Patryk

Escada

Patryk

Escada

imię: Ola

o mnie: przeczytaj

205

O mnie

#stopbullying
#papużka

nadzieję, że zostaniesz na dłużej... ;}
Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś na mój temat, to zapraszam b. serdecznie do czytania nominek, których trochę tu jest oraz do przeczytania Q&A.
A teraz kilka informacji... Czytaj dalej

Ostatni wpis

Escada

Escada

Szybkie pytanie do osób korzystających z iSing: są tam jakieś podkłady do piosenek z... Czytaj dalej
Przy pomocy wpisów możesz zadać autorowi pytanie, pochwalić go, poprosić o pomoc, a przede wszystkim utrzymywać z nimi bliższy kontakt. Pamiętaj o zachowaniu kultury, jesteś gościem :)

*Jeśli chcesz odpisać konkretnej osobie, użyj funkcji " Odpowiedz" - osoba ta dostanie powiadomienie* ×
Escada

Escada

AUTOR•  

Well, moje urodziny były prawie porażką…
Gdyby nie Emila zapewne byłyby porażką całkowitą.
Był plan, żeby rano (gdzieś w okolicy otwarcia) pojechać do Białej Lokomotywy, żeby się załapać na tartę pistacjową, tymczasem mój ojciec (wprawdzie chyba po daniu mi skromnych, ale nie najgorszych prezentów i złożeniu czegoś na kształt życzeń) zapytał czy chcę na spacer w okolice Książa, bo kolega go zaprosił… Nie pytałam, ale jestem prawie pewna, że ja byłam pierwsza…
I tak bym nie pojechała, ale dobrze, że miałam plany z Emilą, która miała zajęcia z Guciem i przyjechała po odstawieniu go do domu.
Dostałam od niej geometrycznego niebieskiego konika 3D w przeuroczym worku z mega słodkim rysunkowym królikiem, który miał na szyi kokardkę… 🩵 Miałyśmy na 15 jechać na charytatywny spacer do Jedliny, ale pojechałyśmy trochę później, zresztą z kolegą Emili.
Potem odebrał nas mój ojciec i podwiózł niedaleko bistro, na co namówiła mnie Emila, bo chciałam zjeść coś w Jedlinie, ale z moją mamą też, która nie wiedzieć czemu nie przyjechała. Ogólnie było fajnie, ale w ogóle nie tak jak się spodziewałam.

W zeszły poniedziałek byłyśmy z mamą w Jedlinie, a potem pojechałyśmy do Szczawna, gdzie znalazłyśmy lodziarnię, w której byłam w zeszłym roku z Emilą przy okazji Dni Szczawna. Lody o smaku orzechowej Princessy (której chyba nigdy nie jadłam) były bardzo fajne.

W czwartek pojechałyśmy do Doroty oddać sprzęt, a przy okazji poznałyśmy jej briarda, owczarka francuskiego, który wprawdzie nas oszczekał, ale dawał się też głaskać i przyniósł ze dwie zabawki 😅 fajny psiak, tylko spory – 40 kilo. Mogłabym mieć briarda, ale tylko sukę ze względu na wagę i wielkość, nawet znalazłam wczoraj ogłoszenie idealnej, czyli czarnej ;) suni, tylko mama twierdzi, że to za duży pies. :/
Nie wiem kiedy się wyprowadzę, ale jak już to zrobię, biorę psa. Nie wiem jakiego, bo mam całą 'listę' ras, które bym chciała, ale zdecydowanie nie będę brać pod uwagę maminych upodobań, bo prawie nic nie podoba się nam obu.

Odpowiedz
4
Night_Raven

Night_Raven

@Escada o rany :< ale cieszę się że chociaż miałaś Emilię do dotrzymania Ci towarzystwa ;] Wszystkiego najlepszego, i samych dobrych chwil na cały ten rok!!

