Golden… Stałaś przed drzwiami pokoju i słuchałaś jak twoja "najlepsza" przyjaciółka naśmiewa się z Ciebie przed dziewczynami, które nie były ci życzliwe już od pierwszego roku w szkole. Ze smutkiem odkryłaś komu przed te wszystkie lata powierzałaś swoje tajemnice. Przez chwilę chciałaś tam wejść, wygarnąć jej jaką zakłamaną przyjaciółką jest i może jeszcze innych kilka zdań byś dorzuciła, ale w porę zorientowałaś się, że płaczesz i taka zapłakana nie wypadniesz zbyt dobrze, a jeszcze dziewczyny będą miały większy ubaw z ciebie, choć po śmiechach jakie dochodziły z pokoju, wątpiłaś by mogłyby jeszcze głośniej się z ciebie śmiać. Odwróciłaś się i wyszłaś powoli z dormitorium idąc w kierunku pokoju życzeń. Często chodziłaś do pokoju życzeń, choć nigdy nie szłaś tam smutna, natrafiłaś na ten pokój przypadkiem jak kiedyś chciałaś uciec przed natrętnym wielbicielem w walentynki i od tamtego czasu chodziłaś tam regularnie. Weszłaś przez drzwi do pokoju i zatrzasnęłaś je za sobą, odwróciłaś się by spojrzeć co tym razem przygotował dla ciebie pokój, lecz ku swojemu zdziwieniu, wnętrze było prawie puste, a jedyną rzeczą jaka się znajdywała w pokoju było wielkie lustro stojące na środku. Podeszłaś bliżej i mrużąc oczy zaczęłaś czytać napis na ramie lustra. – erised star ehru ojjjj…. – parsknęłaś śmiechem i machnęłaś ręką. – to chyba po mugolsku. – uśmiechnęłaś się sama do siebie i spojrzałaś w lustro. szybko jednak odwróciłaś się bo tuż obok ciebie stały jeszcze trzy osoby. – co jest!! – krzyknęłaś gdy doszło do Ciebie co właściwie się dzieje. Przypatrzyłaś się temu co ukazało lustro, osoba, chyba jakaś dziewczyna o kręconych włosach mówiła coś do ciebie i podawała chusteczkę, a dwie inne osoby, chyba chłopcy, poklepywali cię po plecach i gładzili twoje długie włosy. Przypatrywałaś się postacią, ale ich twarze były lekko rozmazane i dokładnie nie mogłaś rozpoznać postaci, które najwidoczniej pocieszały cię. Nic więcej się nie ukazywało i z mieszanymi uczuciami wyszłaś z pokoju życzeń. Wróciłaś do dormitorium i usiadłaś na fotelu przed kominkiem. Z oddali usłyszałaś głos swojej współlokatorki, która właśnie wyjawiała jak na trzecim roku zakochana byłaś w Harrym. Cała byłaś czerwona na twarzy ze wściekłości, już nie mogłaś dłużej tego słuchać, wiedziałaś że jesteście sami bo była pora kolacji, w głowie miałaś ułożoną piękną wiązankę, którą chciałaś wykrzyczeć w twarz swojej przyjaciółce, lecz nie zdążyłaś bo ubiegła cię jakaś dziewczyna. Wychyliłaś się i ujrzałaś Herminę, która stała twarzą w twarz z twoją hejterką i prawiła jej kazanie, a tuż obok niej stał Harry z Ronem. Przyglądałaś się całej tej scenie ze zdziwieniem. Twoja koleżanka uciekła z dormitorium, a Hermiona ze wściekłości przeklęła, wasze spojrzenia się spotkały, a gryfonka podeszłą do ciebie i położyła dłoń na Twoim ramieniu. – Przykro mi, ale takich przyjaciół najlepiej trzymać jak najdalej od siebie. – Czasem przyjacielem okazuje się ktoś z kim w ogóle nie utrzymuje się kontaktu, a czasem przyjaciel staje się nieprzyjacielem. – odparłaś, a Hermiona kiwnęła głową i przytuliła cię.
Podziel się wynikiem w komentarzu.
Mam przyjaciółkę ale fałszywą więc to tak jakbym jej nie miała.
