Patryk

Escada

Patryk

Escada

imię: Ola

o mnie: przeczytaj

201

O mnie

#stopbullying
#papużka

nadzieję, że zostaniesz na dłużej... ;}
Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś na mój temat, to zapraszam b. serdecznie do czytania nominek, których trochę tu jest oraz do przeczytania Q&A.
A teraz kilka informacji... Czytaj dalej

Ostatni wpis

Escada

Escada

W sobotę pojechałam z dziadkiem do Magdy, gdzie zrobiłyśmy deser budyniowy (który wy... Czytaj dalej
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×

Zaloguj się, aby dodać nowy wpis.

Escada

Escada

AUTOR•  

🍎Owocowa nominka🍎
Nominował/a mnie: @mustakissa

🍏Jaki jest twój ulubiony owoc?🍏
🍏 Poziomka 🍏
🍇Jakiego owocu nienawidzisz?🍇
🍇 Porzeczek, granatów i kilku innych…🍇
🍉Jaki był ostatni owoc, jaki jadła/eś?🍉
🍉 Borówka 🍉
🍒Jaki jest twój ulubiony owocowy smak lodów?🍒
🍒Borówka z wanilią od Grycana i jagodowe w białej czekoladzie z Marletto 🍒
🥝Wolisz truskawki czy maliny?🥝
🥝Maliny 🥝
Nominuj tyle osób, ile jest liter w słowie "owoc".

Autorka:@.-Pusia-.
KOPIOWAĆ Z AUTORKĄ, BO JAK NIE, TO NAŚLE NA WAS ARMIE MOICH KOMARÓW!!!

Odpowiedz
3
Escada

Escada

AUTOR•  

W środę (tydzień temu) było gorąco, więc wybrałam się na lody. I to chyba tyle z ciekawszych rzeczy tego dnia. 😅

W czwartek popołudniu napisałam do Magdy z pytaniem czy się spotykamy podczas treningu Kuby, ale okazało się, że nie, bo Kuba nie chce (to się jeszcze chyba nigdy nie zdarzyło), więc odbierają chłopaków od dziadka i jadą do sklepu, a potem do siebie. Ale stwierdziłam, że i tak pójdę o wyznaczonym czasie tam, gdzie zawsze. I poszłam, myśląc o serniku pistacjowym, ale okazało się, że zrobili też bezę pistacjową z konfiturą jagodową… Wybór był trudny, ale postawiłam na bezę, bo są rzadko, a taka nie wiem czy jeszcze się kiedyś powtórzy. To była jedna z najlepszych bez, jakie kiedykolwiek jadłam (a trochę ich było)… 🩵🩵🩵 Wzięłam też wodę, żeby się tak do końca nie zasłodzić. Była niestety zimna, ale z plasterkiem cytryny, (chyba) pomarańczy i miętą). Pewnie nie powinnam tego mówić, ale ta beza (mocno po 16) była moim pierwszym posiłkiem dnia.
Potem spisałam się z Magdą i spytała czy przyjadę, więc postanowiłam w końcu coś wypróbować. Wzięłam dla niej cannoli na wynos, resztę wody w butelce i zamówiłam transport. Przyjechał dość szybko, ale jak wsiadałam, otworzyło mi się trochę pudełko od cannoli (nie na tyle, żeby coś mogło wypaść, ale mogłam wpaść na pomysł poproszenia o torbę na to… 😅). W każdym razie kierowca był bardzo miły, auto wygodne, tylko ja nieogarnięta XD
Jak już ogarnęłam jakoś wodę, pudełko i zapięcie się, i ruszyliśmy, zadzwoniłam do Magdy, że jadę bardziej pro forma, ale… Dosyć szybko dojechałam i, gdyby nie kierowca, nie wiem czy nie zostawiłabym w tym aucie telefonu… Ale nie zostawiłam i dalej już nie było żadnych dziwnych zdarzeń. Pogadałyśmy z Madzią, zostałam poczęstowana zupą i połową cannoli, dostałam/pożyczyłam książkę, a potem odwieźli mnie do domu (Maciek i Kuba zostali w domu). Moja mama miała wenę i zrobiła domowe lody z malin, chyba borówek, banana (mozliwe, że były tam jeszcze truskawki, ale nie wiem), bez cukru. Wyszły ok, chociaż dla mnie trochę mało słodkie, a wyszło tego dużo, więc było na następny raz. .

