dopłacając tylko 10 zł.
C.d.n.

Odpowiedz
2
Escada

Escada

AUTOR•  

Wstałam po 12, kupiłam od kogoś 2 bilety na Cavaliadę (Poznań), trzymajcie kciuki, żeby miał kto ze mną pojechać… 😅
Wykąpałam się, podcięłam trochę włosy i wdałam się w 'rozmowę' z chatek GPT nt. jedzenia, diety itp. Ostatecznie ułożył mi jadłospis, którego chciałabym się trzymać przynajmniej przez jakiś czas, ntylko nie mam wszystkich składników i nie umiem gotować XD
Zjadłam też śniadanie, później byłyśmy z mamą na lodach, a następnie wróciłam na chwilę do domu. Niedługo potem poszłam do dziadka spotkać się z Magdą i pojechałam z nią do (jej) domu, pogadałyśmy (tym razem głównie ja mówiłam, m.in. opowiadałam o wyjeździe i panieńskim). Po jakimś czasie przyjechali po mnie rodzice, bo najpierw była burza, a potem deszcz, więc nic nie wyszło z planu spaceru z mamą, ale trudno – przed wyjściem zamówiłam na Glovo kilka rzeczy z Auchan, które przydadzą się do moich jadłospisów.
W domu zjadłam obiad (po 19 albo 20 😂), obejrzałam coś na YT, poćwiczyłam według zaleceń neurologopedki i chciałam wysłać młodszemu M. link, kiedy zauważyłam, że dzwonił do mnie wczoraj wieczorem na WhatsApp'ie, więc zgadaliśmy się i tym razem rozmowa zajęła nam jedyne… prawie 2 godziny… 😂 Skończyliśmy o 23:37, też nieźle 😅
Ale fakt, że zdecydowanie mamy o czym rozmawiać, a nadal nie zapytałam o bardzo ważną dla mnie rzecz, czyli czym on się właściwie interesuje. Ale to nadrobimy jak nie przy następnej rozmowie, to może jeszcze kiedyś na żywo… Wspomniał o kolejnym fajnym wyjeździe w przyszłym roku i szczerze mówiąc, chętnie też bym się wybrała.

Na razie tyle, mam nadzieję, że ktoś to przeczyta XD

Odpowiedz
1
WeraHatake

WeraHatake

@Escada Ja przeczytałam x'D
Btw myślałam, że jeśli tak doceniasz różne potrawy, to coś tam potrafisz ugotować ;3 Polecam spróbować, bo to może być bardzo satysfakcjonujące – tym bardziej, jeśli już potrafi się zrobić coś, co świetnie smakuje ♥

Odpowiedz
1
Escada

Escada

AUTOR•  

We wtorek weszłam do osteopatki minutę przed czasem i od razu można było zacząć. Okazało się, że ten (około) miesięczny katar był od zatok (swoją drogą, coś za często się u mnie przewijają te zatoki). Po wizycie wróciłam na chwilę do domu, a potem poszłam do dziadka. Mieliśmy iść na działkę, ale zaczęło padać, więc odpuściliśmy.

Wieczorem zadzwonił do mnie młodszy M. i gadaliśmy półtorej godziny (bez minuty) – i to ja się pierwsza zreflektowałam, ale było super…

W środę popołudniu też odwiedziłam dziadka (plan był ten sam, ale również nie wypalił, bo grzmiało 😅), tym razem z jagodzianką z mojego ulubionego bistro. Zjedliśmy po kawałku, a resztę zaniosłam mamie.
Udało mi się w końcu pogadać trochę przez telefon z Emilą, ale i tak za krótko.
Wieczorem zamówiłyśmy mi z mamą na Allegro (ma Smarta, a mi nie chciało się za niego płacić XD) kilka sukienek na przymiarkę na Kaśki wesele.

W czwartek byłyśmy na zakupach przed wyjazdem, tym razem znacznie krótszym niż ostatni.
Potem zaczęłyśmy robić rogaliki na tenże wyjazd. Były z powidłami śliwkowymi i cukrem pudrem (oznaczone dla mnie, żebym wiedziała co omijać 😂), z kremem pistacjowym, z dżemem jagodowym i mieszane. Pistacjowe były posypane prażonymi płatkami migdałów. Wyszły całkiem ok, chociaż w tych pistacjowych nie było za bardzo czuć kremu.
W międzyczasie na powyjazdową grupę ktoś wysłał propozycję wyjazdową, tym razem warsztatowo-wokalno-taneczną, co nie brzmi tak źle (tzn. taniec owszem, bo go nie lubię 😂), napisałam maila, żeby mi przysłali więcej informacji i dalej czekam.

