Patryk

Escada

Patryk

Escada

imię: Ola

o mnie: przeczytaj

205

O mnie

#stopbullying
#papużka

nadzieję, że zostaniesz na dłużej... ;}
Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś na mój temat, to zapraszam b. serdecznie do czytania nominek, których trochę tu jest oraz do przeczytania Q&A.
A teraz kilka informacji... Czytaj dalej

Ostatni wpis

Escada

Escada

Szybkie pytanie do osób korzystających z iSing: są tam jakieś podkłady do piosenek z... Czytaj dalej

Ulubieni

Atlantic
Ikigai
dobrzegu
malew_malew
.Anja
Night_Raven
EverlastingPoet
szesciennyglobus
Venily
constenanse
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×
Escada

Escada

AUTOR•  

Prawie 2 tygodnie temu, w poniedziałek, miałam 2stęp do kanałówki, a wcześniej RTG tego jednego zęba. Poszło całkiem sprawnie i zaskakująco szybko (spodziewałam się dłuższej wizyty, nawet słuchawki wzięłam 😅).
Potem byłyśmy z mamą w Lidlu i wzięłam sobie do spróbowania później croissanta pistacjowego.
Po powrocie do domu przez kilka minut zatruty ząb mnie bolał dość mocno, ale zjadłam obiad (curry 🧡) i poszłam spać w nadziei, że znieczulenie szybko puści. W międzyczasie przyszedł dziadek planować 'wakacje' w Hiszpanii, ale nie siedziałam z nimi, bo nie miałam nic do powiedzenia na ten temat.

We wtorek (jeśli dobrze pamiętam), byłam u laryngologa (u którego kiedyś była moja mama). Przepłukał mi to jedno ucho trochę, dał zalecenia (w tym ćwiczenie, z którym miałam bardzo duży problem), ale to ucho samo mi się zaczęło jeszcze bardziej odtykać, więc może przez 2 dni stosowałam się do ich części. Szczególnie że właściwej kanałówce podobno towarzyszą niezbyt miłe dźwięki, a będę ją miała dopiero w drugiej połowie kwietnia…

Ogólnie w tamtym tygodniu dużo czasu spędzałam z dziadkiem, chodząc i jeżdżąc w różne miejsca.

W sobotę planowałam zaprosić Emilę, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło, za to miałam cały dzień dla siebie, bo moi pojechali w góry. Dobrze, że w końcu po tylu latach przestali mnie zabierać na tego typu wycieczki…
Oglądałam serial, ćwiczyłam, a na obiad zamówiłam sobie w miejscu, z którego jeszcze nic wcześniej nie zamawiałam, przepyszne ravioli ze szpinakiem, ricottą (tych rzeczy akurat nie lubię XD), pomidorkami, kawałkami cebuli, sosem i orzechami włoskimi, które też były wyjątkowo dobre.

W niedzielę byliśmy u dziadka.

W poniedziałek znowu byłam u dentystki, która dała mi do tego zęba antybiotyk, żeby nic się nie stało podczas wyjazdu, i nie wzięła od nas ani grosza. Rano byłam jeszcze u fizjo, żeby przygotować twarz do tej wizyty, ale i tak mnie wszystko bolało i strzelało jak musiałam trzymać otwartą buzię. Zgodnie z zapowiedzią dentystki, ząb mnie bolął, ale dłużej i znaczenie bardziej uciążliwie niż w poprzednim tygodniu, miałam ochotę zagryźć wszystko na swojej drodze, ale postanowiłam pójść spać 😂 Trochę pomogło.

We wtorek byłam u urologa, do którego skierowanie dostałam jeszcze w tamtym roku. Miły, zrobił USG i od razu postawił diagnozę (czy słuszną – mam nadzieję, bo dostałam 2 różne antybiotyki i coś przeciwzapalnego). Kupiłyśmy leki i pojechałyśmy do galerii szukać ciuchów na wyjazd (w poprzednim
tygodniu też byłyśmy i kilka rzeczy wpadło mi w oko). Kupiłam fajne spodnie, a mama wzięła mi inne.

W środę byłam u dziadka, ale krótko. Potem przyjechała Kaśka, więc wróciłam, bo miałam do niej sprawę.

