Pisarskie wyzwanie -niecodzienne przebudzenie


Zaznacz poprawną odpowiedź, aby przejść do następnego pytania.
Quiz w Poczekalni. Zawiera nieodpowiednie treści? Wyślij zgłoszenie

Komentarze sameQuizy: 18

333ccc

333ccc

Oto twoja sytuacja:
Budzisz się na nieznanej równinie, do której dotarłe/aś wczoraj po zmroku, więc dopiero teraz możesz ogarnąć wzrokiem tereny tak odległe od twojego domu. Na horyzoncie majaczą góry, za którymi mieszka ten, który określa się Panem Godzin.nTo tak daleko… na dodatek orientujesz się, że w nocy ktoś ukradł twój miecz!
JEDNAKŻE:
Twoja postać nie jest ani wybrańcem, ani super przeszkolonym wojownikiem, nie ma też zdolności magicznych. Umie raczej przeciętnie walczyć mieczem, szyć z kuszy lub -gorzej -z łuku i zna podstawowe zasady survivalu. To dodatkowe utrudnienie, ale przecież o to chodzi w wyzwaniach, prawda?
Dodatkowe wyzwanie:
Opisz przygotowanie śniadania, które zrobisz z tego, co znajdziesz i/lub upolujesz. Pamiętaj: szukaj nieoczywistych rozwiązań i zadbaj o poprawność ortograficzną, gramatyczną i logiczną opowiadania. Jeśli chcesz, opublikuj swoje opowiadanie w komentarzu i nie przejmuj się ewentualną krytyką: ona nie oznacza, że powinieneś/powinnaś przestać pisać, tylko, że musisz dużo ćwiczyć, jak każdy. Jeszcze raz powodzenia!

Znakomity quiz i bardzo inspirujący! Nie godzi się zostawić takiego wyzwania niezaopiekowanego. Co prawda początek wyniku wskazuje na narrację pierwszoosobową, ale i tak już daaawno nie pisałam nic nawet krótkiego z fantastyki, więc dla wygody przynajmniej przeszłam sobie na trzecią osobę.