Po nagłej śmierci rodziców byłaś załamana, krążyłaś po szkole szukając jakiejś dobrej kryjówki przed swoim chłopakiem, który za wszelką cenę chciał poprawić ci humor. Przystanęłaś przy oknie i zerknęłaś na błonia, padał deszcz a strugi deszczu spływały po szybie niczym łzy. Z oddali usłyszałaś głos Jamesa, rozmawiał kimś, najprawdopodobniej z Syriuszem. Odwróciłaś się i ujrzałaś go, odwróciłaś się na pięcie i wchodząc pomiędzy innych uczniów ponownie umknęłaś mu, a kilka przecznic dalej weszłaś do pokoju, by choć na chwilę pobyć samej. Po pierwszej fali rozpaczy podeszłaś do wielkiego lustra by otrzeć twarz. Zerknęłaś w zwierciadło i przykleiłaś do niego ręce z oniemieniem. Okropny krzyk rozległ się w pokoju, a ty wylądowałaś na kolanach płacząc. W lustrze odbijała się twoja rodzina, a ty wśród nich, twoje starsze rodzeństwo, twoi rodzice śmialiście się i przytulaliście. Ta scena powtarzała się cały czas a ty wtulona w lustro patrzyłaś na was i płakałaś. Dni mijały, a ty nie opuszczałaś swojej kryjówki, nawet nie przeszło ci przez myśl, że siedzisz w pokoju dłużej niż parę dni i inni uczniowie, nauczyciele i James umierają ze strachu przed tym gdzie jesteś. – Mój Boże. – usłyszałaś cichy głos za sobą i w drzwiach ujrzałaś Jamesa, który patrzył na ciebie z oniemieniem. Skuliłaś się i przywarłaś do zwierciadła, chłopak podbiegł do ciebie i uklęknął obok, popatrzył na ciebie i na lustro, a później znów na ciebie. – [T.I.] już dwa miesiące cię szukamy… Bałem się o ciebie. – Patrzyłaś na ukochanego nie mogąc zrozumieć sensu jego słów. Chłopak objął cię i szepnął. – chodź, zaniosę cię do szpitala. – Chłopak chciał cię podnieść z ziemi, lecz nie chciałaś mu na to pozwolić. – Zostaw nie mogę ich znów zostawić. James stał i ze zdziwieniem patrzył na ciebie. – Jesteśmy tu sami, kogo nie możesz zostawić? – Ich.. – wskazałaś lustro, a James popatrzył na wasze odbicie. – Tylko my tu jesteśmy – powtórzył, a ty ze strachem popatrzyłaś w zwierciadło. – Nie prawda widzisz, jest tu cała moja rodzina. James westchnął i kiwnął smutno głową. – Rozumiem już. Ku twojej rozpaczy podniósł cię z ziemi i zaniósł do szpitala, w którym przeleżałaś kilka dni. Gdy tylko opuściłaś łóżko szpitalne wróciłaś do pokoju w którym ukryte było lustro z twoją rodziną, lecz po wejściu do środka nie było lustra a Dumbledore. Rozejrzałaś się po pokoju, a Twój nauczyciel podszedł do ciebie i uśmiechnął się do ciebie przyjemnie. – Tak myślałem, że tu przyjdziesz, nie szukaj go więcej, tymi wspomnieniami nie tylko siebie niszczysz. Popatrzyłaś na mężczyznę, a on odparł. -James umierał z przerażenia kiedy zniknęłaś, on chciałby być Twoją rodziną, pozwól mu wypełnić Twój smutek, inną miłością.- Mężczyzna poklepał cię po ramieniu i wyszedł, zostawiając cię samą. Opuściłaś pokój zaraz za nim, smutek ogarnął twoje serce i ze spuszczoną głową szłaś w stronę dormitorium. – Tu jesteś. – usłyszałaś głos Jamesa. Uniosłaś głowę i popatrzyłaś na jego smutne spojrzeniem. – Bałem się… Wbiegłaś w Jamesa, który złapał cię w ostatniej chwili, z trudem utrzymując was na nogach. – [T.I], wszystko w porządku? Pokiwałaś potakująco głową, wklejając się w ciało Jamesa. – Tak bardzo za Tobą tęskniłem. – Ja za tobą bardziej. – szepnęłaś, a chłopak uniósł Twoją twarz. – Pozwolisz sobie pomóc? – Tak. – odparłaś a chłopak pocałował cię czule. Czas goi rany, a Dumbledore jak zwykle miał rację, James ukoił twój ból po utracie rodziny, a Twoje serce wypełniło się miłością, do rodziny którą stworzyłaś razem z chłopakiem. Jezuuu to jest cudoo💓💓💓