W sobotę była u mnie Emila z Migelem. Pogadałyśmy, pooglądałyśmy i wyszłyśmy na spacer m.in. do sklepu zoologicznego. Pod koniec wizyty Emili wypadła z ręki smycz, a że to Flexi, Migel się przestraszył i zaczął uciekać. Ja byłam kawałek dalej, coś sobie oglądając, więc wywnioskowałam co się dzieje i instynktownie podeszłam tam, gdzie myślałam, że będzie przebiegał Migel i na szczęście trafiłam, bo ten sklep ma drzwi automatyczne, a niedaleko jest ulica, po której prawie ciągle jeżdżą auta… W każdym razie jedną ręką złapałam taśmę, a drugą uchwyt tej smyczy i sytuacja została opanowana – na to przyszła Emila. I ona, i Migel byli zestresowani, ale Emila chyba bardziej, co mnie w sumie nie dziwi. Ja nie przepadam za smyczami automatycznymi (chociaż mam jedną, o której marzyłam kilka dobrych lat, zanim udało mi się ją kupić, w dodatku w mega korzystnej cenie, którą pamiętam sprzed ponad 10. lat…) właśnie ze względu na hałas, jaki robi, jak niechcący spadnie. Mi też się to kiedyś zdarzyło, chyba na zablokowanej w dodatku, ale przy psie, którego też znałam, więc szybko udało się sytuację opanować, chociaż mogłoby się to nie wydarzyć.
Poszłyśmy ochłonąć i coś może zjeść, ale akurat przy tym drugim się kompletnie sfrajerowałam, bo wzięłam kawałek sernika mango, który w ogóle nie był dobry (za to przystrojony bardzo ładnym kwiatkiem)+na wynos makaron truflowy (bardzo dobry, sprawdzony), wydałam na to dużo kasy, a kompletnie zapomniałam, że mam w domu sałatkę… Ale przynajmniej miałyśmy kolejną okazję do pogadania, niczym niezmąconego.
Potem wracałyśmy do mnie i była to dość długa droga w towarzystwie pogody, która wyprawiała bardzo dziwne rzeczy (okazało się, że Migel boi się parasola), a na żaden autobus się nie załapałyśmy. Momentami musiałyśmy biec i na ostatniej prostej przy przejściu między blokami tak zawiało, że myślałam, że wpadnę w zaparkowane auto (😂), ale na szczęście jakimś cudem nie wpadłam (a byłoby co opowiadać… XD). Po powrocie do Emili zadzwoniła mama, więc musiała się szykować do wyjścia.

W ciągu kilku ostatnich udało mi się sprzedać kilka rzeczy, ale jeszcze nie widać tego po większej ilości miejsca gdziekolwiek.

Dzisiaj poszłyśmy z mamą do Szczawna. Moim celem było znalezienie lodziarni, w której ostatnio Emila kopowała loda Migelowi (psiego), ale nie znalazłyśmy, a Mapy Google próbowały mi wmówić, że nie mogą się połączyć z internetem, więc poszłyśmy do herbaciarni, w której nie było nic dla mnie, więc porobiłam sobie coś na telefonie, a potem poszłyśmy sprawdzić restaurację, bo mama miała pomysł, żeby zjeść tam obiad. Udało się, chociaż wahałyśmy się między dwiema opcjami jedzeniowymi. Zjadłam bardzo głupi obiad, będący jednocześnie całkiem ciekawym śniadaniem 😂 zapiekane bułki z serem i oliwkami+jakąś pastą pomidorową czy czymś takim. Bardzo dobre. Musiałyśmy wziąć pudełka na wynos i mogłyśmy wracać do domu. Kupiłam w Rossku nowe żelki z melatoniną, bo skończyły mi się chyba z tydzień temu, będę próbować, bo takich jeszcze nie miałam.