Świergot ptaków dobiegający z pobliskiego lasku oznajmiał, że wstał nowy dzień. Trawy falowały na lekkim, orzeźwiającym wietrze, a promienie wschodzącego słońca wydobywały z nich najpiękniejsze odcienie zieleni. Nieba nie przesłaniała choćby najmniejsza chmura i góry na horyzoncie było widać jak na dłoni. Na części ostro zakończonych, skrytych w cieniu szczytow wciąż zalegał śnieg – majestatyczni strażnicy niedostępnej krainy po ich drugiej stronie…
Dla Collardo ten piękny dzień był jednak paskudny. Dotarł tu wczoraj po zmroku i ciało odmawiało mu już posłuszeństwa. Uległ zmęczeniu i zebrał zdecydowanie zbyt mało gałęzi i paproci, by zbudować z nich porządną warstwę izolacyjną. Popiół był chłodny, więc małe ognisko musiało wygasnąć już w środku nocy. W efekcie Collardo obudził się zziębnięty i połamany. Wstał, przeciągnął się i wtedy zauważył, że nie ma swojego miecza. Szybko przeszukał teren w pobliżu swojego posłania, mając nadzieję, że dziwnym trafem przez sen odsunął od siebie broń. Niestety, przepadła. To obudziło w nim niepokój. Co prawda ojciec Collardo zawsze powtarzał mu, że z jego umiejętnościami prędzej zrani samego siebie niż potencjalnego wroga, ale ciężar miecza przewieszonego przez ramię i tak dodawał mu pewności. Teraz, nie licząc małego, lekko stępionego już noża i pięści, pozostawał bezbronny. Mógłby kupić coś skromnego – wciąż pozostało mu nieco pieniędzy zabranych kilka miesięcy temu z domu – ale ostatnią osadę opuścił tydzień temu. Cofnięcie się kosztowałoby go zbyt wiele. Jego matce nie pozostawało dużo czasu. Gdyby nie to, Collardo z chęcią wróciłby do ostatniej wioski, w której tak miło go ugościli. Samotność stała się jeszcze bardziej dotkliwa podczas wędrówki przez obce, niezamieszkane tereny, tak odległe od domu i tak dalekie od celu.
Collardo zaklął szpetnie pod nosem. Zabrał swój płaszcz, którym nakrył się w nocy i przerzucił przez ramię torbę mieszczącą jego niewielki dobytek. Rozum nakazywał mu nie tracić czasu i iść dalej przed siebie – prosto w stronę gór i kryjącego się za nimi królestwa Pana Godzin. Ponadto miecz nie zniknął ot tak. To musiała być czyjaś sprawka. Collardo nie wiedział czy ktoś go śledził, czy żyły tu jakieś tajemnicze istoty, czy może magia Pana Godzin sięgała już tych terenów. Ktokolwiek nie stał za kradzieżą miecza, raczej nie miał dobrych zamiarów. Collardo słuchał jednak swojego rozumu w trzeciej kolejności. Drugie było serce, a pierwszy żołądek, który mocno przypominał o swoim istnieniu.
Collardo skierował się w stronę pobliskiego lasku, w którym wczoraj zebrał materiał na opał i posłanie. Chciał zaspokoić pierwszy głód. Nie zamierzał bawić się w montowanie prowizorycznych pułapek i długie czekanie. Widział, że kilka kilometrów dalej zaczynają się gęstsze lasy, w których szanse na złowienie zwierzyny wzrosną. Zatrzymał się na moment przy krzakach malin. Kilka garści soczystych, aromatycznych, kwaskowatych owoców nie wystarczyło, mimo że póki co jedynym rezultatem wyprawy Collarda był skurczony żołądek. Wszedł głębiej w las, szukając dalej. W końcu dostrzegł owoce rosnące na rozłożystym drzewie. Nie znał ich, ale przypuszczał, że to jakaś odmiana gruszek. Od tych z sadu przy jego domu odróżniał je większy rozmiar i niebiesko-purpurowy kolor. Sięgnął, by zerwać jeden z nich. Zastygł w tej pozycji, czując chłód ostrza przystawionego od tyłu do jego szyi. Zerknął w dół i odczytał końcówkę wykutych w stali run. Ktoś był na tyle bezczelny, że po pierwsze ukradł mu miecz, po drugie zaszedł go od tyłu, po trzecie groził mu jego własną bronią i po czwarte przeszkodził w i tak kiepskim śniadaniu!
— Nie radzę ich jeść. — Collardo odniosł wrażenie, że słyszał już gdzieś ten głos.

Niestety nie wykorzystałam informacji o łuku/kuszy :( Może przez to, że jak usłyszałam, że ma być wątek śniadania to już nic innego się dla mnie nie liczyło :P

Odpowiedz
TW

TW

•  AUTOR

@333ccc szty,nie spdziewałam się, że ktoś faktycznie coś napisze <3 i jeszcze w dodatku bardzo fajnie napisałaś :) Podoba mi się ten fragment – bardzo przyjemnie się go czyta, a bohater od razu wydaje się sympatyczny. Podziwiam, że udało ci się zmieścić tyle ekspozycji w tak krótkim tekście i to w sposób, który nie wydaje się wymuszony.
Swoją drogą jest to quiz tak stary, że trochę krimdżuję go czytając (szczególnie jeden wynik) i nie wiem, czy go nie skasować. Ale fajnie, że ktoś jeszcze zrobił z niego pożytek :)

Odpowiedz
1
333ccc

333ccc

@TW Ha, nie ma to jak element zaskoczenia! No ale w końcu taki sens quizu i do tego dostałam taki fajny wynik, więc nic tylko pisać :) I cieszę się bardzo, że fragment spodobany.
Czuję się teraz zmotywowana, żeby rozwiązać quiz jeszcze kilka razy i odkryć wynik zanim usuniesz wszelkie ślady jego istnienia! No ale to chyba standard, że po czasie miłość do niektórych tworów słabnie ;) w sumie to nie takie złe, bo albo po prostu zmienia się gust, albo to znak, że warsztat skoczył w górę