królewska miłość Przemierzałaś korytarze, nie mogąc uwierzyć, że chłopak cię rzucił i w dodatku nie umiał sprecyzować dlaczego. Gdy tak szłaś napotkałaś na swojej drodze Syriusza i Jamesa, którzy z rozbawieniem szli z naprzeciwka. Patrzyłaś na nich ze wstrętem, oni także cię zauważyli i rzucili kilka słabych tekstów, pewnie większości dziewczyn by się spodobały ich zaczepne teksty, ale nie tobie i nie w tym momencie. Postanowiłaś ostudzić ich i używając niewerbalnego zaklęcia zmoczyłaś ich strumieniem wody, nawet się nie zatrzymując. Stanęłaś dopiero przy nastolatkach równając się z nimi ramionami. Patrząc przed siebie szepnęłaś. – Faceci to dupki, a ich mózgi są gładkie niczym pergamin. – po tych słowach ponownie ruszyłaś przed siebie zostawiając za sobą gryfonów ociekających wodą. Tuż za rogiem weszłaś w pierwsze drzwi jakie napotkałaś na drodze i kiedy tylko weszłaś do niewielkiego pomieszczenia od razu przyszło ci do głowy, że weszłaś komuś do pokoju, jednakże po rozejrzeniu się zmieniłaś zdanie, pokój wyglądał na zwykły składzik. Weszłaś głębiej w pokój i rozejrzałaś się po wnętrzu, stare, zabytkowe meble, sporej wielkości lustro, okropnie brudne i stara, zjedzona przez mole kanapa. Westchnęłaś i usiadłaś na kanapie na przeciwko lustra. W głowie wciąż kłębiły ci się nieprzyjemne myśli porzuconej kobiety. Zmarszczyłaś brwi patrząc na lustro, spodziewałaś się tam innego widoku niż to co widziałaś, a co było jeszcze dziwniejsze, postaci w lustrze poruszały się. Wstałaś więc i podeszłaś do lustra, a to co ujrzałaś zadziwiło cię. Widziałaś siebie na tronie z koroną na głowie a obok ciebie siedział twój były z czapką błazna, a obok tronu opierał się Syriusz na głowie mając koronę króla. Chwilę jeszcze patrzyłaś na trzy postaci poruszające się w lustrze, po czym z rozbawieniem wyszłaś z pokoju i już nigdy więcej nie umiałaś go odszukać. Siedząc na lekcjach kilka tygodni przed świętami dostałaś w głowę zmiętą kartkę pergaminu. Odwróciłaś się a Syriusz, który siedział za Tobą uśmiechał się do ciebie wesoło. – I co mała, ten mój pergamin wcale nie taki gładki co. Zerknęłaś na kulkę papieru, którą trzymałaś w dłoni i roześmiałaś się, za co oboje z Syriuszem wylądowaliście na dywaniku u McGonagall. Za karę mieliście posprzątać wszystkie sale lekcyjne i podczas tego sprzątania opowiedziałaś gryfonowi jak wstrętnie zostałaś potraktowana przez chłopaka jeszcze nie tak dawno temu. Syriusz oparł się o miotłę i dokładnie ci się przyglądał. – No co?- spytałaś rumieniąc się. – No zastanawiam się co temu gościowi mogło się w Tobie nie spodobać, jesteś śliczna, świetnie się uczysz, masz niezły status i rodzinny i krwi… hym… kiepsko całujesz? – chłopak spytał, a ty tupnęłaś nogą i łapiąc za mopa, przyłożyłaś chłopakowi w udo. – Bezczelny jesteś wiesz Black?! – spytałaś retorycznie, a chłopak uśmiechnął się szeroko. – zaraz się przekonam jak gorąca jesteś, bo charakterek masz moja miła. – Odwal się i nawet się nie zbliżaj. Syriusz w nosie miał twoje zakazy, podszedł do ciebie i złapał cię w tali przyciągając do siebie mocno, czułaś jak jego dłoń zaciska się na twojej tali i choć broniłaś się z całych sił, to nie mogłaś powstrzymać śmiechu. W końcu skapitulowałaś i pozwoliłaś by Syriusz pocałował cię i gdy tylko doszło do tego od razu zapragnęłaś więcej. Gdy Syriusz odsunął się od ciebie, oparłaś się o jego tors czołem. – Całujesz cudownie, więc to nie może być powód. – Jesteś dupkiem Black, ale dupkiem, który cholernie dobrze całuje. Oboje uśmiechnęliście się do siebie, a już po kilku tygodniach zostaliście najpopularniejszą i najbardziej kontrowersyjną parą w Hogwarcie. W Boże Narodzenie