Patryk

Escada

Patryk

Escada

imię: Ola

o mnie: przeczytaj

205

O mnie

#stopbullying
#papużka

nadzieję, że zostaniesz na dłużej... ;}
Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś na mój temat, to zapraszam b. serdecznie do czytania nominek, których trochę tu jest oraz do przeczytania Q&A.
A teraz kilka informacji... Czytaj dalej

Ostatni wpis

Escada

Escada

Szybkie pytanie do osób korzystających z iSing: są tam jakieś podkłady do piosenek z... Czytaj dalej

Ulubieni

Atlantic
Ikigai
dobrzegu
malew_malew
.Anja
Night_Raven
EverlastingPoet
szesciennyglobus
Venily
constenanse
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×
Escada

Escada

AUTOR•  

Ciąg dalszy poprzedniego wpisu

Mogłam mu od razu pokazywać, żeby chociaż dotknął i w sumie prawie zaczęłam, ale był za daleko o krok, więc przeszłam na drugą stronę basenu, żeby być naprzeciwko Kuby i dopiero wtedy sygnał do dotknięcia tegoż basenu zadziałał. Slalom poszedł całkiem sprawnie, ale nie chciał przejść przez makarony, więc przeszłam pierwsza, trochę go za sobą ciągnąc :/ nie jestem z tego powodu usatysfakcjonowana, ale ostatecznie przeszedł również i dalszą część przeszkód została przez nas pokonana dość szybko. Tyle że potem była część tylko dla ludzi i na tym też straciłam trochę czasu, zwłaszcza na pierwszym zadaniu (zbieranie kolorowych piłek widłami na kupozbieraczkę… XD kto to wymyślił!?!), następnie trzeba było wsypać te kulki do wiadra i można było przejść do kolejnego zadania, czyli przechodzenia po koziołkach od przeszkód z wiadrem z wodą i przelaniem jej do kolejnego wiadra (trochę mi się wylało). Potem trzeba było jak najszybciej wsiąść i zejść ze sztucznego osiodłanego konia (bez popręgu) :/ na koniec wystarczyło przebiec do mety, przeskakując przez drąga. 😂 Jak wychodziłam z placu, wszyscy mi gratulowali – super uczucie :) poszło nam niby dość szybko, ale ostatecznie na 25 osób zajęłam zaszczytne 20. miejsce XD
Ale medal mam (bo wszyscy dostali). Wybieraliśmy nagrody wg miejsc, więc ja już nie miałam prawie żadnego wyboru. Wzięłam jakiś halter, fioletową gąbkę w kształcie konia i naklejki. Po obiedzie było rozdawanie pendrive'ów z nieobrobionymi zdjęciami, a później można już było wyjeżdżać, więc pojechałam do dziadka. Pokazałam mu wszystkie zdjęcia i 'zdobycze', a dziadek stwierdził, że akurat potrzebuje gąbki i spytał ile bym za nią chciała. Ostatecznie dał mi za nią 50 zł i stwierdził, że ją sobie przefarbuje 😂
Do mojego domu poszliśmy razem, bo chciał nam dać trochę jabłek z działki. Jakiś czas później przyjechali Kaśka z Matim. Niedługo po ich wyjściu zdzwoniliśmy się z M. i gadaliśmy ponad godzinę.

Dzisiaj obudziłam się o 10:15, porozciągałam się, ubrałam i poszłam na mszę na 11. Chciałam potem wstąpić do dziadka, ale go nie był, więc wróciłam do domu. Zjadłyśmy z mamą bardzo dobre śniadanie w postaci pieczonej owsianki i każda zajęła się swoimi sprawami.
Po obiedzie odprowadziłam mamę na mszę i poszłam do dziadka, który tym razem był w domu. Trochę porozmawialiśmy, wypiłam trochę wody i poszliśmy w stronę nowo otwartej miejscówki mojego ulubionego bistro. Przyszła tam też moja mama, więc do środka weszłyśmy już razem. Zamówiłyśmy sernik pistacjowy i bezalkoholowe mojito (mama) oraz focaccię z kremem z karczochów i dipem z pecorino romano+napój mango, niestety gazowany, ale bardzo dobry (ja).

A od jutra znowu obóz, ale tym razem Horse Agility, też w Podolinie. 🩵🩵🩵

Odpowiedz
2
Escada

Escada

AUTOR•  

W piątek nie było jazd, za to były warsztaty z lonżowania, ale z kimś innym. Po obiedzie okazało się, że w sumie nie będzie już raczej żadnych zajęć dla mojej grupy, więc napisałam do mamy, że mogą po mnie przyjechać (miałam nadzieję, że chociaż raz będę w domu wcześniej niż o 20 i niby byłam, ale o 19:53, bo pojechaliśmy do jakiejś restauracji).

Wczoraj też jazd nie było, ale było losowanie kucyków na zawody, a same zawody zaczęły się ok. 12. Wszystkie rzeczy polegające na pracy z ziemi i czwartkowy spacer miałam z tym samym przeuroczym kucykiem Kubą i w sumie całkiem mi to odpowiadało, ale tym razem miałam nadzieję na innego (konkretnego) na wypadek, gdyby na zawodach pojawiła się przeszkodą z wodą. Ale wylosowałam Kubę i startowałam jako szósta. Basen z wodą też był jedną z przeszkód, i to pierwszą XD

Odpowiedz
2
Escada

Escada

AUTOR•  

Jest godzina, o której chciałabym iść spać, więc poczytajcie sobie w skrócie o dzisiejszym obozowaniu. Uzupełnię kiedyś 😅

Odpowiedz
1
Escada

Escada

AUTOR•  

Ponieważ w poniedziałek 'odkryłam' obozową listę życzeń, wpisałam na nią kilka rzeczy. Wybieraliśmy też konie do sesji zdjęciowych, wzięłam karą klacz rasy Fell (wygląd mini fryza idealnie wpisuje się w moją wizję sesji, a raczej w jedną z wersji sesji).