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@Night_Raven dzięki 💚💜💛

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (2)
WeraHatake

WeraHatake

Spóźnione wszystkiego najlepszego! ♥

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@WeraHatake dzięki 🩵

Odpowiedz
1
Escada

Escada

AUTOR•  

18.04. byłam z mamą i Emilą na wystawie psów w mieście obok. Emila wystawiała Gucia, który był zdecydowanie jednym z najpiękniejszych tam chi. Młody dostał ocenę bardzo dobrą i do tej pory się zastanawiam, czy nie powinni dostać jeszcze jakiejś nagrody, bo nie byliśmy tam do samego końca.
Btw, mam w głowie coś w rodzaju listy ras psów, które choć raz w życiu pogłaskałam 😅 i na tej wystawie do listy dołączyły dwie nowe rasy – grzywacz chiński i basenji (zresztą czeski).

Potem pojechałyśmy do mnie i młody po jakimś czasie zasnął, a my zamówiłyśmy wegetariańskie calzone (które już miałam wypróbowane) z bistro na drugim końcu ulicy.

Tydzień później pijechałam do Emili przed 16 dopiero, ale to nam nie przeszkodziło pogadać i wybrać się na fajny spacer do Szczawna :)

W środę byłam u osteopatki, a w czwartek byłam z mamą na śniadaniu w rynku (Grek w pomidorach przepyszny, tak samo jak malinowa chmurka 🩷), potem jeszcze Lidl i Castorama, i mogłyśmy wracać… Gorzej było z zabraniem wszystkich zakupów z auta, bo zostałam "obdarowana" skrzynką na balkon, w której znalazły się jeszcze dwie półtoralitrowe butelki wody i o ile jakimś cudem dotargałam to do domu, to, wyciągając wodę z tej skrzynki, za każdym razem poczułam jakiś ból w okolicy pleców :/
Na 18 jechałyśmy do Doroty, która powitała mnie słowami, że ma dla mnie fajne ćwiczenia, ale tym razem chciałam głównie masaż, więc 'potelepałam" się najpierw na platformie wibrującej, którą mi w ogóle pożyczyła do domu na tydzień, zrobiłam jeszcze jakieś ćwiczenie i zostałam wymasowana. Okazało się, że ta platforma jest też strasznie ciężka, a nie miałyśmy na nią żadnej torby, więc uważam za sukces doniesienie jej do domu w jednym kawałku… Potem się dowiedziałam, że można tego używać kilka razy dziennie i tak też robię. Super gadżet. Tylko ma dysocjacyjne zaburzenie osobowości, bo ustawiam zawsze ten sam poziom, a robi mi wszystkie, i to nawet nie w jakiejś sensownej kolejności… XD

Odpowiedz
3
Escada

Escada

•  AUTOR

@Layvere tymczasem ja ostatnio nie umiem się do tego zabierać 😅

Odpowiedz
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa, @Layvere
Smakuje przepysznie :)

Odpowiedz
1
pokaż więcej odpowiedzi (5)
Escada

Escada

AUTOR•  

Niecałe 4 min. temu skończyłam książkę! 🩵 Zaczęłam w poniedziałek, ale nie czytałam przy każdej okazji, jak zazwyczaj.

Reszta potem…

Odpowiedz
5
Chiaraa

Chiaraa

A jaka to książka ?

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa młodzieżówka, którą kupiłam kilka lat temu