wspomnienie z lustra wróciło niczym deja vu. Gdy ogłosili Cię królową balu zasiadłaś na tronie a na twoją głowę przyfrunęła korona. – Co to za królowa bez swojego błazna. – James krzyknął i wręczył ci kolorową czapkę błazna. – Kto zostanie tym szczęśliwcem moja królowo? – James uśmiechnął się do Ciebie i puścił ci oczko. Nie było dla Ciebie wątpliwe komu chcesz ofiarować czapkę błazna, uniosłaś czapkę zaklęciem i delikatnie usadowiłaś ja na głowie swojego byłego chłopaka, który czerwony był ze wstydu niczym buraki w barszczu, który nie tak dawno jadłaś. – Zapraszamy błazna do królowej! – James wykrzyczał, a twój były podszedł bliżej i usiadł przy tobie niczym posłuszny zwierzak. – Skoro mamy już błazna, to jeszcze przydałby się król, kto nim zostanie, czy to będę ja? Wszyscy uczniowie zaśmiali się. – Syriuszu pozwól. – Szyriusz wystąpił z grupy rozbawionych uczniów i uklęknął przed Tobą. – moja królowo… Założyłaś na głowę Syriusza koronę, a on stanął przy tronie i oparł się o niego. – Niech żyje królowa, niech żyje królowa [T.I.]!! Aleeeeeeeeeeeeee piękne cudowne !!! więcej takich 😍😊
clovers
Golden…
Stałaś przed drzwiami pokoju i słuchałaś jak twoja "najlepsza" przyjaciółka naśmiewa się z Ciebie przed dziewczynami, które nie były ci życzliwe już od pierwszego roku w szkole. Ze smutkiem odkryłaś komu przed te wszystkie lata powierzałaś swoje tajemnice. Przez chwilę chciałaś tam wejść, wygarnąć jej jaką zakłamaną przyjaciółką jest i może jeszcze innych kilka zdań byś dorzuciła, ale w porę zorientowałaś się, że płaczesz i taka zapłakana nie wypadniesz zbyt dobrze, a jeszcze dziewczyny będą miały większy ubaw z ciebie, choć po śmiechach jakie dochodziły z pokoju, wątpiłaś by mogłyby jeszcze głośniej się z ciebie śmiać.
Odwróciłaś się i wyszłaś powoli z dormitorium idąc w kierunku pokoju życzeń.
Często chodziłaś do pokoju życzeń, choć nigdy nie szłaś tam smutna, natrafiłaś na ten pokój przypadkiem jak kiedyś chciałaś uciec przed natrętnym wielbicielem w walentynki i od tamtego czasu chodziłaś tam regularnie.
Weszłaś przez drzwi do pokoju i zatrzasnęłaś je za sobą, odwróciłaś się by spojrzeć co tym razem przygotował dla ciebie pokój, lecz ku swojemu zdziwieniu, wnętrze było prawie puste, a jedyną rzeczą jaka się znajdywała w pokoju było wielkie lustro stojące na środku. Podeszłaś bliżej i mrużąc oczy zaczęłaś czytać napis na ramie lustra. – erised star ehru ojjjj…. – parsknęłaś śmiechem i machnęłaś ręką. – to chyba po mugolsku. – uśmiechnęłaś się sama do siebie i spojrzałaś w lustro. szybko jednak odwróciłaś się bo tuż obok ciebie stały jeszcze trzy osoby. – co jest!! – krzyknęłaś gdy doszło do Ciebie co właściwie się dzieje.
Przypatrzyłaś się temu co ukazało lustro, osoba, chyba jakaś dziewczyna o kręconych włosach mówiła coś do ciebie i podawała chusteczkę, a dwie inne osoby, chyba chłopcy, poklepywali cię po plecach i gładzili twoje długie włosy. Przypatrywałaś się postacią, ale ich twarze były lekko rozmazane i dokładnie nie mogłaś rozpoznać postaci, które najwidoczniej pocieszały cię. Nic więcej się nie ukazywało i z mieszanymi uczuciami wyszłaś z pokoju życzeń. Wróciłaś do dormitorium i usiadłaś na fotelu przed kominkiem. Z oddali usłyszałaś głos swojej współlokatorki, która właśnie wyjawiała jak na trzecim roku zakochana byłaś w Harrym. Cała byłaś czerwona na twarzy ze wściekłości, już nie mogłaś dłużej tego słuchać, wiedziałaś że jesteście sami bo była pora kolacji, w głowie miałaś ułożoną piękną wiązankę, którą chciałaś wykrzyczeć w twarz swojej przyjaciółce, lecz nie zdążyłaś bo ubiegła cię jakaś dziewczyna.
