Patryk

Escada

Patryk

Escada

imię: Ola

o mnie: przeczytaj

205

O mnie

#stopbullying
#papużka

nadzieję, że zostaniesz na dłużej... ;}
Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś na mój temat, to zapraszam b. serdecznie do czytania nominek, których trochę tu jest oraz do przeczytania Q&A.
A teraz kilka informacji... Czytaj dalej

Ostatni wpis

Escada

Escada

18.04. byłam z mamą i Emilą na wystawie psów w mieście obok. Emila wystawiała Gucia,... Czytaj dalej
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×

Zaloguj się, aby dodać nowy wpis.

Ostatni wpis autora: Wyświetl wpisy autora
Escada

Escada

AUTOR•  

18.04. byłam z mamą i Emilą na wystawie psów w mieście obok. Emila wystawiała Gucia, który był zdecydowanie jednym z najpiękniejszych tam chi. Młody dostał ocenę bardzo dobrą i do tej pory się zastanawiam, czy nie powinni dostać jeszcze jakiejś nagrody, bo nie byliśmy tam do samego końca.
Btw, mam w głowie coś w rodzaju listy ras psów, które choć raz w życiu pogłaskałam 😅 i na tej wystawie do listy dołączyły dwie nowe rasy – grzywacz chiński i basenji (zresztą czeski).

Potem pojechałyśmy do mnie i młody po jakimś czasie zasnął, a my zamówiłyśmy wegetariańskie calzone (które już miałam wypróbowane) z bistro na drugim końcu ulicy.

Tydzień później pijechałam do Emili przed 16 dopiero, ale to nam nie przeszkodziło pogadać i wybrać się na fajny spacer do Szczawna :)

W środę byłam u osteopatki, a w czwartek byłam z mamą na śniadaniu w rynku (Grek w pomidorach przepyszny, tak samo jak malinowa chmurka 🩷), potem jeszcze Lidl i Castorama, i mogłyśmy wracać… Gorzej było z zabraniem wszystkich zakupów z auta, bo zostałam "obdarowana" skrzynką na balkon, w której znalazły się jeszcze dwie półtoralitrowe butelki wody i o ile jakimś cudem dotargałam to do domu, to, wyciągając wodę z tej skrzynki, za każdym razem poczułam jakiś ból w okolicy pleców :/
Na 18 jechałyśmy do Doroty, która powitała mnie słowami, że ma dla mnie fajne ćwiczenia, ale tym razem chciałam głównie masaż, więc 'potelepałam" się najpierw na platformie wibrującej, którą mi w ogóle pożyczyła do domu na tydzień, zrobiłam jeszcze jakieś ćwiczenie i zostałam wymasowana. Okazało się, że ta platforma jest też strasznie ciężka, a nie miałyśmy na nią żadnej torby, więc uważam za sukces doniesienie jej do domu w jednym kawałku… Potem się dowiedziałam, że można tego używać kilka razy dziennie i tak też robię. Super gadżet. Tylko ma dysocjacyjne zaburzenie osobowości, bo ustawiam zawsze ten sam poziom, a robi mi wszystkie, i to nawet nie w jakiejś sensownej kolejności… XD

Odpowiedz
2
Layvere

Layvere

@Escada fajnie, że prowadzisz gotują coś w rodzaju pamiętnika. Lubię to czytać bardzo, serio zawsze czekam aż dodasz wpis i czytam cały. Nie zawsze wiem, jak się odnieść, ale zawsze mnie cieszy, jak piszesz :D

Odpowiedz
2
Chiaraa

Chiaraa

@Layvere mam to samo !

Odpowiedz
2
Chiaraa

Chiaraa

Jak to wege calzone??

Odpowiedz
1
Layvere

Layvere

@Chiaraa margarita może taka zawinięta, ale ser w sumie i samo ciasto też nie wiem w sumie xd

Odpowiedz
2
Chiaraa

Chiaraa

@Layvere ciekawe, jak smakuje ;)

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@Layvere tymczasem ja ostatnio nie umiem się do tego zabierać 😅

Odpowiedz
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa, @Layvere
Smakuje przepysznie :)

Odpowiedz
1
Wszystkie wpisy:
Escada

Escada

AUTOR•  

Niecałe 4 min. temu skończyłam książkę! 🩵 Zaczęłam w poniedziałek, ale nie czytałam przy każdej okazji, jak zazwyczaj.

Reszta potem…

Odpowiedz
3
Chiaraa

Chiaraa

A jaka to książka ?