W ogóle, ostatnio zaczęłam oglądać serial. Tylko że, jak to ja, zaczęłam go oglądać w nocy, a okazał się być…thrillerem… (tak przynajmniej twierdzi czat GPT, ale chyba ma rację)… 😂 Serial ciekawy i oczywiście zamierzam go skończyć, ale no… To nie do końca mój gatunek…

Na razie tyle, piszcie, co u Was! Chętnie poczytam ❤️🩵❤️🩵

Odpowiedz
1
Escada

Escada

AUTOR•  

W niedzielę miałam ambitny plan zabrania mamy (albo mamy i cioci, może kogoś jeszcze) znowu do Szczawna, tym razem do tej super kawiarni, ale…obudziłam się ok. 12:17, a wstałam i ogarnęłam się po 13… Wtedy też dowiedziałam się, że dziadek zapraszał na 12:30 😅
Ojciec pierwszy wyszedł, nie mówiąc dokąd, my z mamą po 14 poszłyśmy na wyboey, a stamtąd do dziadka. Wujostwa z kuzynami już nie było, ale zaprosili nas do siebie. Posiedziałyśmy trochę i pojechałyśmy z mamą do nich, po drodze kupując w Żabce słodkie prezenty z okazji Dnia Dziecka. Moim pierwszym "posiłkiem" była czekoladka pistacjową z (niestety) wyczuwalną nutką alko, więc była prawie dobra. A potem kilka Krakusków z cukrem i czekoladą (kocham Krakuski, a te to już w ogóle). Po ok. godzinie wróciłyśmy do domu, a ja zadzwoniłam po pizzę, naiwnie sądząc, że przywiozą mi ją jeszcze przed wyjściem do kościoła, ale najwcześniej mogli o 20:30 😅
Ostatecznie i tak dostarczono pół godziny wcześniej. Wzięłam miesięczną (krem parmezanowy nie tylko brzmiał super+duża ilość pistacji w różnych postaciach, mortadela. Jedyne, co mi nie pasowało, to pomidory, które miały być karmelizowane, a smakowały jak suszone). Zjadłam od razu prawie 3 kawałki – reszta ostatniego została na śniadanie.

Wczoraj byłyśmy z mamą na zakupach deserowo-spożywczych, bo był plan, żeby w ramach Dnia Dziecka zaprosić Kasię i Matiego na jakiś deser. Potem zaniosłyśmy do Żabki paczkę ze zwrotem z Temu i w ramach prezentu mama kupiła mi czekoladowo-preclowego loda z Milki. Zjadłam go od razu po powrocie. I zaczęłam pić 1,5-litrową butelkę wody. Do zaśnięcia został mi po niej tylko pełny kubek, który przydał się do śniadania.
Popołudniu weszłam na apkę, żeby sprawdzić wolne terminy u logopedki i znalazłam kilka – niestety (chociaż dla portfela dobrze) – dopiero w lipcu, za to tuż po powrocie z wyjazdu, więc zarezerwowałam. I od razu okazało się, że logopedka zmieniła godzinę na wcześniejszą. :/ ale to i tak po 12, więc jakoś przeżyję XD
Dostałam też instrukcję jak się przygotować, ale było dużo punktów dotyczących dzieci, więc odpisałam, że na wizycie będzie osoba dorosła z takim i takim problemem, i lista znacząco się skróciła. Strasznie się cieszę z tej wizyty, chociaż kilka lat wcześniej jak chciałam się umówić, było 2x taniej.

Dzisiaj popołudniu poszłam do dziadka, żeby się spotkać z Magdą i Maćkiem, a pod bramą zostałam zaczepiona przez znajomą babci, więc zaczęłyśmy rozmawiać. W sumie było miło, ale w ciągu tej rozmowy Magda z mężem zdążyli przyjechać, Kuba został odtransportowany na trening… Ale po rozmowie i tak czekałam na Magdę i Maćka, bo nie chciało mi się wchodzić do dziadka, który miał dość zajęty dzień, a pogoda była super. Jak przyszli, poszliśmy do bistro i zamówiliśmy (Magda kawę z gałką lodów i cornetto, Maciek pizzę i sok, a ja chciałam lody, ale nie było interesującego mnie smaku, więc poprosiłam o dubajską czekoladę, zamiast kawy, która była w menu). Była z lodem, więc pasowała do pogody na zasadzie kontrastu i była przepyszna! 🩵
Po powrocie z treningu Kuby, pojechaliśmy wszyscy do Decathlonu, gdzie zajrzałam na swój ulubiony dział koński i obejrzałam rowery. Jeden mi się spodobał i chyba nawet był dobrej wysokości, ale nie wiem. Po zakupach odwieźli mnie do domu i nic szczególnego się już potem nie działo.