Wychyliłaś się i ujrzałaś Herminę, która stała twarzą w twarz z twoją hejterką i prawiła jej kazanie, a tuż obok niej stał Harry z Ronem. Przyglądałaś się całej tej scenie ze zdziwieniem. Twoja koleżanka uciekła z dormitorium, a Hermiona ze wściekłości przeklęła, wasze spojrzenia się spotkały, a gryfonka podeszłą do ciebie i położyła dłoń na Twoim ramieniu. – Przykro mi, ale takich przyjaciół najlepiej trzymać jak najdalej od siebie.
– Czasem przyjacielem okazuje się ktoś z kim w ogóle nie utrzymuje się kontaktu, a czasem przyjaciel staje się nieprzyjacielem. – odparłaś, a Hermiona kiwnęła głową i przytuliła cię.
Podziel się wynikiem w komentarzu.
Mam przyjaciółkę ale fałszywą więc to tak jakbym jej nie miała.
Sywila
Wylosowałam Riddla
Emilly.092
Śliczne! ❤️
Lily_Grey
Bardzo fajny quiz! Mogłabyś ocenić ten @edyta92 https://samequizy.pl/wykonaj-quiz-i-dowiedz-sie-ktory-huncwot-sie-w-tobie-zakochal/ 😇
fan.anime.p
Po nagłej śmierci rodziców byłaś załamana, krążyłaś po szkole szukając jakiejś dobrej kryjówki przed swoim chłopakiem, który za wszelką cenę chciał poprawić ci humor.
Przystanęłaś przy oknie i zerknęłaś na błonia, padał deszcz a strugi deszczu spływały po szybie niczym łzy. Z oddali usłyszałaś głos Jamesa, rozmawiał kimś, najprawdopodobniej z Syriuszem. Odwróciłaś się i ujrzałaś go, odwróciłaś się na pięcie i wchodząc pomiędzy innych uczniów ponownie umknęłaś mu, a kilka przecznic dalej weszłaś do pokoju, by choć na chwilę pobyć samej. Po pierwszej fali rozpaczy podeszłaś do wielkiego lustra by otrzeć twarz. Zerknęłaś w zwierciadło i przykleiłaś do niego ręce z oniemieniem. Okropny krzyk rozległ się w pokoju, a ty wylądowałaś na kolanach płacząc. W lustrze odbijała się twoja rodzina, a ty wśród nich, twoje starsze rodzeństwo, twoi rodzice śmialiście się i przytulaliście. Ta scena powtarzała się cały czas a ty wtulona w lustro patrzyłaś na was i płakałaś.
Dni mijały, a ty nie opuszczałaś swojej kryjówki, nawet nie przeszło ci przez myśl, że siedzisz w pokoju dłużej niż parę dni i inni uczniowie, nauczyciele i James umierają ze strachu przed tym gdzie jesteś.
– Mój Boże. – usłyszałaś cichy głos za sobą i w drzwiach ujrzałaś Jamesa, który patrzył na ciebie z oniemieniem.
Skuliłaś się i przywarłaś do zwierciadła, chłopak podbiegł do ciebie i uklęknął obok, popatrzył na ciebie i na lustro, a później znów na ciebie.
– [T.I.] już dwa miesiące cię szukamy… Bałem się o ciebie. – Patrzyłaś na ukochanego nie mogąc zrozumieć sensu jego słów. Chłopak objął cię i szepnął. – chodź, zaniosę cię do szpitala. – Chłopak chciał cię podnieść z ziemi, lecz nie chciałaś mu na to pozwolić.
– Zostaw nie mogę ich znów zostawić.
James stał i ze zdziwieniem patrzył na ciebie.
– Jesteśmy tu sami, kogo nie możesz zostawić?
– Ich.. – wskazałaś lustro, a James popatrzył na wasze odbicie.
– Tylko my tu jesteśmy – powtórzył, a ty ze strachem popatrzyłaś w zwierciadło.