Odpowiedz
Choreomania

Choreomania

Budzisz się w pokoju pogrążonym w półmroku, na łóżku zasłanym jedwabną pościelą. Twoje ręce i nogi są jednak związane jedwabnymi szarfami, a na usta masz nałożoną elastyczną opaskę, która uniemożliwia Ci mówienie. Pierwszą rzeczą, którą dostrzegasz po otwarciu oczu, jest Twój najlepszy przyjaciel, który pokazuje Ci strzykawkę z opalizującym płynem, jednocześnie uśmiecha się złośliwie, przykładając sobie pistolet do głowy. JEDNAKŻE: Uniknij w swoim opowiadaniu jakichkolwiek wątków erotycznych. Wydaje się to trudne, ale to przecież wyzwanie, prawda? Nadprogramowe wyzwanie: Pokieruj historią tak, byś dowiedział/dowiedziała się, jakiego koloru jest opaska na Twoich ustach. Pamiętaj: szukaj nieoczywistych rozwiązań i zadbaj o poprawność ortograficzną, gramatyczną i logiczną opowiadania. Jeśli chcesz, opublikuj swoje opowiadanie w komentarzu i nie przejmuj się ewentualną krytyką: ona nie oznacza, że powinieneś/powinnaś przestać pisać, tylko, że musisz dużo ćwiczyć, jak każdy. Jeszcze raz powodzenia!
Jak będę mieć chcęci to napisze to ale pozwól że nie wmieszam w to mojej przyjaciołki bo nie czuje się z tym ok i nie chce jej o zgode pytać.
Teraz tylko znaleść jakiekolwiek chcęci…

Odpowiedz
niewybitnaniepoetka

niewybitnaniepoetka

Jestem na telefonie i nie mogę skopiować wyniku, powiem więc tylko, że trafił mi się ten sam co u @Pyladea , z którą zgadzam się także w kwestii opini: To jest genialne.
I chyba mam pomysł na zorganizowanie realizacji tegoż zacnego wyzwanka.
Olejmy to, że mam trzy one-shoty do dopracowania, trzy serie do pisania, dwie do reanimacji, chcę się podszkolić w pisaniu limeryków i wiecznie nie mam czasu. Typowa Magda i tak dołoży sobie więcej roboty z pisaniem, a potem będzie biadolić, że nie ma na to czasu i trzeba wszystko zawiesić. I Magda doskonale sobie zdaje sprawę, że tak będzie, ale i tak ma zamiar podjąć się wyzwania z elementem nadprogramowym. Może nawet coś z tego wyjdzie

Odpowiedz
1
TW

TW

•  AUTOR

@MlodaPoetka cieszę się, że mimo wszystko chcesz wykorzystać ten pomysł :)

Odpowiedz
1
Pyladea

Pyladea

Budzisz się w nieznanym Ci pomieszczeniu, nad sobą widzisz twarze trzech fantastycznych istot: ich policzki i grzbiety nosów są pokryte delikatnym białym futerkiem, a oczy mają po dwie źrenice. Jedna z nich, chyba kobieta, podaje ci drewnianą miskę z jakimś płynem, mówiąc coś łagodnie w dziwnym szeleszczącym języku. Ku twojemu zdziwieniu, osobnik wyglądający na chłopca zaraz tłumaczy: Moja mama mówi, że poczujesz się po tym lepiej.
JEDNAKŻE:
Przez cały czas trwania opowiadania jesteś się w stanie nauczyć najwyżej pięciu słów w nowym języku. Tak samo nieznane Ci istoty mają problem z nauczeniem się twojego. Ich limit to sześć słów na osobę, z wyjątkiem tego małego, który zna Twój język. To utrudnia sprawę, ale jednocześnie ćwiczy Twój styl.
Nadprogramowe wyzwanie:
W opowiadanie wpleć kilka słów z „szeleszczącego” języka, pod spodem umieść słowniczek. Postaraj się, żeby słowami rządziły spójne zasady. Pamiętaj: szukaj nieoczywistych rozwiązań i zadbaj o poprawność ortograficzną, gramatyczną i logiczną opowiadania. Jeśli chcesz, opublikuj swoje opowiadanie w komentarzu i nie przejmuj się ewentualną krytyką: ona nie oznacza, że powinieneś/powinnaś przestać pisać, tylko, że musisz dużo ćwiczyć, jak każdy. Jeszcze raz powodzenia!