A jak Wam minął weekend i Dzień Dziecka?

Odpowiedz
2
Escada

Escada

AUTOR•  

🐾 Nominka: KOCIA EDYCJA! 🐱💫
Autor: @WOJOWNIKARA_anime
Wzięłam od @mustakissa

Zostałeś złapany w pazurki tej nominki! 😼 Teraz odpowiedz i nominuj dalej! 🔄

1. Masz kota? Jeśli tak, jak się nazywa? 🐈
💗 Nie, ale miałam 2 kilkanaście lat temu przez kilka miesięcy, rodzeństwo uratowane przez moją siostrę – Laleczkę i Merkuriusza (podobno z książki, Kaśka wymyślała).

2. Wolisz koty czy psy? Dlaczego? 🐱🐶
💗 Psy, bo są bardziej aktywne i chętne do nauki/współpracy z człowiekiem.

3. Gdybyś był kotem, jakbyś wyglądał? 🎨
💗 Nie mam pojęcia…

4. Ulubiona rasa kota? 🐾
💗 Ragdoll 🩵

5. Kocia supermoc, którą chciałbyś mieć (np. zwinność, widzenie w ciemności)? 🌌
💗 Zwinność.

6. Czy koty mają uczucia? Uzasadnij! ❤️🐱
💗 To pytanie jest dziwne, bo wszystkie zwierzęta mają uczucia, w tych czasach nie powinno się tego musieć uzasadniać.

7. Ulubiona postać z „Wojowników” (jeśli znasz)? 📚🐾
💗 Nie czytałam.

8. Kot domator czy dziki koci wojownik? Który styl życia wolisz? 🏡🌲
💗 Domator.

9. Twój koci znak zodiaku (zgadnij, jaki by był 😹)? ♌♋♊
💗 Nie wiem.

10. Dokończ zdanie: „Koty są…” ✨
💗 Koty są zbyt nieprzewidywalne dla mnie. 😅

👉 Nominuję tyle osób ile jest w słowie "kotek"

Chętni, częstujcie się! +@WeraHatake

Dalej, pokażcie swoje kocie JA! 🐾😻

Odpowiedz
4
WeraHatake

WeraHatake

@Escada Dziękuję za nominowanie ;3

Odpowiedz
1
Escada

Escada

AUTOR•  

Noc serialowa udała się całkiem nieźle i poszłam spać dopiero o 6:50, ale…i tak obudziłam się po 8 :/
Na fachowców załapałam się tylko 'słuchowo', ale okazało się, że nie naprawią tego całkowicie w środę, bo w czwartek od razu będą robić kilka pięter, więc tylko zabezpieczyli tę rurę i odzyskaliśmy ciepłą wodę, ale na czwartek miałyśmy z mamą plany, więc ojciec musiał wrócić w środę. Niby ok, bo zawiózł nas rano na pociąg do Wrocławia, ale…