– Nie prawda widzisz, jest tu cała moja rodzina.
James westchnął i kiwnął smutno głową. – Rozumiem już.
Ku twojej rozpaczy podniósł cię z ziemi i zaniósł do szpitala, w którym przeleżałaś kilka dni.
Gdy tylko opuściłaś łóżko szpitalne wróciłaś do pokoju w którym ukryte było lustro z twoją rodziną, lecz po wejściu do środka nie było lustra a Dumbledore.
Rozejrzałaś się po pokoju, a Twój nauczyciel podszedł do ciebie i uśmiechnął się do ciebie przyjemnie.
– Tak myślałem, że tu przyjdziesz, nie szukaj go więcej, tymi wspomnieniami nie tylko siebie niszczysz.
Popatrzyłaś na mężczyznę, a on odparł. -James umierał z przerażenia kiedy zniknęłaś, on chciałby być Twoją rodziną, pozwól mu wypełnić Twój smutek, inną miłością.- Mężczyzna poklepał cię po ramieniu i wyszedł, zostawiając cię samą.
Opuściłaś pokój zaraz za nim, smutek ogarnął twoje serce i ze spuszczoną głową szłaś w stronę dormitorium. – Tu jesteś. – usłyszałaś głos Jamesa. Uniosłaś głowę i popatrzyłaś na jego smutne spojrzeniem. – Bałem się…
Wbiegłaś w Jamesa, który złapał cię w ostatniej chwili, z trudem utrzymując was na nogach.
– [T.I], wszystko w porządku?
Pokiwałaś potakująco głową, wklejając się w ciało Jamesa.
– Tak bardzo za Tobą tęskniłem.
– Ja za tobą bardziej. – szepnęłaś, a chłopak uniósł Twoją twarz.
– Pozwolisz sobie pomóc?
– Tak. – odparłaś a chłopak pocałował cię czule.
Czas goi rany, a Dumbledore jak zwykle miał rację, James ukoił twój ból po utracie rodziny, a Twoje serce wypełniło się miłością, do rodziny którą stworzyłaś razem z chłopakiem.
Jezuuu to jest cudoo💓💓💓
DanusiaGrandziora
królewska miłość
Przemierzałaś korytarze, nie mogąc uwierzyć, że chłopak cię rzucił i w dodatku nie umiał sprecyzować dlaczego. Gdy tak szłaś napotkałaś na swojej drodze Syriusza i Jamesa, którzy z rozbawieniem szli z naprzeciwka. Patrzyłaś na nich ze wstrętem, oni także cię zauważyli i rzucili kilka słabych tekstów, pewnie większości dziewczyn by się spodobały ich zaczepne teksty, ale nie tobie i nie w tym momencie. Postanowiłaś ostudzić ich i używając niewerbalnego zaklęcia zmoczyłaś ich strumieniem wody, nawet się nie zatrzymując. Stanęłaś dopiero przy nastolatkach równając się z nimi ramionami. Patrząc przed siebie szepnęłaś. – Faceci to dupki, a ich mózgi są gładkie niczym pergamin. – po tych słowach ponownie ruszyłaś przed siebie zostawiając za sobą gryfonów ociekających wodą.
Tuż za rogiem weszłaś w pierwsze drzwi jakie napotkałaś na drodze i kiedy tylko weszłaś do niewielkiego pomieszczenia od razu przyszło ci do głowy, że weszłaś komuś do pokoju, jednakże po rozejrzeniu się zmieniłaś zdanie, pokój wyglądał na zwykły składzik. Weszłaś głębiej w pokój i rozejrzałaś się po wnętrzu, stare, zabytkowe meble, sporej wielkości lustro, okropnie brudne i stara, zjedzona przez mole kanapa. Westchnęłaś i usiadłaś na kanapie na przeciwko lustra. W głowie wciąż kłębiły ci się nieprzyjemne myśli porzuconej kobiety.
Zmarszczyłaś brwi patrząc na lustro, spodziewałaś się tam innego widoku niż to co widziałaś, a co było jeszcze dziwniejsze, postaci w lustrze poruszały się.
Wstałaś więc i podeszłaś do lustra, a to co ujrzałaś zadziwiło cię. Widziałaś siebie na tronie z koroną na głowie a obok ciebie siedział twój były z czapką błazna, a obok tronu opierał się Syriusz na głowie mając koronę króla. Chwilę jeszcze patrzyłaś na trzy postaci poruszające się w lustrze, po czym z rozbawieniem wyszłaś z pokoju i już nigdy więcej nie umiałaś go odszukać.