W czwartek musiałam czekać na kuriera, bo mama z Kaśką coś robiły w mieszkaniu po dziadku. Chciałam jechać do Decathlonu, ale nic z tego nie wyszło. Popołudniu poszłam po miesięczną pizzę (taki był zamysłł, ale wzięłam też pistacjowe cornetto z Magnumem w środku i kilkoma innymi fajnymi dodatkami), ale nie wzięłam portfela, więc poszłam do domu zanieść cornetto i wziąć kartę stałego klienta, bo mimo problemów, ostatecznie udało mi się zapłacić telefonem, i wróciłam z pizzą.
Była przepyszna, tak samo jak cornetto.
Potem moi pojechali do galerii, a ja chciałam zadzwonić do Emili, ale zasnęłam.

Wczoraj pojechałam z dziadkiem do Decathlonu i znalazłam bardzo fajne bryczesy (a właściwie bardziej legginsy jeździeckie, ale bez leju, za to w przepięknym odcieniu niebieskiego), wzięłam też granatowe rękawiczki do jazdy i polówkę w odcieniu jasnego fioletu w dwóch rozmiarach, bo nie mogłam się zdecydować…+2 małe opakowania waniliowego białka do koktajli, czyli to, po co przyjechałam. 😅 Potem wróciłam do domu, okazało się, że w sprzedanych przeze mnie grach komputerowych brakuje jednej płyty (która była w laptopie, bo od grudnia nikt nie pamiętał, żeby ją stamtąd wyjąć…), spakowałam i wystawiłam za symboliczną złotówkę (takiego faila jeszcze nie miałam…), porozciągałyśmy się z mamą i każda zajęła się sobą (obejrzałam odcinek serialu), a niedługo potem zaczęłam się szykować na spotkanie z Magdą i Maćkiem. Oczywiście akurat wtedy musiał zadziałać antybiotyk (i to nie w sposób, którego bym sobie życzyła), więc musiałam jeszcze wziąć kęs i tabletkę, która umożliwi mi jednak wyjście z toalety…w międzyczasie okazało się, że kawiarnia, do której regularnie chodzimy, mimo wywieszonych flag sugerujących działanie, jest nieczynna, więc poszliśmy do bistro, w którym w czwartek brałam pizzę.
Wzięłyśmy z Magdą to samo (napar malina-marakuja, którego już nie było w menu, ale były składniki+po kawałku sernika pistacjowego, a Maciek zamówił herbatę i pistacjowe cannoli). Jak wróciłam do domu, okazało się, że właściwa osoba kupiła tę nieszczęsną brakującą płytę z grą, więc spakowałam i chciałam wychodzić, ale nieopatrznie rzuciłam "bo w końcu ruch to zdrowie", na co mama stwierdziła, że też pójdzie. Niezbyt mnie to ucieszyło, bo chciałam po wysłaniu paczki pójść "na" fontanny i zadzwonić do Emili, ale i tak zrealizowałam ten plan. Wychodząc, minęłyśmy się z moim ojcem i dziadkiem.

A dzisiaj dzień organizacyjny (dla mnie trochę mniej), wstałam późno i jeszcze później się ubrałam, moi pojechali na ostatnie zakupy przed wyjazdem, a ja zdecydowałam się wziąć na tę podróż tylko jedną nerkę, prawie największą (bo psią kompletnie mi nie pasowała i źle się układała), więc od razu ją spakowałam, w międzyczasie ćwicząc, oglądając serial i próbując znaleźć ładowarkę do blendera – to ostatnie bez skutku.
Potem wrócili moi rodzice, zjedliśmy obiad (makaron ze szpinakiem i boczek z air 'a, dziwne połączenie, ale nawet dobre).
Na 18 poszliśmy na mszę, bo jutro będziemy cały dzień w trasie…

Na kolację (czyli do leków, bo zazwyczaj nie jem kolacji) zjadłam banana posypanego gorzkim kakao, polecam. :)
Po śniadaniu piłam koktajl bananowo-kakaowy z białkiem waniliowym.

I to na razie tyle, powinnam już spać, bo moi chcą wstać jakoś beznadziejnie wcześnie, ale pooglądam jeszcze serial.

Trzymajcie kciuki, żebyśmy znaleźli w tej Hiszpanii jakieś andaluzy, bo jak na razie do wyjazdu przekonuje mnie wyłącznie jedzenie XD
(Nie powinno tak być…)
No, i może minimalnie fakt, że kiedyś chciałam tam pojechać.

Odpowiedz
1
Escada

Escada

AUTOR•  

Hej, co u Was?

Ostatnie 2 tygodnie były dość owocne.

W zeszły poniedziałek dużo jeździłyśmy po mieście, załatwiając różne sprawy, kupiłam kurtkę i bluzę.