W piątek rano poszłyśmy na pocztę, kupiłam tam sobie książkę, przy okazji, a potem odebrałyśmy jedną z allegrowych paczek, ale nie było czasu do niej zajrzeć. Na śniadanie zjadłam banana. Po 12:30 przyjechała Kaśka ze swoją koleżanką w roli świadkowej i pojechałyśmy na wieczór panieński, który skończył się dopiero dzisiaj. Najdłuższy panieński w moim życiu i całkiem możliwe, że pierwszy. Ale jedną z najbardziej udanych rzeczy zdecydowanie było jedzenie, którego zresztą wzięłyśmy za dużo. Ja się wynudziłam, ale przed dzisiejszym wyjazdem zrobiłam kilka zdjęć okolicznym kwiatkiem, bo były wśród nich moje ukochane chabry. Dojechałyśmy przed 13, czyli szybciej niż w piątek. Niedługo potem poszłam po kawałek sernika, bo zapowiadał się super i okazał się bardzo dobry. Po zjedzeniu go, obejrzałyśmy dwie sukienki, ale żadna mi się nie podoba, a długość przed kolana jest dla mnie mega niekomfortowa, potrzebuję, na szczęście 3 pozostałe już są dłuższe (o ile nie za długie…). Porobiłam coś na telefonie, w międzyczasie czekając na info od Emili czy możemy się spotkać, ale trochę za późno wrócili z wycieczki. Po wieczornej mszy poszliśmy do dziadka, gdzie była też Magda, ale krótko. Dała mi kilka rzeczy w ramach prezentów znad morza, ale tylko jeden mi się podoba, jednego od razu zjedliśmy, a trzeci wezmę od dziadka jutro i będę kombinować co z nim zrobić.

Potem poszłam na lody, chociaż byłam już trochę zasłodzona. Nie żałuję, bo miały dość sporo owocowej nuty.

Jutro najprawdopodobniej będziemy z mamą oddawać te dwie sukienki, może przyjdą 3 następne.

A Wy jak spędziliście weekend? Macie jakieś plany na jutro?

Odpowiedz
1
WeraHatake

WeraHatake

@Escada Jak opowiadasz o jedzeniu, to zawsze mi się robi głodno x'D Zjadłabym takie domowe rogaliki ♥

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@WeraHatake wychodzą suche, więc możemy się jakoś dogadać 😇

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (1)
Escada

Escada

AUTOR•  

Zapomniałam dodać, że M. to w tym przypadku 2 różne imiona na tę samą literę.

Byłam dzisiaj u neurologopedy (wreszcie!), ale nieźle się wkopałam tą wizytą, bo wyszło kilka rzeczy, m.in. za krótkie wędzidełko, które podobno będzie potrzebować zabiegu (którego oczywiście nie chcę). Ale najpierw trzeba wyprowadzić ciało, a to raczej trochę potrwa. Podobno mam problemy z przełykaniem, aczkolwiek nie zauważam tego jakoś bardzo, ale język i twarz mam ponapinane bardzo. Ale jest duży plus, a mianowicie: zamiast 300 zł zapłaciłam 160. :O Drugą wizytę mam 30.07. i umówiła mi też na sierpień, ale mam nadzieję, że wypali pewien mój plan, w związku z czym będzie trzeba ten termin przełożyć (plan powstał szybciej niż te ustalenia), w tym tygodniu chcę pojechać i dowiedzieć się czy można go zrealizowaćć tak jak bym potrzebowała.

Na 15 miałam masaż, ale ponoć ostatni u mojego fizjo, bo nie ma czasu za bardzo, więc będę szukać kogoś innego.