Siedząc na lekcjach kilka tygodni przed świętami dostałaś w głowę zmiętą kartkę pergaminu. Odwróciłaś się a Syriusz, który siedział za Tobą uśmiechał się do ciebie wesoło.
– I co mała, ten mój pergamin wcale nie taki gładki co.
Zerknęłaś na kulkę papieru, którą trzymałaś w dłoni i roześmiałaś się, za co oboje z Syriuszem wylądowaliście na dywaniku u McGonagall. Za karę mieliście posprzątać wszystkie sale lekcyjne i podczas tego sprzątania opowiedziałaś gryfonowi jak wstrętnie zostałaś potraktowana przez chłopaka jeszcze nie tak dawno temu.
Syriusz oparł się o miotłę i dokładnie ci się przyglądał.
– No co?- spytałaś rumieniąc się.
– No zastanawiam się co temu gościowi mogło się w Tobie nie spodobać, jesteś śliczna, świetnie się uczysz, masz niezły status i rodzinny i krwi… hym… kiepsko całujesz? – chłopak spytał, a ty tupnęłaś nogą i łapiąc za mopa, przyłożyłaś chłopakowi w udo.
– Bezczelny jesteś wiesz Black?! – spytałaś retorycznie, a chłopak uśmiechnął się szeroko. – zaraz się przekonam jak gorąca jesteś, bo charakterek masz moja miła.
– Odwal się i nawet się nie zbliżaj.
Syriusz w nosie miał twoje zakazy, podszedł do ciebie i złapał cię w tali przyciągając do siebie mocno, czułaś jak jego dłoń zaciska się na twojej tali i choć broniłaś się z całych sił, to nie mogłaś powstrzymać śmiechu. W końcu skapitulowałaś i pozwoliłaś by Syriusz pocałował cię i gdy tylko doszło do tego od razu zapragnęłaś więcej.
Gdy Syriusz odsunął się od ciebie, oparłaś się o jego tors czołem. – Całujesz cudownie, więc to nie może być powód.
– Jesteś dupkiem Black, ale dupkiem, który cholernie dobrze całuje.
Oboje uśmiechnęliście się do siebie, a już po kilku tygodniach zostaliście najpopularniejszą i najbardziej kontrowersyjną parą w Hogwarcie.
W Boże Narodzenie wspomnienie z lustra wróciło niczym deja vu. Gdy ogłosili Cię królową balu zasiadłaś na tronie a na twoją głowę przyfrunęła korona.
– Co to za królowa bez swojego błazna. – James krzyknął i wręczył ci kolorową czapkę błazna. – Kto zostanie tym szczęśliwcem moja królowo? – James uśmiechnął się do Ciebie i puścił ci oczko. Nie było dla Ciebie wątpliwe komu chcesz ofiarować czapkę błazna, uniosłaś czapkę zaklęciem i delikatnie usadowiłaś ja na głowie swojego byłego chłopaka, który czerwony był ze wstydu niczym buraki w barszczu, który nie tak dawno jadłaś.
– Zapraszamy błazna do królowej! – James wykrzyczał, a twój były podszedł bliżej i usiadł przy tobie niczym posłuszny zwierzak.
– Skoro mamy już błazna, to jeszcze przydałby się król, kto nim zostanie, czy to będę ja?
Wszyscy uczniowie zaśmiali się.
– Syriuszu pozwól. – Szyriusz wystąpił z grupy rozbawionych uczniów i uklęknął przed Tobą. – moja królowo…
Założyłaś na głowę Syriusza koronę, a on stanął przy tronie i oparł się o niego. – Niech żyje królowa, niech żyje królowa [T.I.]!!
Aleeeeeeeeeeeeee piękne cudowne !!! więcej takich 😍😊
h...e
Bardzo fajny quiz❤
Rozalie-Lupin-Potter-Black
Super fajnie że są długie odpowiedzi
loonzone
Super jest nieco dłuższa odpowiedź więc dałam serduszko
loonzone
A tak wgl to wylosowałam Syriusza
Olka_
Super quiz uwielbiam kiedy w wyniku jest dłuższa historia 😍. Trafia do ulubionych 😊😁
Rozalie-Lupin-Potter-Black
@Olka_ ja tez