To jest genialne… lista rzeczy do napisania się wydłuża

Odpowiedz
2
nothingmatters

nothingmatters

Oto twoja sytuacja:
Budzisz się w przedziale pierwszej klasy Kolei Transsyberyjskiej… dokładniej budzi Cię twój współpasażer, szarpiąc za Twoje ramię i krzycząc: „Musimy wyskakiwać! Rozwalili most! Pędzimy w stronę przepaści!”
JEDNAKŻE:
Nie dodawaj swojej postaci żadnych umiejętności, których sam/sama nie posiadasz. Mimo to, twoja postać musi przeżyć. Jeśli wydaje Ci się to trudne, pamiętaj, że to wyzwanie. Wyzwania z reguły nie są łatwe.
Nadprogramowe wyzwanie: Wpleć w opowiadanie krzyk:n”Fizyk jądrowy! Czy ktoś widział fizyka jądrowego!?” Pamiętaj: szukaj nieoczywistych rozwiązań i zadbaj o poprawność ortograficzną, gramatyczną i logiczną opowiadania. Jeśli chcesz, opublikuj swoje opowiadanie w komentarzu i nie przejmuj się ewentualną krytyką: ona nie oznacza, że powinieneś/powinnaś przestać pisać, tylko, że musisz dużo ćwiczyć, jak każdy. Jeszcze raz powodzenia!

Odpowiedz
1
ksiazkoholiczka13

ksiazkoholiczka13

Oto twoja sytuacja:
Budzisz się w przedziale pierwszej klasy Kolei Transsyberyjskiej… dokładniej budzi Cię twój współpasażer, szarpiąc za Twoje ramię i krzycząc: „Musimy wyskakiwać! Rozwalili most! Pędzimy w stronę przepaści!”
JEDNAKŻE:
Nie dodawaj swojej postaci żadnych umiejętności, których sam/sama nie posiadasz. Mimo to, twoja postać musi przeżyć. Jeśli wydaje Ci się to trudne, pamiętaj, że to wyzwanie. Wyzwania z reguły nie są łatwe.
Nadprogramowe wyzwanie: Wpleć w opowiadanie krzyk:n”Fizyk jądrowy! Czy ktoś widział fizyka jądrowego!?” Pamiętaj: szukaj nieoczywistych rozwiązań i zadbaj o poprawność ortograficzną, gramatyczną i logiczną opowiadania. Jeśli chcesz, opublikuj swoje opowiadanie w komentarzu i nie przejmuj się ewentualną krytyką: ona nie oznacza, że powinieneś/powinnaś przestać pisać, tylko, że musisz dużo ćwiczyć, jak każdy. Jeszcze raz powodzenia!