Odpowiedz
2
Escada

Escada

AUTOR•  

W sobotę (tuż przed świętami) byłam umówiona z babeczką od refleksologii, tyle że na coś innego – coś z wyciszeniem, a później z Emilą.
Okazało się, że to coś będzie częściowo zawierać reflekso, tylko skröcone o 20 min. Ogólnie skończyłyśmy szybciej niż planowałam, a do spotkania z Emilą zostało trochę czasu, więc kontynuowałyśmy naszą wielowątkową rozmowę. Ba – ona mi pokazała fotki swojego psa (bo byłam ciekawa jak może wyglądać połączenie labka z beagle'em), a ja jej pokazałam ze 2 moje teksty (bo zastanawiałam się czy ten masaż wpłynie jakoś korzystnie na ten mój głos – wpłynął, ale niezbyt korzystnie); puściłam jej nagranie z ferii i zaśpiewałam (wtedy) najnowszy fragment – po jego przesłuchaniu powiedziała, że miała ciary, czego nie rozumiem, ale ok.
Wymieniłyśmy się też Instagramami i w ogóle było fajnie 😅 W międzyczasie szukałam też komina, ale kilka godzin później okazało się, że został u dziadka, a na dworze było zimno mimo sprzyjającej temp. (NIE POZDRAWIAM WIATRU…)
Więc z Emilą szłyśmy (moim pierwotnym pomysłem było, żeby udać się na jakieś jedzenie, ale okazało się, że trwa jakiś mecz, więc poszłyśmy na autobus z zamiarem pojechania do Emilowego domu. Gucio "szedł" na rękach u Emili, bo chciałyśmy jednak dotrzeć do celu jeszcze tego dnia ;) tyle że na nasze nieszczęście szedł niedaleko nas jakiś facet pod wpływem alkoholu, który chyba też chciał wsiadać do tego samego autobusu (z którego ostatecznie zrezygnowałyśmy, szkoda, że nie wcześniej…) i na widok Gucia zaczął rozmawiać z Emilą, która ma znacznie więcej cierpliwości niż ja… W końcu poszłyśmy dalej i stanęłyśmy na prawie pustym parkingu przy Aldi, żeby wezwać Bolta. I kiedy już się ucieszyłyśmy, że za minutę przyjedzie, to się okazało, że… nie przyjechał. Mało tego – to ja się pomyliłam i wpisałam adresy w złych miejscach, więc kierowca pojechał do Emili zamiast nas tam zawieźć… BEZ KOMENTARZA.
Ale niedługo potem na tym 'naszym' parkingu stanął…inny Bolt, w dodatku bez pasażerów, więc zapytałyśmy czy nas weźmie (zwłaszcza że zaczynało kropić). Bardzo miła pani się zgodziła i nawet zaproponowała mam, zebyśmy wsiadły od razu, bo trzeba było i tak zamówić nowy przejazd, żeby móc zapłacić kartą.
Tak więc niby oddali mi kasę za tamten nieudany, ale zabrali dychę za anulowanie go… :/
Śmiałyśmy się potem, że ten Bolt spadł nam z nieba.
U Emili już było bez dziwnych faili, pogadałyśmy sobie prawie do woli i Bolta powrotnego zamówiłam dopiero po 19.
W domu mama zaczęła przygotowywać deser, który był hitem tegorocznych słodkości, ale budyń strasznie długo nie mógł wystygnąć, więc sporo czasu minęło zanim mogłam przyłączyć się do procesu – głównie jako tester smaku, ale ćś… 😅 W międzyczasie pogadałyśmy sobie trochę z M., a ja później zrealizowałam swój (prawie) tajny projekt – jak tylko dostałam od Emili powycinane odpowiednio zdjęcie.
Projektem tym jest dość specyficzna strona na FB, o której wolałabym jakoś bardzo publicznie nie wspominać – szczegóły zdradzę osobom zaufanym, jeśli będą zainteresowane – na priv.

Odpowiedz
4
Chiaraa

Chiaraa

Specyficzna strona na Fb…ja się ostatnio "wciągnęłam" w stronę kurierską :P Tak, strona o perypetiach kurierów …doszło już do tego :) Spokojnego weekendu.

Odpowiedz
1
Escada

Escada

•  AUTOR

@Chiaraa w sumie to brzmi dobrze :) ja lubię jakieś takie właśnie przygody.
Nawzajem :)

Odpowiedz
1