We wtorek zamiast zwykłej jazdy wybraliśmy się wszyscy na spacer do lasu (wpisałam na listę życzeń spacer z koniem, ale nie chodziło o spacer na koniu, aczkolwiek nie wiem czy ten spacer był odpowiedzią na ten mój wpis, czy nie).
O 17 mieliśmy normalną jazdę, tym razem z bardzo fajnymi (przynajmniej dla mnie) ćwiczeniami typu przechodzenie nad drągami, zatrzymywanie się nad drągiem, zatrzymywanie się w korytarzu z drągów i możliwe, że jeszcze coś. Dostałam fajną klacz mniej więcej mojego wzrostu i całkiem fajnie się dogadywałyśmy. Pod koniec jazdy zaczęło kropić, więc poszliśmy na halę, gdzie moja ulubiona instruktorka pokazywała ćwiczenia na dosiad z tych, które pamiętam, umiem zrobić jedno…). W trakcie ćwiczeń porządnie się rozpadało, więc z hali wyszliśmy pod (chyba) plandeką w roli parasola… 😂 A jakiś czas później wróciłam do domu.

"Dzisiaj", czyli w sumie wczoraj też miałam jazdę na klaczy z poprzedniego dnia, ale skupiliśmy się na ćwiczeniach typu wolty, młynki itd. Po jeździe poszliśmy na halę uczyć się ustawiania na odpowiednią odległość drągów dla różnych koni w różnych chodach. Dla mnie to jest trudne do zapamiętania, podziwiam ludzi, którzy nie mają z tym problemu. Potem przyprowadzono kucyka, z którym każdy chodził na lonży, przechodząc przez te drągi.
Po obiedzie nasza grupa miała jazdę freestyle'ową na cordeo. Niestety były tylko 2 konie do dyspozycji, więc wsiadłam chyba godzinę później. Samą jazdę miałam na myszatosrokatej klaczy huculskiej i było super… 🩵 Milion razy wygodniej niż z wodzami, bo jeździmy na kantarach z wodzami do haltera, które są dla mnie trochę za grube, przez co ledwo mieszczą mi się w dłoniach… Niestety jazda była bardzo krótka, ale i tak super sprawa. 🩵 Potem oglądałam jazdę innych, a w międzyczasie przyszedł bardzo miziasty i przepiękny kotek 🩷mogłam mieć sesję zdjęciową, ale okazało się, że wybrany przez mnie koń jest potrzebny na jazdę, więc zostałam zaangażowana w przygotowywanie innej klaczy na sesję. Potem próbowałam zwijać lonże na "jutro", bo przyjeżdża gość specjalny na warsztaty z lonżowania, w międzyczasie pogadałam trochę z instruktorką i fajnym chłopakiem+zrobiłam kilka zdjęć klaczy szykowanej na sesję i poznałam też inną przepiękną klacz (i oczywiście wygłaskałam), a niedługo potem ruszyłam w drogę do domu. Zamówiłam sobie na kolację (i śniadanie) pizzę miesiąca z drugiego końca ulicy, a tata ją odebrał. Bardzo dobra :)

A co u Was?

Odpowiedz
3
Escada

Escada

AUTOR•  

Od poniedziałku jestem na obozie końsko-jeździeckim, w formie półkolonii.

Zajęcia okołokońskie zaczęliśmy od 20-minutowej jazdy dosiadowej. Mój stan fizyczny jest dramatyczny. 😅 Dostałam haflingerkę. Było fajnie, ale zimno i deszczowo. Ubrałam się fatalnie, więc na jazdę poszłam w pożyczonej bluzie, a po jeździe właścicielka stajni zaproponowała mi spacer z nią i dwoma jej psami, na co oczywiście się zgodziłam. Mam z niego całkiem fajne zdjęcie, ale nie wiem czy uda mi się tak wyciąć, żeby móc je wstawić, może w komentarzu.
Po 17 była praca z ziemi w parach. Cała nasza grupa dostała kucyki, z którymi robiliśmy różne zadania. Naszym pierwszym zadanie było krótkie lonżowanie w stępie i kłusie na obie strony, całkiem fajnie nam poszło. Potem miałyśmy też przechodzić z kucykiem przez basen z wodą, ale to się akurat niezbyt udało, chociaż przekonałam go do postawienia nogi na krawędzi basenu. Było też manewrowanie w korytarzu z drągów ustawionych w kształt litery L, co też nam ładnie wychodziło; slalom, odczulanie (tu zmienili mi partnerkę), tu było różnie, ale też bardzo ciekawie. Ostatnim zadaniem było pokonywanie z koniem (na szczęście niskiej 😅) przeszkody w stępie i kłusie. Jestem mega dumna z siebie i kucyka, którego nam przydzielono, bo nie miałam żadnych problemów z przekonaniem go do kłusa i skoczenia tego drąga (a i sama się przy okazji nie wywaliłam, więc sukces jest podwójny XD)
Ogólnie było super. 🩵
Po pracy z ziemi mieliśmy naukę siodłania, na szczęście na nieprawdziwym koniu, bo byłby biedny. Po osiodłaniu trzeba było też wsiąść i wsiąść, a potem już zrobiła się godzina 19:35, więc zebrałam się i pojechałam do domu.

Odpowiedz
3
WeraHatake

WeraHatake

@Escada Ale super, że pojechałaś na obóz! ♥ Miłego czasu!

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

Jest super! 🩵

Odpowiedz