Więc tak…..
Otworzyłam oczy , jednak światło które panowało w pomieszczeniu zmusiło mnie do ponownego ich zamknięcia. Próbując dojrzeć coś z pod przymrużonych powiek, zaczęłam orientować się w sytuacji. Napotykając przerażona spojrzenie osoby która usiadła w tym przedziale
-Coś się dzieje?- Zapytałam ledwo powstrzymujac ziewniecie.
-Musimy wyskakiwać!Rozwalili most! Lędziny w stronę przepaści!- krzyknął dość wysoki mężczyzna wstając na nogi. Moje oczy w momencie otworzyły się, a cała senność znikła, pozwalając by nastąpiło ją zaskoczenie i panika.
– Jak to?- zdziwiłam się- Mamy wyskoczyć?
– Tak- powiedział zdesperowany pasażer- to najlepsze wyjście.
– Co się stało?- dociekałam co było trochę nie na miejscu. Zaczęłam podnosić się z siedzenia i sięgnęłam po mój bagaż.
– Pociąg towarowy który jechał przed nami najwidoczniej przeciążył most, który swoją drogą był już stary i zaczął się rozpadać. Kierowcy nic się nie stało, tylko ostatnie wagony wpadły w przepaść razem że wszystkim co w nich było. Nas nikt nie poinformował i teraz pędzimy prosto w tą czeluść!- opowiadał szybko otwierając drzwi i wybiegając przez nie- teraz nawet nie mamy szans na zatrzymanie się. Wyskoczenie to jedyna rozsądna opcja.- dokończył przeglądając się w tłumie, jakby kogoś szukał.-Ludzie! Halo! HALO!-zaczął krzyczeć jednak już go nie słuchałam. Zaczęłam gorączkowo myśleć.
To niemożliwe-szeptałam gladząc moją brodę . Mam wyskoczyć Z pędzącego pociągu? Nigdy w życiu……..Ale to oznacza że zginę spadając w przepaść. Wyjżałam za okno i widząc jak daleko jest ziemia od nas utwierdziłam się w przekonaniu że na pewno nie wyskoczę. Zaczęłam się przeciskać przez tłumy pasażerów, które słuchały tego co krzyczy mój współpasażer. Przez chwilę poczułam na plecach czyjś palący wzrok, jednak nie odwróciła się.

Gdy w przeciągu kilku sekund, które zdawały się być godzinami a nawet latami, dotarłam do drzwi konduktora westchnełam z ulgą. Zapukałam, lecz nie słysząc odpowiedzi po prostu weszłam. Przekraczając próg, zdałam sobie sprawę z tego że coś jest nie tak. Owiał mnie lodowaty wiatr, zwracając moja uwagę na to że drzwi były otwarte i ledwo trzymały się w zawiasach, a siedzenie było puste.
– Halo?!- krzyknęłam przeglądając się po pomieszczeniu i pocierając zmarźnięte już ramiona. W odpowiedzi otrzymałam jedynie huk wiatru wpadający zza drzwi. Podeszłam do nich i uważając żeby nie wypaść wychylilam się i załapałam za klamkę. Odwróciłam się do szyby i próbiwałam oszacować za ile czasu będzie po nas. Przede mną zobaczyłam tory i…. most. Nic nie wskazywało na to że coś jest z nim nie tak. Wysililam mój wzrok i zobaczyłam że w jednym miejscu brakuje kilku szczebelków. Nie wiedząc gdzie jest kondukyor, ani czy to jest to wielkie zagrożenie, usiadłam na siedzeniu. Z chwilą gdy to zrobiłam poczułam ogromną odpowiedzialność ciążącą na moich barkach i spoconymi że zdenerwowania rękoma dotknęłam kierownicy. Zdałam sobie sprawę z tego że kręcąc nią mogę wykoleić pociąg, więc szybko ja puściłam i niewiele myśląc pociągnęła za zwisające sznurek. Gwizd jaki się rozległ na pewno zwrócił uwagę pasażerów, jednak nie to było teraz ważne- Nie to…- mruknelam i przygryzłam wartę. Zobaczyłam dźwignię koło mojej prawej ręki i energicznym ruchem zaczęłam ja przeciągnąć. Podskoczyłam przestraszona na fotelu gdy drzwi otworzyły się z hukiem.
-Proszę, proszę- wysyczał…….mój współpasażer- można się było tego spodziewać- rzekł i prychnął, sprawiając że otworzyłam buzię z zaskoczenia. Wyglądał na dobrego człowieka- że też musiałaś to być….-przerwał mu głośny krzyk któregoś z pasażerów, co skutecznie przywrócił mnie do rzeczywistości i sprawiło że przeciagnelam dźwignię z piskiem zatrzymując pociąg na torach.
-Cięcie!- rozległ się krzyk gdzieś za nami i dwie sekundy później do pomieszczenia wszedł mężczyzna ubrany na czarno.
– To było……nadzwyczajne- powiedział spoglądając na mnie z podziwem
– Co?- zapytałam powoli składając fakty
– Kręciliśmy scenę do filmu- wyjaśnił potwierdzając moje przypuszczenia- Chcieliśmy wykorzystać autentyczne przerażenie ludzi i nic im nie mówiliśmy…..
– Mogę już wyjść?!- przerwał mu krzyk z szafy. Nie czekając na odpowiedź wyszedł z niej……konduktor.
– Tą scenę miał zagrać aktor, ale zastąpiła go ty – dokończył że zdziwieniem. Otworzyłam buzię z niedowierzania i patrzyłam na nich zdziwionym wzrokiem- a Darny miał ci wszystko powiedzieć, żebyś nie panikowała- powiedział z wyrzutem, patrząc na mojego współpasażera.
– Miałem tylko…..
-Poczekajcie- przerwałam im podnosząc rękę- Czyli nic nam nie groziło i nie grozi?- Zapytałam patrząc to na na jednego to na drugiego. Oboje pokrecili przecząco głowami na co westchnełam z ulgą i opadłam na siedzenie przygotowując się na tłumaczenie Darny’ego i próbując uspokoić moje zdenerwowanie za wybudzenie mnie ze snu i całkowite przerażenie.