We wtorek zafundowałam kuzynowi (sobie i mamie zresztą też) trochę dunajskiego sernika z drugiego końca ulicy (pyszny, chociaż cornetti lepsze).

W środę zaczęło się porządkowanie mieszkania po dziadku, a do mnie przyszły ostatnie paczki.

W piątek miałam się spotkać z Magdą i Maćkiem w kawiarni, ale była zamknięta, więc poszliśmy do bistro, mama też z nami poszła. Zjadłam obłędną (ale strasznie ostrą) pizzę miesiąca z chipsami z batatów, została mi jeszcze na sobotę. :)
Zapomniałam dodać, że rano byłam z dziadkiem na działce odwiedzić moją różę, a potem zrobiłam nowe zdjęcia dziadkowych kolorowych szkieł na sprzedaż, wypiłam herbatę i wróciłam do domu.

W sobotę, 08.03. wpadli do nas na chwilę wujek z moim kuzynem z prezentem z okazji Dnia Kobiet, a potem dziadek z kwiatami i Merci.
Po wyjściu dziadka pojechaliśmy do Białej Lokomotywy (wzięłam tartę pistacjową i kakao z serkiem 🩵).

W niedzielę poszłam na mszę na 12:30, potem zjadłam 'śniadanie’ w postaci zupy pomidorowej i poszłam oglądać serial (od jakichś dwóch tygodni oglądam „Kochane kłopoty”, jestem na 4 sezonie), a potem poszłam na drugi koniec ulicy po przepyszne (i wielkie…) cornetto z kremem pistacjowym, lodem Magnum (łącznie z kawałkami czekolady), karmelem i z czymś różowym na wierzchu 😅

W poniedziałek wstawiłam na grupy zdjęcia tych kolorowych zdjęć i bardzo szybko zalały mnie wiadomości zainteresowanych, ale dopiero we wtorek mogłam ustalić szczegóły.

We wtorek napisała do mnie Kaśka (siostra) z pytaniem o te szkła, a że miałam iść do dziadka, to umówiłyśmy się, że tam się spotkamy. Przed wyjściem zaniosłam sąsiadce z parteru całą wielką torbę ubrań do oddania, które chyba z 2 lata czekały aż ktoś się nimi zajmie (nawet nie wiedziałam gdzie były). U dziadka ustaliliśmy ceny i przykleiliśmy karteczki z nimi na rzeczach i wysłałam Kaśce zdjęcia, niedługo potem przyszła i wzięła chyba z 6 rzeczy. Zostało jeszcze trochę, ale na razie nikt ich nie chce. Pojawiło się na OLX-ie ogłoszenie sprzed ok. roku i jeśli wszystko przebiegnie tak jak powinno, w maju podzielę się najszczęśliwszą informacją na świecie! ❤️ Manifestujące ze mną, bo nie każdy aspekt jeszcze mam dopracowany… Dlatego teraz jeszcze bardziej oszczędzam…

Udało mi się w ciągu tych dwóch tygodni sprzedać chyba z 4 rzeczy (nie licząc szkieł), ale nadal dużo jest do sprzedania (głównie rzeczy psich i końskich/jeździeckich i książek).

W piątek poszłam zrobić kolejne wyniki, mam dość pokaźnego siniaka, ale ręka już wczoraj mnie nie bolała. Kilka razy odetkało mi się ucho.

Wczoraj byłam u Emili, całkiem sporo rzeczy udało nam się omówić, ale nie wszystko, bo zostałam odebrana co najmniej godzinę za wcześnie. Mama rano umówiła mnie do laryngologa i do jeszcze jednego lekarza, ale tylko ten pierwszy mnie satysfakcjonuje. 😂
A jutro idę do dentysty, zdecydowałam się na kanałówkę – mam nadzieję, że uda się zrobić ją w całości na tej jednej wizycie…
Umawiałam się wcześniej na masaż twarzy we wtorek i do dentysty planowałam się umówić albo w ten sam dzień, albo jakiś po wtorku, ale ponoć tylko poniedziałek był wolny, więc odwołałam ten masaż twarzy, bo dzień po mi nie pomoże. W czwartek miałam na fizjo trochę robienia twarzy, ale efekt szybko minął i znowu jestem strasznie pospinana, nie wiem jak przetrwam tę jutrzejszą wizytę :/