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa młodzieżówka, którą kupiłam kilka lat temu

Odpowiedz
Escada

Escada

AUTOR•  

W sobotę (tuż przed świętami) byłam umówiona z babeczką od refleksologii, tyle że na coś innego – coś z wyciszeniem, a później z Emilą.
Okazało się, że to coś będzie częściowo zawierać reflekso, tylko skröcone o 20 min. Ogólnie skończyłyśmy szybciej niż planowałam, a do spotkania z Emilą zostało trochę czasu, więc kontynuowałyśmy naszą wielowątkową rozmowę. Ba – ona mi pokazała fotki swojego psa (bo byłam ciekawa jak może wyglądać połączenie labka z beagle'em), a ja jej pokazałam ze 2 moje teksty (bo zastanawiałam się czy ten masaż wpłynie jakoś korzystnie na ten mój głos – wpłynął, ale niezbyt korzystnie); puściłam jej nagranie z ferii i zaśpiewałam (wtedy) najnowszy fragment – po jego przesłuchaniu powiedziała, że miała ciary, czego nie rozumiem, ale ok.
Wymieniłyśmy się też Instagramami i w ogóle było fajnie 😅 W międzyczasie szukałam też komina, ale kilka godzin później okazało się, że został u dziadka, a na dworze było zimno mimo sprzyjającej temp. (NIE POZDRAWIAM WIATRU…)
Więc z Emilą szłyśmy (moim pierwotnym pomysłem było, żeby udać się na jakieś jedzenie, ale okazało się, że trwa jakiś mecz, więc poszłyśmy na autobus z zamiarem pojechania do Emilowego domu. Gucio "szedł" na rękach u Emili, bo chciałyśmy jednak dotrzeć do celu jeszcze tego dnia ;) tyle że na nasze nieszczęście szedł niedaleko nas jakiś facet pod wpływem alkoholu, który chyba też chciał wsiadać do tego samego autobusu (z którego ostatecznie zrezygnowałyśmy, szkoda, że nie wcześniej…) i na widok Gucia zaczął rozmawiać z Emilą, która ma znacznie więcej cierpliwości niż ja… W końcu poszłyśmy dalej i stanęłyśmy na prawie pustym parkingu przy Aldi, żeby wezwać Bolta. I kiedy już się ucieszyłyśmy, że za minutę przyjedzie, to się okazało, że… nie przyjechał. Mało tego – to ja się pomyliłam i wpisałam adresy w złych miejscach, więc kierowca pojechał do Emili zamiast nas tam zawieźć… BEZ KOMENTARZA.
Ale niedługo potem na tym 'naszym' parkingu stanął…inny Bolt, w dodatku bez pasażerów, więc zapytałyśmy czy nas weźmie (zwłaszcza że zaczynało kropić). Bardzo miła pani się zgodziła i nawet zaproponowała mam, zebyśmy wsiadły od razu, bo trzeba było i tak zamówić nowy przejazd, żeby móc zapłacić kartą.
Tak więc niby oddali mi kasę za tamten nieudany, ale zabrali dychę za anulowanie go… :/
Śmiałyśmy się potem, że ten Bolt spadł nam z nieba.
U Emili już było bez dziwnych faili, pogadałyśmy sobie prawie do woli i Bolta powrotnego zamówiłam dopiero po 19.
W domu mama zaczęła przygotowywać deser, który był hitem tegorocznych słodkości, ale budyń strasznie długo nie mógł wystygnąć, więc sporo czasu minęło zanim mogłam przyłączyć się do procesu – głównie jako tester smaku, ale ćś… 😅 W międzyczasie pogadałyśmy sobie trochę z M., a ja później zrealizowałam swój (prawie) tajny projekt – jak tylko dostałam od Emili powycinane odpowiednio zdjęcie.
Projektem tym jest dość specyficzna strona na FB, o której wolałabym jakoś bardzo publicznie nie wspominać – szczegóły zdradzę osobom zaufanym, jeśli będą zainteresowane – na priv.

Odpowiedz
3
Chiaraa

Chiaraa

Specyficzna strona na Fb…ja się ostatnio "wciągnęłam" w stronę kurierską :P Tak, strona o perypetiach kurierów …doszło już do tego :) Spokojnego weekendu.