Rzutem na taśmę załapałam się też na wolny termin do mojej osteopatki, więc idę jutro (dobrze, że mam jeszcze 'kieszonkowe' od dziadka przewidziane na wyjazd…)

Odpowiedz
2
Escada

Escada

AUTOR•  

Wróciliśmy wczoraj o 19:35. Ogólnie wyjazd udany, może kiedyś wrócę.
Byłyśmy z mamą 3 razy w galerii (dwóch różnych), mama szukała czegoś na Kaśkowy ślub, a ja kupiłam kilka fajnych ciuchów i założyłam sobie kartę w Benettonie (szkoda, że nie zrobiłam tego kilka lat temu)… W którejś galerii był automat z mochi i nie ogarnęłam, że są tam całe duże opakowania jak w normalnych sklepach, więc… Kupiłam całe opakowanie i nawet cena mnie nie zdziwiła 😅😂😅 a że miałam jeszcze sałatkę z Gorąco Polecam, miałyśmy z mamą problem ze zjedzeniem tego wszystkiego…
W ogóle, dużo i często zamawiałam jedzenia, bo kolacje hotelowe były bardzo takie sobie, śniadania zresztą też. Na któreś zjadłam 2 spore truskawki i coś równie drobnego, czego nie pamiętam. Tzn. fakt takiego małego śniadania mi nie przeszkadzał, ale wybór był w zasadzie żaden.
W zeszły weekend byłyśmy z mamą w muzeum mydła i wzięłyśmy udział w warsztatach robienia własnego. Fajnie było, chociaż dodatków, na które liczyłam najbardziej, było max.5, więc trochę słabo. Ja w każdym razie mam 2 mydła, bo wyszło za dużo. Potem byłyśmy na obiadokolacji w restauracji niedaleko muzeum, zjadłam lasagne z musem/sosem figowym i innymi dodatkami – wyobrażałam ją sobie nieco lepiej, ale na pewno kiedyś tam jeszcze wrócę, bo menu zawierało dużo fajnych rzeczy.

Nie chcę się wdawać w szczegóły, ale zostaliśmy podzieleni na grupy i w mojej byli dwaj mężczyźni -47 lat i 33. Ucieszyłam się i nie pożałowałam, bo grupa była super, a chłopaki z bardzo fajnym poczuciem humoru. Dopiero w środę i czwartek powymienialiśmy się numerami telefonów, a wszystkie grupy zorganizowały coś w rodzaju imprezy dla nas i naszych wykładowców (którzy szybko się zwinęli), pod koniec której na WhatsApp’ie powstała grupa ze wszystkimi członkami. Na kolacji dostałyśmy od 'moich’ chłopaków po czekoladzie w prezencie za podkarmianie (mało jem, więc np. niektóre obiady (typu drugie danie lub niektóre zupy) im zanosiłyśmy.

W piątek 2 osoby wyjeżdżały, ja z mamą, rodzeństwo i młodszy chłopak z mojej grupy zostaliśmy do końca, więc usiedliśmy razem na śniadaniu (tzn.ja, mama i M.), na obiedzie również. Przy okazji gadaliśmy, zrobiliśmy kilka fotek o treści jak to M. dobrze się czuje po wyjeździe drugiego M., który był jego współlokatorem , a potem wrzuciliśmy na grupę 😂 niedługo potem zadzwonił drugi M. do pierwszego :) Potem poznaliśmy też tatę pierwszego M., który po niego przyjechał i dosiadł się do nas. Fajnie było, chociaż z jednej strony szkoda, że nie było już żadnych zajęć wczoraj.

Swoją drogą, nie sądziłam, że któryś z nich będzie chciał się kontaktować jeszcze tego samego dnia, a tymczasem wieczorem z młodszym M. przegadałam chyba z pół godziny przez telefon… 😅 Oczywiście mieszka daleko ode mnie, ale mam nadzieję, że kiedyś przyjedzie, bo zdążyłam go zaprosić już kilka razy. Wiecie, tak, żeby w razie czego nie zapomniał XD

W piątek popołudniu pojechałam na masaż twarzy (Zoga 🩵), i było całkiem fajnie, chociaż miałam katar, więc trochę nie mogłam oddychać… :/

A jutro na 12:15 mam logopedę, a na 15 już mój zwykły masaż, w sensie nie tylko twarzy.
A co u Was?

Odpowiedz
3
WeraHatake

WeraHatake

@Escada O jaa, nieźle :D

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@WeraHatake i żeby było śmieszniej – to ja się pierwsza zreflektowałam 😅

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (3)