Odpowiedz
3
ksiazkoholiczka13

ksiazkoholiczka13

@TW wow😮😄
Skąd ty to wszystko wiesz?💜

Odpowiedz
1
TW

TW

•  AUTOR

@ksiazkoholiczka13 też się czasem zastanawiam…

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (3)
CreepyUni

CreepyUni

Oto twoja sytuacja:
Budzisz się w nieznanym Ci pomieszczeniu, nad sobą widzisz twarze trzech fantastycznych istot: ich policzki i grzbiety nosów są pokryte delikatnym białym futerkiem, a oczy mają po dwie źrenice. Jedna z nich, chyba kobieta, podaje ci drewnianą miskę z jakimś płynem, mówiąc coś łagodnie w dziwnym szeleszczącym języku. Ku twojemu zdziwieniu, osobnik wyglądający na chłopca zaraz tłumaczy: Moja mama mówi, że poczujesz się po tym lepiej.
JEDNAKŻE:
Przez cały czas trwania opowiadania jesteś się w stanie nauczyć najwyżej pięciu słów w nowym języku. Tak samo nieznane Ci istoty mają problem z nauczeniem się twojego. Ich limit to sześć słów na osobę, z wyjątkiem tego małego, który zna Twój język. To utrudnia sprawę, ale jednocześnie ćwiczy Twój styl.
Nadprogramowe wyzwanie:
W opowiadanie wpleć kilka słów z „szeleszczącego” języka, pod spodem umieść słowniczek. Postaraj się, żeby słowami rządziły spójne zasady. Pamiętaj: szukaj nieoczywistych rozwiązań i zadbaj o poprawność ortograficzną, gramatyczną i logiczną opowiadania. Jeśli chcesz, opublikuj swoje opowiadanie w komentarzu i nie przejmuj się ewentualną krytyką: ona nie oznacza, że powinieneś/powinnaś przestać pisać, tylko, że musisz dużo ćwiczyć, jak każdy. Jeszcze raz powodzenia!

Bardzo Ciekawy pomysł 👌

Odpowiedz
1
Bartbart_1

Bartbart_1

Super quiz!

Odpowiedz
1

B...e

Super quiz! ❤️❤️❤️❤️

Odpowiedz
1
TW

TW

•  AUTOR

@Hasta.La.Vista Cieszę się :)

Odpowiedz

Nowe

Popularne

Kategorie

Powiadomienia

Więcej