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa w sumie to brzmi dobrze :) ja lubię jakieś takie właśnie przygody.
Nawzajem :)

Odpowiedz
1
Escada

Escada

AUTOR•  

Muszę Wam opowiedzieć o sobocie, bo to był dzień 'na bogato', ale najpierw wspomnę, że w piątek po zakupach mama chciała zrobić sobie kawę czy inną matchę, i odkryła, że zepsuł nam się czajnik, w związku z czym zostaliśmy z jednym – moim małym, 600 ml.
Średnio mi się to podoba, ale nie dotarłam jeszcze do żadnego sklepu po nowy…

Dzień wcześniej odebrałam paczkę z Vinted i kupiłam 3 opakowania truskawek w czekoladzie+chciałam kupić rower, ale nie było… Między jednym Media Expertem, gdzie szukałam roweru, a drugim, byłam z tatą w Castoramie, bo szukał czegoś dla dziadka – z sukcesem, więc po wszystkim pojechaliśmy do dziadka. Tata zaczął remontować, a ja okupowałam babcinego kiborda i piłam wodę, ale szybko poszłam do domu, gdzie zjadłam opakowanie truskawek. Ponieważ mama też dostała jedno, jedno zostało na 'czarną godzinę'.

Ponieważ klawiatura próbuje mi się zacinać, do soboty jednak wrócę w następnym wpisie.

Piszcie co u Was 🩵

Odpowiedz
5
Chiaraa

Chiaraa

Ja mam jakiś ponury nastrój ( to chyba też przez te geopolityczne sprawy ) i jakoś tak …dodatkowo pogoda paskudna, mnie przybija brak słońca ;(

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa u mnie ostatnio jest słońce, ale przy okazji wieje zimnem:/

Odpowiedz
1
Escada

Escada

AUTOR•  

Tydzień temu byłam u p. Doroty (mojej trenerki) i w sumie było całkiem fajnie. Nie mogę powiedzieć, że ćwiczenia były łatwe, lekkie i przyjemne, ale podobno mi wychodziły…

W piątek byłyśmy z mamą na zakupach i wzięłam w Lidlu opakowanie 2 ciastek (rolls pistacjowy i czekoladowy).
W międzyczasie umówiłam się z Magdą na wizytę w moim ulubionym bistro, bo Maciek chciał, ale jak się okazało, zenajwcześniej mogą zarezerwować stolik dopiero na 20, to zrezygnowali. Potem się wyjaśniło dlaczego, ale i tak szkoda. Poszłam tam i tak, ale z mamą, na sernik (pistacjowy, ale z białą czekoladą) i napar. I w sumie średnio byłam usatysfakcjonowana, bo zwykły pistacjowy sernik mają lepszy – za to lody pistacjowe ze słoną nutką były przepyszne.

W sobotę podzieliłyśmy się z mamą tymi rollsami (z pistacjowego była dobra tylko góra, środek okropny, ale czekoladowy był mega 🩵).

W niedzielę byliśmy u dziadka i ustalaliśmy plany na święta.

Dzisiaj zaczęłam pisać kolejną piosenkę i poszłam do dziadka, gdzie napisałam tekst w notesie (tzn. to, co przyszło mi do głowy wcześniej), nagrałam melodię i próbowałam to zagrać na kibordzie. Nie było tragicznie, ale tak dobrze, jak bym chciała też nie. Z dziadkiem też pogadaliśmy trochę, i z Magdą, i jej mężem też.
W sobotę szykuje mi się znowu wizyta u babeczki od refleksologii, ale tym razem dłuższa, bo zapisałam się na coś innego i jestem strasznie ciekawa czy podziała tak jak mi się wydaje, że powinno…

Na razie tyle – piszcie co u Was! ❤️

Odpowiedz
5
WeraHatake

WeraHatake

@Escada O, fajnie, że napisałaś kolejną piosenkę i próbowałaś ją zagrać ♥

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@WeraHatake biorąc pod uwagę ile mi tego wyszło, to raczej pół-piosenkę… 😅