W czwartek na 10:30 miałyśmy z mamą musical w Teatrze Muzycznym Capitol. Był nim… "Czarnoksiężnik z krainy Oz" 😅 było ciekawie, chociaż nie znałam żadnej piosenki i podobała mi się tylko jedna – piosenka stracha na wróble i wron. Fajne było to, że dużo było w tych piosenkach żartów/gier słownych (kocham gry słowne). Przed pójściem do teatru zjadłyśmy szybkie śniadanie w Coście, czego strasznie dawno nie robiliśmy (w sumie dawno też nie jechałyśmy do Wrocławia). Po spektaklu odwiedziłyśmy kilka sklepów w galerii i poszłyśmy do Max Burger. Chciałam konkretnego shake'a, ale chyba tylko przy kasie dało się go zamówić, a robiłyśmy to przez 'maszynę', więc wzięłam innego. I był mega dobry! Ciasteczkowy, z polewą (albo dwiema), bitą śmietaną i ciasteczkami+lody ciasteczkowe… Do tego wzięłam sojowe nuggetsy (bez szału), i sticksy z mozzarelli+sos słodko-kwaśny. Shake był zdecydowanie najlepszy, na drugim miejscu sticksy – reszty mogłoby nie być. Myślałam, że spotkam się potem gdzieś z Magdą i Maćkiem, ale Kuba nie szedł na trening, więc spotkania by nie było. Mama wzięła burgera w sałacie, ale nie była usatysfakcjonowana nierównomiernym rozłożeniem składników, smakiem zresztą też.
Ja bardzo chętnie wrócę kiedyś na jeszcze innego shake'a.
Potem poszłyśmy na pociąg i na szczęście były miejsca siedzące, co nie jest takie oczywiste przy powrotach po 15…
Z dworca wracałyśmy do domu autobusem, na który czekałyśmy ok. 20 min. Potem kupiłyśmy m.in. mrożone truskawki w mlecznej czekoladzie i w końcu poszłyśmy do domu. Truskawki towarzyszyły mi podczas oglądania serialu.

W piątek przyszła moja paczka z Temu. Generalnie zakupy udane, ale nie w 100%, oddałam na razie tylko 4 rzeczy, z jedną muszę poczekać, nad inną jeszcze się zastanawiam czy zostawić sobie, czy nie. Mama poszła na spotkanie z koleżanką, a mnie bolał brzuch. Mój organizm uznał, że to idealny dzień na okres (nie zgadzam się z tym, ale już za późno XD). Wieczorem wypiłam miętę w nadziei, że poskutkuje. Ból przeszedł, ale dalej nie wiem czy od tego.

A dzisiaj pojechałam do Emili. Później niż planowałam (o jakieś 2 h…), ale wykorzystałyśmy ten dzień tak, że bardziej się chyba nie dało 😂
Pojechałyśmy z Migelem na Dni Szczawna, znalazłyśmy super kawiarnię ze świetną ofertą i lodami dla psów (młody próbował, ale całego nie zjadł). Ja nic tam nie wzięłam tylko dlatego, że chciałam szukać MiniMeltsów (znalazłyśmy!)
Kupiłam największą porcję i pomieszałam 2 smaki czekoladowe z dwoma owocowymi. Pyszne, ale… kiedyś były jakieś tańsze 😅
Pooglądałyśmy stoiska, a ja później kupiłam opakowanie cynamonowych Krówek (bo nigdy takich nie widziałam). Potem poszłyśmy z Migelem do lasu, żeby trochę odpocząć od gwaru i temperatury. Otworzyłyśmy Krówki i zjadłyśmy po jednej – dobre, tylko miękkie, ale może to przez temperaturę. Potem poszłyśmy na autobus i doszłyśmy za szybko – czekałyśmy na niego 25 min. 😂 W rynku poszłyśmy do kawiarni na słone croissanty, ale już nie było, więc poszłyśmy do innej, ale też nie było już nic na słono, więc wzięłam 2 mini sterniczki w foremkach na babeczki+lemoniadę, ale nie było to zbyt dobre. Okazało się, że rodzice już po mnie jadą, więc namówiłam ich, żeby weszli i coś sobie wzięli. Mama wzięła ciasto 3BIT, które od niej spróbowałam i żałowałam, że wcześniej nie wiedziałam, że jest (na wysokości mojego wzroku były tylko te serniki). Jakoś po 21 wyszliśmy i odwieźliśmy Emilę z Migelem, a przyjechałam do niej kilka min. po 15.
Dzień bardzo udany, chociaż tylko śniadanie miałam wytrawne… Nie do końca tak miało być.

Z okiem też już znacznie lepiej, ale dopiero w środę wpadłam na pomysł, że może to zapalenie spojówki i chyba tak, bo używam kropli do tego i dzisiaj już nie ma śladu, ale jeszcze jutro i może w poniedziałek będę kropić. Z czterech kropień na dobę od wczoraj zeszłam do trzech, ale nie celowo.

A co u Was?

Odpowiedz
2
Escada

Escada

•  AUTOR

Bonusowa Escada z lodami, o których myślała od wczoraj 😂

Odpowiedz
2