Dzisiejsze spotkanie u dziadka przebiegło pod znakiem wyjazdu do Hiszpanii, do której nie chcę jechać, bo mam inne plany, ale nikogo to nie obchodzi, jak zawsze zresztą…

Cornetto

Odpowiedz
2
Escada

Escada

AUTOR•  

Let's play a game…
Ciekawa jestem Waszych odpowiedzi

⚘️Jak mam na imię?
🌷Jaki jest mój ulubiony kolor?
🌼Jaki jest mój ulubiony zwierzak?
🌻Jaki jest mój ulubiony kwiat?
🌺Jaki jest mój ulubiony film?
🥀Jaka jest moja ulubiona książka?
🌹Czy mam rodzeństwo?
🏵Ile mam lat?
💮Jaka jest moja ulubiona pora roku?

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@To_Ty_zyjesz no, no :) nieźle :)

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@To_Ty_zyjesz "Mary Poppins" zawsze będzie w topce

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (7)
Escada

Escada

AUTOR•  

Wczoraj byłam u Emili, jak zawsze było super 🩵 ale pogoda była taka, że spacer zrobiłyśmy bardzo krótki, ale i z mopsem, i z Migelem.
A tak, to głównie gadałyśmy i chroniłyśmy chipsy (i inne dobre rzeczy) przed mopsem, bo Miguś jest za mały, żeby móc się do nich dostać.

Obejrzałam ostatnio moje 2 ukochane filmy "I bądź tu mądra" i "Cloud 9" – kocham je, chociaż nie ma w nich nic, czym zainteresowałabym się w świecie realnym (chyba że psy z "Cloud 9" 😅)

Dzisiaj miałyśmy jechać do Magdy (cioci) na film, ale odwołała że względu na męża (w sumie ok, bo i tak bym oglądała coś innego), więc włączyłam sobie "Księżniczkę na lodzie", którą też już kiedyś oglądałam…
Potem spróbowałam nagrać fragment piosenki, a na 16 szłyśmy do dziadka, gdzie pograłam z młodszym kuzynem w nogę i jak zwykle przegrałam – tylko tym razem jakieś 20 do 100… 😂 No cóż, lepiej wychodzi mi oglądanie filmów o sportach XD

A co u Was?

Odpowiedz
2
Escada

Escada

•  AUTOR

Migel u 'cioci' 😂

Odpowiedz
2
Escada

Escada

AUTOR•  

Chyba za wcześnie się pochwaliłam sukcesami z uchem, bo znowu trochę "ogłuchłam", ale jestem już raczej bliżej niż dalej…

Wczoraj nie zjadłam żadnego pączka, za to mama podzieliła się ze mną połową swojego pistacjowego croissanta (był odgrzewany, ale przepyszny) 🩵

Próbowałam się nagrywać, śpiewając (zaraz sprawdzę ostateczne efekty), oglądałam YT (ostatnio oglądam fajne filmy, najpierw "Moja niewidzialna siostra", chociaż to akurat na Disney+, a na YT "Darowany koń", "Nadzieja tańczy" i "Z galopem", dzisiaj pewnie też coś włączę).

Słuchacie ostatnio wierszowych nowości od Sanah? Byłam przekonana, że "Eviva l'arte" będzie moją ulubioną piosenką, ale potem pojawiła się "Piosenka" z Kubą Badachem, a w nocy 'odkryłam' "Był bal" i jestem ZACHWYCONA!!! ❤️ Nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń do tej piosenki, uwielbiam tę melodię i rozsadza mnie wewnętrznie jakieś dziwne uczucie, którego nie umiem zidentyfikować (miewam tak jak mi się coś mega spodoba, zazwyczaj wieczorem lub w nocy 😅)…
Gdybym była teraz sama w domu, śpiewałabym na głos i uczyłabym się tego "…balu", ale nie jestem. A miałam pół dnia dla siebie :/.

W ogóle, jaka piosenka (lub kilka) Sanah jest według Was najdziwniejsza? U mnie o ten tytuł walczą "Marcepan" i "Skanah", a jak jest u Was?

Popołudniu byłam z Magdaleną i Maćkiem w kawiarni. Tym razem wzięłam naleśnika z warzywami i kurczakiem…bez kurczaka XD
i czekoladę pistacjową. Nie wiem czemu, ale przed naleśnikiem dostałam jakiegoś "przeprosin owego pączka", którego pół dałam Maćkowi, bo w życiu bym nie zjadła całego, chociaż nie wyglądał na dużego. Mogłam mu dać całego.

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

Odpowiedz
1