Odpowiedz
pokaż więcej odpowiedzi (4)
Escada

Escada

AUTOR•  

W sobotę pojechałam z dziadkiem do Magdy, gdzie zrobiłyśmy deser budyniowy (który wyglądał jakby był z jajkiem XD ale to tylko pomarańczowe ciastka). Trochę pogadałyśmy, pooglądałyśmy zdjęcia, a jakiś czas później wrócił mąż Magdy (dziadek pojechał przed robieniem budyniu). Okazało się, że Magda miała bilety na Egzoticarium, na które miałam jechać z mamą, ale dała je komuś.
W międzyczasie napisała do mnie Emila, więc oddzwoniłam.
Potem pojechaliśmy do galerii, gdzie przymierzałam dużo par butów, bo szukałam dla odmiany wygodnych, w halktórych mogłabym pojechać do Wrocławia. Ostatecznie udało się znaleźć ubę, iaa i Kprawie idealne i w dodatku całkiem ładne, więc kupiłam. Byłyśmy jeszcze w dwóch innych sklepach, a potem pojechaliśmy po Maćka i Kubę, i do Mc Donalda na obiad, a następnie do Rossmanna, a później odwieźli mnie do domu.
Poszłam spać o 23:40, ale i tak miałam problem z zaśnięciem, nawet mimo żelka z melatoniną, od którego miałam 2-dniową przerwę, bo mi się skończyły. Obudziłam się za to o 6:20, więc trochę poćwiczyłam, zjadłam śniadanie, obejrzałam 2 odcinki serialu, i w sumie byłam gotowa do wyjścia.
Miałam być u Emili na 8:30, ale spóźniłam się 5 min. (po drodze napisała, że max. 8:40, czyli w sumie się nie spóźniłam 😅).
Wzięliśmy Gucia i ruszyliśmy w drogę do Wrocławia. Byliśmy kilkanaście minut przed otwarciem, więc przeszłyśmy się jeszcze z młodym, podczas gdy tata Emili kupował bilet parkingowy, a następnie stanęliśmy w kolejce (na szczęście szybko nas wpuścili). Jak zwykle najpierw zobaczyliśmy alpaki (albo lamy), potem fretki i stoiska. Zaczął się też pokaż podstaw posłuszeństwa i obrony z owczarkiem belgijskim malinois (czyli z 'maliną') o imieniu… Zero, który reagował na komendy po francusku i polsku, nagrałam ponad 3 min., dzięki czemu faktycznie widziałam co tam się dzieje (zoom taki przydatny…), tylko szkoda, że kilka osób weszło mi w kadr, czego oczywiście nie umiem wyciąć…
A tak, to głównie oglądaliśmy stoiska (próbowałam zrobić fotkę świnkom morskim na jednym, ale średnio mi to wyszło), kotów za bardzo nie obejrzałyśmy, bo niestety wyprosili nas z Chihuahuą na rękach, więc skupiłyśmy się na stoiskach z rzeczami dla psów – w ten sposób Gucio zyskał ringówkę ze złotymi elementami, a dla wszystkich swoich psiaków Emila kupiła smaczki i gryzaki+dostała jakieś próbki.
Pod koniec pogłaskałam cudnego huskusia (bardzo ubolewam nad faktem, że to kompletnie nie psy dla mnie…), a niedługo potem wyjechaliśmy, bo dość mało było tych stoisk i nie wszystkie plany udało się zrealizować.
Przed 13 byliśmy w umówionym miejscu, skąd zabrał mnie tata.
Moi pojechali na rybę z dziadkiem i jego przyjaciółką, a ja zostałam i zastanawiałam się nad wyborem obiadu – wygrały gnocchi z mascarpone i orzechami włoskimi+kilkoma innymi dodatkami, tylko przywieziono mi je aż pół godziny przed czasem :O
Moi wrócili, ale na dość krótko, bo na koncert, który zaczynał się o 19, pojechali przed 17 (jedzie się tam niby 1,5 h).
Włączyłam sobie film, potem zadzwonił M., więc z nim też pogadałam, ale krótko, bo w pokoju było ileś innych osób i momentami strasznie przerywało.
19 min. przed końcem filmu zachciało mi się spać, więc położyłam się i obudziłam prawie 2,5 godziny później, w dodatku roztrzęsiona po bardzo dziwnym i creepy śnie.

A tu fotka Gucia, który w drodze powrotnej ułożył się na mojej kurtce (i częściowo na mnie 😂🩵😂)

Odpowiedz
5
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa dla mnie mogłyby istnieć tylko hinduska i włoska, ewentualnie hiszpańska i grecka.

Odpowiedz
1
Chiaraa

Chiaraa

@Escada ja lubię tak trochę ogólnie ,na przykład totalnie kocham sporo owoców morza (nie wszystkie, ale popróbowałam kiedyś homara :P , ok, doświadczenie raz i dziękuję, więcej nie potrzebuję). Ale na przykład kalamry zamawiam sobie wszędzie. Smakowała mi bardzo grecka, lubie włoską. Baaardzo lubię też sushi. Aż się głodna zrobiłam ;)

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (1)